Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

HN. Trzecia tajemnica Estébana Soto #10

"Presja? Jaka presja? Presję odczuwają miliony ludzi na świecie, którzy nie mają pieniędzy, by kupić swoim dzieciom jedzenie. To jest presja. Nie w futbolu."
José Mourinho

2.07.2011
Pierwszą rozmowę w cztery oczy z Señorem Sęp Mi Na Imię odbyłem zupełnie niespodziewanie. Była krótka, rzeczowa i rozczarowująca. Doskonale zatem pasowała do osobowości mojego pryncypała.
Wezwanie do gabinetu Señor Carlosa Sancheza przyszło przed południem w trakcie omawiania z nowymi trenerami szczegółów planowanych przeze mnie reżimów treningowych. Zaskoczenie było tak wielkie, że wstałem i bez słowa udałem się na trzecie piętro zostawiając moich podopiecznych całkowicie zdezorientowanych. W trakcie mojej dwuletniej pracy w Jaén widywałem prezesa oczywiście wielokrotnie, ale nigdy do naszych spotkań nie dochodziło w ten sposób. Zawsze były to zwykłe, cotygodniowe zebrania Zarządu klubu, albo też nadzwyczajne, ale zwoływane z dużym wyprzedzeniem posiedzenia. Nie zdarzyło mi się nigdy, ani widzieć prezesa w jakichkolwiek innych okolicznościach, ani spotkać go na korytarzu, o boisku nie wspominając. Doszedłem nawet do wniosku, że albo mieszkał w swoim gabinecie, albo jest jedynie bytem astralnym materializującym się wyłącznie w celu odbywania narad. Nie przeszkadzało mi to zresztą zupełnie. Ani do szczęścia, ani do pracy potrzebny mi nie był, a jego nieliczne interwencje i decyzje, które do mnie docierały, miały wyłącznie charakter informacyjny. Nie miałem na nie ani żadnego wpływu, ani tym bardziej ochoty z nimi polemizować.
- Proszę się rozgościć – powiedział prezes wskazując mi fotel, kiedy pojawiłem się w jego gabinecie.
Rozgościłem się.
- Nie zajmę Panu dużo czasu – obwieścił.
Byłem mu niezmiernie wdzięczny, ale uprzejmość nakazywała zachowanie konwenansów.
- Proszę się nie spieszyć. Mamy tak rzadko okazję do rozmowy, że gotów jestem natychmiast odłożyć inne zajęcia.
Sarkazm po hiszpańsku w polskiej panierce. Uśmiechnął się.
- Proszę przyjąć moje najszczersze gratulacje – rzekł. - Pański hiszpański jest bez zarzutu.
Spodziewałem się gratulacji co najmniej z pięćdziesięciu trzech powodów, ale jakość mojego hiszpańskiego musiała być chyba pięćdziesiątym czwartym.
- Dziękuję. Pochodzę z kraju, gdzie najbardziej obcym jest język ojczysty, więc siłą rzeczy języki obce nie są mi aż tak obce.
Zmarszczył brwi. Przesadziłem chyba z panierką.
- Jak Pan zapewne wie – chrząknął – wraz z awansem do drugiej ligi zmieni się w sposób znaczący struktura naszego finansowania.
Teraz to ja zmarszczyłem brwi. Zauważył moje zmartwienie.
- Do tej pory głównym źródłem naszych przychodów była sprzedaż zawodników. Wpływy z reklam, sponsoringu, sprzedaży biletów oraz transmisji telewizyjnych stanowiły razem mniej niż 30% ogólnego obrotu. Pozostałe źródła pomijam, bo pozostają one bez wpływu na ogólną strukturę finansowania bieżącej działalności klubu.
Spojrzał na mnie.
- Czy jak na razie wyrażam się jasno?
- Nadążam.
- Doskonale.
Przysunął do siebie jakiś dokument i przebiegłszy po nim wzrokiem, ponownie zwrócił się w moją stronę.
- W nadchodzącym roku spodziewamy się, że same przychody z tytułu sprzedaży praw telewizyjnych będą stanowiły niemal 40% obrotów. Zwiększy się także udział przychodów z reklam i sponsoringu. Te dwa źródła powinny nam zapewnić połowę naszego finansowania.
Spojrzał w moją stronę. Poczułem się wywołany do odpowiedzi, choć nie padło żadne pytanie.
- Brzmi dobrze – rzekłem niepewnie.
- Tak – potaknął. - Rzecz w tym, że chcielibyśmy, aby w ślad za inwestycjami w infrastrukturę oraz wzrostem poziomu sportowego, poszły także zmiany w zarządzaniu posiadanymi zasobami. Nowoczesny klub to nowoczesne finanse.
Przekręciłem się nerwowo w fotelu. Wkroczyłem do ciemnego lasu z zawiązanymi oczami, a moja niezawodna w takich przypadkach intuicja zaczynała mi podpowiadać, że lada chwila każą mi jeszcze w tych warunkach strzelać z łuku do jabłka.
Tymczasem Señor Sęp Mi Na Imię kontynuował niezrażony.
- Innymi słowy, chcielibyśmy, aby udział dochodów ze sprzedaży zawodników w ogólnej strukturze nie przekraczał dwudziestu procent całego budżetu. Podobnie jak wpływy z transmisji.
Nie rozumiałem. Widział to.
- Jeżeli tylko 40% naszych wpływów będzie pochodziło od stacji telewizyjnych i innych klubów, nasza sytuacja finansowa w dużej mierze uniezależni się od wyników sportowych. Jeden czy dwa słabsze sezony nie będą miały znacznego wpływu na kondycję klubu. Taka struktura finansów zapewni nam stabilną i bezpieczną sytuację. I to długoterminowo. Uniezależnimy się od pieniędzy z telewizji i nie będziemy musieli sprzedawać naszych najlepszych zawodników w przypadku słabego sezonu. Wzrośnie nasza rentowność, a więc i zwiększymy wartość całego klubu.
Patrzyłem na niego tymi swoimi polskimi oczami i zaczynałem powoli rozumieć co Señor Sęp Mi Na Imię chciał mi przekazać, ale nie zamierzałem go wyręczać.
- Jeżeli od telewizji i za zawodników mamy dostać ledwie 40% potrzebnych pieniędzy – zapytałem - to skąd weźmiemy pozostałe 60?
Spojrzał na mnie uważnie.
- Dziesięć procent pewnie uda się z czasem uzyskać z kontraktów sponsorskich i reklam. Maksymalnie pięć otrzymamy z pozostałych źródeł. Odsetki bankowe, dotacje, jakieś nagrody czy zbiórki funduszy.
- Wciąż brakuje 45 procent – zauważyłem.
- Wpływy meczowe – powiedział szybko. - Bilety, karnety, sprzedaż gadżetów, catering i wszystko to co się udaje sprzedawać w dniu meczu.
- Świetnie – odparłem. - Czyli nareszcie będziemy zapełniać stadion? Mówię o tym już od roku.
Jeżeli dotąd patrzył na mnie uważnie, to teraz spojrzał przenikliwie.
- To Pana zadanie – rzekł.
- Moje?
- Pańskie.
Nie zrozumiałem. Mam biegać po mieście z ulotkami, czy może z megafonem?
- Uruchomimy całą marketingową i medialną machinę potrzebną do tego, ale bez Pańskiej pomocy cały nasz wysiłek na nic się zda.
- Mojej pomocy? Nie bardzo rozumiem.
Westchnął. Liczył chyba, że sam na to wpadnę. Nie wpadałem. Nabrał solidnie powietrza w płuca i wypalił:
- Koniec z defensywną taktyką.
Nie uwierzyłem w to co słyszę. Owszem, czasami miałem problemy ze słuchem, albo wolałem mieć, ale tym razem nie była to kwestia dobrej czy złej woli, a raczej braku wiary w zdarzenia, których byłem świadkiem.
- Słucham? - upewniłem się.
Wsparł się na ramionach i powiedział znacząco:
- Wie Pan dlaczego na Camp Nou przychodzi tyle ludzi?
- Bo Barcelona ma więcej mieszkańców? - zagaiłem.
- Nie - walnął palcem wskazującym o biurko. - Bo grają ładny, ofensywny futbol, który ludzie uwielbiają oglądać. Strzelają bramki, atakują. Dają ludziom igrzyska, a nie tylko zwycięstwa. Pokazują piękno. A zresztą...
Machnął lekceważąco ręką.
- Rzecz w tym, że sam awans do Adelante nie wystarczy, żeby przyciągnąć wystarczająco wielu kibiców. Spodziewamy się oczywiście wzrostu zainteresowania, ale potrzebna jest rewolucyjna zmiana. Jakościowa.
Samo moje spojrzenie powinno mu wystarczyć za odpowiedź.
- Jeżeli gralibyśmy nieco mniej zachowawczo... Gdyby padało więcej bramek, byłoby więcej emocji, a wtedy łatwiej przyciągnąć publikę. Rozumie Pan?
Rozumiałem.
- Nie chcę, żeby odebrał Pan to jako ingerencję w sprawy prowadzenia drużyny, a raczej jako... hmm, sugestię.
Ładna sugestia.
- Proszę jedynie, aby starannie Pan to rozważył.
Ton jego głosu oznaczał, że zbliżyliśmy się do końca spotkania. Wstałem. Wyciągnął rękę i spojrzawszy na mnie jeszcze raz wyczekująco zapytał:
- Mogę liczyć na Pańskie zrozumienie w tej kwestii?
W sumie wiedziałem co chcę odpowiedzieć, ale nie bardzo wiedziałem czy on chciałby to usłyszeć. Nabrałem powietrza.
- Zrozumienie? Oczywiście. Zrozumienie.
Uśmiechnął się z tak wyraźną ulgą, że postanowiłem nie trzymać go dalej w niepewności.
- Rozumiem co mi Pan zasugerował.
Uścisnąłem mu dłoń i przytrzymując ją zdecydowanie powiedziałem:
- Zapewne wie Pan dlaczego opuszczałem Chateauroux. Zna Pan też pewnie okoliczności w jakich odszedłem z Charltonu. Doskonale rozumiem Pańską sugestię i proszę mi wierzyć: dopóki ja będę menedżerem tej drużyny, dopóty nikt, z Panem włącznie, nie będzie decydował o tym jak gramy.
Spochmurniał. Zastygł. Zaniemówił.
- Jeżeli więc chciałby Pan, abym poważnie rozważył Pańską sugestię, proszę poszukać sobie nowego menedżera.
Reakcja prezesa mnie mimo wszystko zaskoczyła.
- Proszę mi wierzyć, że gdybym chciał mieć wpływ na to jak zawodnicy mają grać, nie zatrudniłbym Pana. Źle Pan odbiera moje intencje.
Uspokoiłem się nieco. Nie umknęło to jego uwadze.
- Pomimo tego, że nasza kasa nie świeci pustkami, do ustabilizowanej sytuacji finansowej nam jeszcze daleko. Jeżeli dba Pan o efekty swojej pracy, a takie odnoszę wrażenie, proszę mieć na uwadze także stronę finansową funkcjonowania drużyny. Pierwsi mogą być ostatnimi.
Zaakcentował ostatnie zdanie.
- Jedyne o co proszę, to rozważenie stylu gry naszego zespołu. Łatwiej nam będzie osiągnąć cel, o którym mówiłem.
Wstał. To był jednoznaczny sygnał końca rozmowy. Pożegnałem się. W drzwiach dopadły mnie jeszcze jego słowa:
- I proszę nie zapominać, że w Hiszpanii naszym językiem ojczystym jest piłka nożna, a tym nie włada Pan jeszcze tak biegle jak mu się wydaje.
Wyszedłem.
Że co mi się niby wydaje? Ano jedna rzecz z całą pewnością. Señor Sęp Mi Na Imię bezpowrotnie ustąpił miejsca Señorowi Drobna Sugestia.

3.07.2011
Sprawdziłem. Jeżeli w trzeciej lidze otrzymaliśmy z tytułu transmisji telewizyjnych niecałe sto pięćdziesiąt tysięcy euro, w Liga Adelante mogliśmy się spodziewać grubo powyżej dwóch milionów! Nie zmieniało to jednak istoty sprawy. Nie zamierzałem przestawiać teraz nagle drużyny na jakieś ofensywne warianty tylko z powodu „struktury finansowej”. Pachniało mi to samobójstwem. Samobójstwem wyników. Poza tym w Madrycie także nie narzekają na frekwencję, a mi zdecydowanie bliżej do stylu Królewskich, niż Blaugrany.

Tymczasem z aplikacji na stanowisko nowego skauta wyłowiłem podanie Alberto Pellegrino. Będzie odpowiadał za rozpracowywanie rywali. Medinę przesuwam na południe Europy.

1

4.07.2011
Kolejna aplikacja, kolejna umowa. Dobry następca dla zwolnionego Fresno.

2

6.07.2011
Palazuelos przystał na nasze warunki kontraktu.

3

Jego siła (14) oraz umiejętności ustawiania się (12) i koncentracji (12) spełniają moje oczekiwania. Natomiast gra głową (14) i umiejętność stawiania sobie ambitnych celów dają nadzieję na świetne uzupełnienie linii pomocy. Rezygnuję ze stawiania go w roli defensywnego pomocnika. Lepiej będzie się spisywał w środku pola.
Jeżeli nikt mi nie zrobi brzydkiego psikusa, okno transferowe uznam za zamknięte. Nie potrzebuję żadnych wzmocnień. Co nie znaczy, że będę głuchy i ślepy na zdarzające się okazje.

10.07.2011
Pierwsze przewidywania dotyczące naszych szans w nadchodzącym sezonie nie zaskakują.

4

Jutro zaczynamy przygotowania do sezonu. 16 lipca wylatujemy na tournee po Turcji i Grecji. Zagramy osiem sparingów. Wracamy niemal po miesiącu. Ostatnie dwa tygodnie przed inauguracją sezonu spędzimy już na miejscu. Zagramy jeszcze z Jerez i amatorami z Pulpileno, a 27 sierpnia otworzymy sezon wyjazdowym meczem z Xerez, zeszłorocznym spadkowiczem z Primera División.

Strony:

1 2 3 4 5




Komentarze
chudinho94
Bardzo znowu zaje*iste.
Oczywicho 6^6
13 maja 2011 13:52
Gustaw100
Świetne wyniki, gratuluję. 6. Kiedy ściągniesz Rubena Rochinę?
13 maja 2011 13:56
frish
dorzucę się do cukrowania: kolejny raz świetnie.
ps. dialogi masz książkowe :) no i muszę powiedzieć, że nawet Skrzydło Owcy mnie tak nie wciągnęło.
13 maja 2011 14:23
Piotr Sebastian
Gustaw100 napisał:

Kiedy ściągniesz Rubena Rochinę?


Na razie trwają podchody, bo wyciągnięcie piłkarza z Barcelony do mojego powszechnie szanowanego i znanego w świecie klubu, wymagają nieco zabiegów.
W zimowym okienku transferowym obiecuję ofensywę w tej kwestii. Na razie sprawy mają się dobrze. Gość narzeka, a ja już puściłem bąka do prasy z jego nazwiskiem. :-)
13 maja 2011 14:32
Gustaw100
Przydałoby się ściągnąć go w styczniu jeżeli odchodzi Toledo.
13 maja 2011 15:07
Piotr Sebastian
Gustaw100 napisał:

Przydałoby się ściągnąć go w styczniu jeżeli odchodzi Toledo.


Lepiej bym tego nie ujął.
13 maja 2011 15:11
megorasz
Jest szansa na sprowadzenie jakiegoś Polaka?
13 maja 2011 17:11
Adasek
Oczywiście tekst najwyższej klasy i kolejna szósteczka:)
Nurtuje mnie jedna rzecz. Miałeś wypożyczać Adriana, a jednak cały czas u Ciebie gra i to dobrze, czyżby nie było na niego chętnych?
13 maja 2011 18:12
kazador
zdradź jakim ustawieniem grasz
13 maja 2011 18:28
Piotr Sebastian
megorasz napisał:

Jest szansa na sprowadzenie jakiegoś Polaka?


Szansa jest zawsze. Spełnione muszą być dwa warunki:
1. Muszą go znaleźć i zarekomendować moi skauci.
2. Musi mi pasować do koncepcji, a ja jemu :-)
Dotychczas mój skauting wpadł jedynie na trop niejakiego Lewandowskiego (kupiony z Dortmundu do Atletico Madryt za 4,5mln), ale nie pograwszy tam zbytnio obecnie przebywa na wypożyczeniu w Wigan, a po drugie nie mam pieniędzy na jego pensję. :-) 1,4mln

Adasek napisał:

Nurtuje mnie jedna rzecz. Miałeś wypożyczać Adriana, a jednak cały czas u Ciebie gra i to dobrze, czyżby nie było na niego chętnych?


Trafiłeś w sedno. Ofert rzeczywiście nie było, a w sparingach przed sezonem wypadł na tyle dobrze, że postanowiłem go włączyć do pierwszego składu. Na razie jestem kontent. Przyszłość przed nim.

kazador napisał:

zdradź jakim ustawieniem grasz


Polecam lekturę poprzednich odcinków, w których znajdziesz nie tylko formację i ustawienia drużynowe, ale także wiele informacji na temat zmian taktyki w trakcie sezonu.
13 maja 2011 19:18
Hellas
Witam Serdecznie
Opowiadanie prezentuje bardzo wysoką klasę tylko pogratulować, mam też za sobą przebieg kariery w Charltonie, no a teraz zabieram się za czytanie "Skrzydło Owcy" i na pewno się nie zawiodę.

13 maja 2011 19:19
latynos
Ja również jestem niesamowicie wciągnięty w tekst. Nie mogę się doczekać co będzie się działo z moją rekomendacją;) szkoda ze cały tydzień będę musiał jakoś przecierpieć bez kolejnego tekstu... :(
14 maja 2011 15:04
distefano99
Niesamowite wyniki z początku sezonu! Twoja taktyka przynosi efekty, a i nie bez znaczenia jest również niewielka ilość zmian w składzie. Twój zespół jest również rewelacją rozgrywek pucharowych. Przejście Athletic Bilbao z pewnością jest niezłym wyczynem. Trochę problemów w ataku, ale Ruben Rochina je rozwiąże. Zimowe okienko transferowe będzie dla Ciebie chyba bardzo ciężkie. Szukaj następców. Na koniec składam gratulacje, tak trzymaj!
14 maja 2011 17:32
tomek_czucha
brak mi słów:)
15 maja 2011 11:45
Guille
Opowiadanie jak zawsze świetne! Mam pytanie odnośnie twoich skrzydłowych, jak ich ustawiasz? Chodzi mi o polecenia indywidualne (jak typowi skrzydłowi - rajd i wrzutka?), ja sam mam problemy czasem kiedy mam dobrych skrzydłowych a niskich napastników - chyba nie potrafię do końca wykorzystać potencjału takiego zespołu.
15 maja 2011 14:28
Jarek Kuchar
Niezmiennie bardzo wysoko poziom.I jakie wyniki tego beniaminka z Jaen już w pierwszym sezonie ! Poezja ! Oby tak dalej.
15 maja 2011 15:05
Piotr Sebastian
Guille napisał:

Opowiadanie jak zawsze świetne! Mam pytanie odnośnie twoich skrzydłowych, jak ich ustawiasz?


O ile się nie mylę to... ja gram bez skrzydłowych. :-D
Za pochwałę dziękuję, ale w wolnej chwili sobie mimo wszystko to przeczytaj. Zyskasz na wiarygodności. :-P

tomek_czucha napisał:

brak mi słów:)


Trzy znalazłeś :-)
16 maja 2011 0:35
Guille
Piotr Sebastian napisał:


O ile się nie mylę to... ja gram bez skrzydłowych. :-DZa pochwałę dziękuję, ale w wolnej chwili sobie mimo wszystko to przeczytaj. Zyskasz na wiarygodności. :-P



Przyznaję na bieżąco byłem w pierwszym sezonie w Jaen i wówczas grałeś skrzydłami: Alex Garcia jako AML i Javi Moyano jako AMR. W takim razie stawiam pytanie w czasie przeszłym, jak ich ustawiałeś, bo byli kluczowymi postaciami w zespole z tego co pamiętam? A ja tymczasem "odrobię lekcje" - doczytam wcześniejsze części.
16 maja 2011 0:50
Piotr Sebastian
Guille napisał:

w pierwszym sezonie w Jaen i wówczas grałeś skrzydłami: Alex Garcia jako AML i Javi Moyano jako AMR. W takim razie stawiam pytanie w czasie przeszłym, jak ich ustawiałeś


Obaj grali nieco inaczej ze względu na różnice w umiejętnościach, ale z grubsza biorąc Alex Garcia grał tak.
16 maja 2011 9:17
jakubn
Świetne opowiadanie !
A jaktam Antonio którego ściągnąłeś w 5 części?
Mógłbyś dać screena, albo wspomnieć o nim w następnej częsci, co? :D
A za materiał szósteczka na konto wlatuje ! :)
18 maja 2011 13:21
frish
Piotrze,
mala ciekawostka ode mnie. W mojej grze przez caly sezon miałem problem odpowiednio ustawić obronę. Tzn nie grali źle, ale tez nie tak jakbym oczekiwał. Nie moglem rozkminic wlaściwych polecen indywidualnych aż przypomnialem sobie o Twojej Szkole Taktyki jeszcze na bazie FM 09. Efekt ? Załączam screen - czerwonym prostokątem zaznaczyłem mecze z odpowiednio wyciągnietymi i zastosowanymi wnioskami płynacymi z Twoich analiz, dot. srodkowych i bocznych obrońców oraz defensywnego pomocnika. Przez 2 sezony nie grałem DP, ale Szkola Taktyki otworzyla mi oczy na pewne sprawy. Btw. szkoda, ze Kurs Zaawansowany skonczyl sie po 3 lekcjach.

screen
http://i53.tinypic.com/312irzc.jpg
18 maja 2011 14:27
Piotr Sebastian
jakubn napisał:

A jak tam Antonio którego ściągnąłeś w 5 części?
Mógłbyś dać screena, albo wspomnieć o nim w następnej częsci, co?


Antonio to młody geniusz. :-) Będzie z niego kiedyś dużo lepszy stoper od Pitchu, więc to mój nr 1 w obronie na długie lata. Dam jakieś screeny w kolejnym odcinku.

frish napisał:

Nie moglem rozkminic wlaściwych polecen indywidualnych aż przypomnialem sobie o Twojej Szkole Taktyki jeszcze na bazie FM 09. Efekt ?


Daj jeszcze screen jak Ci poszło z PSV, AZ i innymi silniejszymi rywalami, bo grać na zero z tyłu Ajaxem w kraju to w sumie chyba nic nadzwyczajnego.
A tak swoją drogą to mógłbyś napisać co konkretnie zmieniłeś, co byłoby dużo większą pomocą dla innych niż wyniki.
Szkoły szkoda, owszem, ale cóż... życie.... :D
19 maja 2011 7:47


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu