Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Tajemnica

Przygoda wzywa! Piotr Sebastian nie dał nam – i sobie – długo odpoczywać, niemal natychmiast rozpoczynając nowe opowiadanie i pisząc prolog. O czym? To tajemnica...

UWAGA! NA KOŃCU TEKSTU KONKURS DLA CZYTELNIKÓW!

Czy ktokolwiek z Was wybrał się kiedykolwiek w podróż w nieznane wbrew własnej woli? Zdarza się, że na pierwszą myśl o jakimś kierunku, pomyśle, a nawet konkretnym miejscu, zbiera nam się na mdłości. Albo co najwyżej wykrzywiamy twarz w niechętnym grymasie. A przynajmniej ziewamy przeciągle. Jednak zdarza się również i tak, że nagle coś zupełnie irracjonalnego, nieprzewidywalnego i silniejszego od nas, zaczyna nas ciągnąć swoją magnetyczną siłą w kierunku drzwi. Czy kiedyś doświadczyliście podobnego uczucia?

Kiedy w moim londyńskim mieszkaniu o świcie zadzwonił telefon, wiedziałem, że to Marcel. Może dlatego, że miał on barbarzyński zwyczaj sięgania po słuchawkę o pierwszym brzasku. Choć raczej pewnie z tej przyczyny, że tylko on znał mój domowy numer. Wszyscy inni dzwonili na komórkę. Francuska skłonność do oszczędności. 
Dzwonił w tej samej sprawie co wczoraj. I przedwczoraj. I w zeszłym tygodniu. W tej sprawie, w której wydzwaniał do mnie od przeszło pół roku, to znaczy od wtedy, kiedy dowiedział się, że noszę się z zamiarem dłuższego odpoczynku od futbolu. Przez kilka pierwszych dni słyszałem o niepowetowanych stratach dla piłkarskiej społeczności, kibiców, a przynajmniej dla kilku wspólnych przyjaciół. Potem nastąpiło odwoływanie się do mojego sumienia, które jednak pozostało niewzruszone. Wreszcie rozpoczął całkiem ciekawą w fabule improwizację na temat kogo to właśnie nie spotkał, z kim to właśnie nie rozmawiał i czego to ciekawego na mój temat ostatnio nie usłyszał. Widząc jednak, że prócz atrakcyjnych materiałów do kpin, nie dostarcza mi w ten sposób zbyt silnych bodźców intelektualnych, porzucił dotychczasową strategię i zamilkł na jakiś czas. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, wkrótce zaczęło mi brakować naszych rozmów. Któż bowiem nie lubi, kiedy się zabiega o jego względy i podnosi niezasłużoną wartość rynkową w obliczu utrwalającego się bezrobocia?

Fakt faktem, pracy nie miałem. Rzecz jednak w tym, że moje wyciągi bankowe niezmiennie informowały mnie o sześciocyfrowej kwocie na rachunku, a wspomnienie czterech ostatnich lat pracy odstręczało skutecznie od choćby próby kupienia biletu na jakikolwiek mecz. Zauważyłem, że nawet rubryki sportowe w gazetach, które nadal miałem zwyczaj śledzić, dostarczają mi już tylko powodów do niewielkiej skądinąd satysfakcji, gdy sam do siebie w myślach mówiłem: wiedziałem, że tak będzie. Literatura fachowa nazywała to syndromem wypalenia zawodowego. Ja na to mówiłem: urlop. 
Tak czy owak, milczenie Marcela trwało nie dłużej niż parę dni. Zadzwonił któregoś dnia ni stąd ni zowąd i z prawdziwą radością zakomunikował mi, że skoro sam nie zamierzam nic zrobić z moją wspaniale zapowiadającą się karierą, on przejmuje sprawy w swoje ręce. Zostaje moim agentem i od zaraz rusza na poszukiwanie intratnych propozycji, od których oczekuje dziesięciu procent prowizji. Zaproponowałem mu dwadzieścia i zadowolony, że pozbywam się go w ten sposób na dłuższy czas, wróciłem do śniadania. Najwięcej ważące błędy popełniamy zwykle podczas najmniej ważnych czynności. 
Od tamtej pory minęło raptem dwa tygodnie, a dałbym sobie uciąć co nieco, że co najmniej cztery. Marcel dzwonił raz dziennie. Raniutko. Prócz tego wysyłał kilka maili, jakiś faks, a wkrótce także zacząłem odbierać esemesy. Kiedy w zeszłym tygodniu zapukał kurier z przesyłką z Paryża, wiedziałem już, że przeholowałem z tą prowizją. 
Kiedy tracisz pracę, to choćbyś nie wiem jakim był fachowcem, choćbyś osiągał wyjątkowe sukcesy i choćbyś miał niezłą reputację w branży, będziesz gorącym towarem ledwie przez miesiąc. Może dwa. W trzecim twoje perspektywy zaczną być interesujące, w czwartym ciekawe, a w piątym zaczniesz się pojawiać wyłącznie w przypisach do aktualnych wydarzeń. Ja nie miałem zajęcia od jedenastu.
Spodziewałem się, że Marcel może co najwyżej narobić trochę hałasu. Przypomnieć tu i ówdzie moje nazwisko. W dalszej perspektywie mogłoby to nawet coś przynieść, a o bliższą póki co się nie martwiłem. Mój francuski przyjaciel rozpoczął jednak metodyczne sondowanie metodą wędkarską. Na szczęście nie przyniosła ona żadnej konkretnej oferty, za to spowodowała, że co najmniej raz dziennie musiałem się ustosunkowywać do kolejnych pomysłów Marcela. A te były coraz głupsze.

Strony:

1 2 3




Komentarze
Duri_12
o proszę, jednak seria Piotra będzie kontynuowana... A ja niestety nie mam pojęcia jaki klub obejmie :(, ale myślę, że wyprowadzi go na sam szczyt :)
25 lutego 2011 22:02
bsyrek
Izrael? :) Ewentualnie jak kopalnie srebra to Potosi, w Boliwii, tylko Real czy Nacional bo tam chyba takie kluby są. Pozdr.
25 lutego 2011 23:01
maciek.mk
tak sobie myślę, że to chyba jest Real Jaén :P
25 lutego 2011 23:07
bashey_pl
Kolega maciek.mk mnie ubiegł. Chodzi właśnie o Real Jaén Club de Fútbol.
25 lutego 2011 23:28
arekex
Z Madrytu do Jean autobusem pojechałes???
25 lutego 2011 23:36
arekex
Z Madrytu do Jean autobusem pojechałes???
25 lutego 2011 23:36
JackSparow
tak to będzie miasto Potosi. i klub CB Real Potosi. Bo Nacional to chyba w 2 lidze gra, ale mogę się mylić
26 lutego 2011 0:10
mattis7
Real Jaén Club de Fútbol.
26 lutego 2011 0:32
Znachor
Z Wikipedii i Google Earth wychodzi mi Łucz-Energia Władywostok
26 lutego 2011 1:54
JackSparow
a sorki. tutaj mieliscie racje , to będzie Real Jean de Futbol xD
26 lutego 2011 8:42
Marcin22
Jeśli już wiemy, co to za klub, to chciałbym poznać odpowiedź na pytanie: dlaczego ;>. Czy to aby nie krok, a nawet dwa w tył?
26 lutego 2011 11:45
Znachor
Wydaje mi się, że Piotr nie przepada za prowadzeniem klubów typu MCity lub Liverpool. A mnie nurtuje inne pytanie - jak żeście tak szybko wpadli na Jaen? Byliście tam czy co?
26 lutego 2011 13:09
BKS_Skrzat
Po prostu genialny prolog. Czuje się jakbym czytał świetną książkę. Ogromne gratulacje. A co do klubu nie mam pojęcia.
26 lutego 2011 13:19
eksel
Myślałem wcześniej o Cusco, ale nie ma tam kopalni srebra, więc pozostaje tylko Potosi.
Pozostaje pytanie Real czy Nacional (oba grają w 1 lidze), ale obstawiałbym Real, tak jak ktoś wcześniej wspomniał.
Choć z drugiej strony, dziwne by miał objąć klub z Ameryki Płd., więc oba kluby pewnie odpadają :P
26 lutego 2011 13:54
arekex
Chłopaki mają jakiś dar. W Jean nie ma starych kopalni srebra. Samolot z Londynu leci do Madrytu a nie do Jean ani pobliskich miejsc. W Jean nie ma tej warowni na gruzach innej. Sa gaje oliwne i jakaś katedra. Jak ja miałbym strzelać to by powiedział Toledo a nie Jean, ale liczba ludności sie nie zgadza. Tak czy owak jestem ciekaw:-)
26 lutego 2011 13:56
maciek.mk
bardzo pomocne było samo zdjęcie umieszczone na ostatniej stronie artykułu, do dzisiaj wokól stadionu Realu Jaén, na wzgórzą, rosną drzewka oliwne, do tego opis miasta, zamek w Jaén jest, nazywa się Castillo de Santa Catalina i został zbudowayny na ruinach arabskiej twierdzy, katedra też się zgadza, co do liczby ludności można mieć zastrzeżenia ale różni się od tej z opisu o niecałe 2000 więc niewiele, no i kopalnie srebra, gdzieś wygrzebałem, że samo miasto zostało założone właśnie przy kopalniach srebra, dzisiaj wydobywa się tam tylko ołów, cynk i żelazo ale nigdy nic nie wiadomo, może to nie Jaén ;P
26 lutego 2011 14:30
Piotr Sebastian
maciek.mk napisał:

tak sobie myślę, że to chyba jest Real Jaén :P


Zawsze jak mi się wydaje, że zagadka będzie trudna to odgadujecie bez problemu. :-) Brawo. Gratuluję.

Marcin22 napisał:

Czy to aby nie krok, a nawet dwa w tył?


Dokładnie rzecz biorąc około siedemdziesięciu. :-) Niebawem rzecz się wyjaśni.
26 lutego 2011 16:02
buczek93
Dziwne, oliwki rosną w Boliwii ?
Byłem przekonany że Grecja ;]
26 lutego 2011 16:54
Janosik29
buczek93 napisał:

Dziwne, oliwki rosną w Boliwii ?
Byłem przekonany że Grecja ;]


Real Jaen to nie Boliwia tylko Hiszpania :)
26 lutego 2011 17:35
Janosik29
buczek93 napisał:

Dziwne, oliwki rosną w Boliwii ?
Byłem przekonany że Grecja ;]


Real Jaen to nie Boliwia tylko Hiszpania :)
26 lutego 2011 17:35
Durante
Janosik29 napisał:


Real Jaen to nie Boliwia tylko Hiszpania :)


Kolega Buczek mial na mysli uzytkownikow ktorzy lokowali nowego pracodawce Piotra w CB Real Potosi, klubu boliwijskiego.
26 lutego 2011 19:47
Janosik29
Chyba że tak...Ja myślałem prościej i stwierdziłem że buczek myśli że Sebastian będzie teraz grał w Boliwii.
Ps. Sebastian powodzenia w Jaen!
Ps2.Kiedy następne odcinki bo jestem ciekaw twoich losów w Hiszpanii.
26 lutego 2011 19:53
jojko
Tak dokładnie Real Jaén Club de Fútbol z bardzo piekną katedrą i zamkiem Santa Catalina. Bardzo urokliwe miejsce w sam raz dla rozpoczęcia nowej przygody Panie Piotrze. Powodzenia.
26 lutego 2011 19:57
bashey_pl
Znachor napisał:

Wydaje mi się, że Piotr nie przepada za prowadzeniem klubów typu MCity lub Liverpool. A mnie nurtuje inne pytanie - jak żeście tak szybko wpadli na Jaen? Byliście tam czy co?



Miałem okazję zwiedzać te okolice podczas ostatniego lata:)
26 lutego 2011 21:26
jojko
Ja poznałem po zdjęciu krajobrazowym. Swego czasu czytałem i przeglądałem galerie z tamtych regionów Hiszpanii. I ta katedra w szczególności mi utkwiła w pamięci.
26 lutego 2011 21:46
jojko
A tak apropo jaka agroda dla zwycięzcy/ców? A mi co dasz Piotrze ;p xD
26 lutego 2011 21:48
buczek93
Czmychnął do cieplejszego i lepszego klimatu, ot co ;]
Ale i tak powodzenia ;]
3 marca 2011 16:06
Duri_12
Kiedy kolejne wydanie Piotrze, bo już sobota i ni ma nic ;)
5 marca 2011 9:53
verlee
@Duri: urodziny wywróciły nam nieco kalendarz publikacji. Część następna na pewno się ukaże wkrótce.
5 marca 2011 13:35
Duri_12
To super, a już się bałem, że kolejna część mojej ulubionej kariery Piotra nie ujrzy światła dziennego :)
5 marca 2011 16:41
Duri_12
gdzie kolejna część?? ;/
11 marca 2011 20:34


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu