Lipiec 2013
Ilość obowiązków, która mi przybyła od czasu wejścia w szeregi pierwszoligowców jest zatrważająca. Codziennie w klubie panuje niesamowity harmider. Telefony, faksy, maile. Prasa, telewizja, radio, agenci, kibice, sponsorzy, dostawcy. Każdego dnia otrzymujemy jakieś prośby, zapytania, oferty. Strona internetowa przeżywa oblężenie, a sklep z pamiątkami notuje rekordowe obroty. Powiększyliśmy już personel w marketingu i administracji, szykujemy kolejne miejsca pracy. Nie znajduję już tyle czasu co niegdyś na pisanie.
Przygotowania do nowego sezonu zaczęliśmy standardowo od obozu kondycyjnego. Potem zaplanowałem wyjazd na krótkie tournée do Polski. Ruch, Odra i Wisła przyjęły nasze zaproszenie do rozegrania sparingów.
Tam głównie budowaliśmy kondycję oraz testowaliśmy nowe elementy taktyki. Musiałem powrócić do nieco bardziej zachowawczych ustawień. Ofensywne nastawienie nie wchodzi w grę. Nie zamierzam jednak popełniać błędu sprzed dwóch lat i murować bramki. W nowym sezonie zagramy uważnie w obronie, ale będziemy bardzo aktywni w środku boiska. Postaramy się grać szybko i bezpośrednio wykorzystując każdą okazję do kontry. Przytrzymam jedynie trochę z tyłu moich bocznych obrońców, którzy nie imponują grą w ofensywie. O tworzeniu przewagi w ataku i tak nie mam co marzyć.
Zdecydowałem się Acostę i Jesusa wypożyczyć do Orihueli na rok. Nasz klub filialny sam się do nas zwrócił z taką prośbą oferując nawet pokrycie części ich wynagrodzeń. Na grę w pierwszym składzie obaj szans nie mają żadnych, a i o ławkę rezerwowych musieliby zdrowo powalczyć. Wolę, żeby ogrywali się w trzeciej lidze, niż grali ogony. Nawet biorąc pod uwagę, że kolejny już raz czeka mnie rywalizacja w Pucharze Federacji. To zresztą ewenement w historii tych rozgrywek, by jakakolwiek drużyna z Primera División brała w niej udział. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że w tym sezonie zagrają tam wyłącznie juniorzy i głębokie rezerwy, co i tak nie zmieni faktu, że będę pewnym faworytem do zwycięstwa. Zwycięstwa, na którym już kompletnie mi nie zależy. Zdobyłem ten Puchar już trzy razy z rzędu, ale od tego roku wszedłem w zupełnie inne towarzystwo, gdzie Puchar Federacji może być bardziej kulą u nogi, niż okazją na dodatkowe trofeum.
Aktywność na rynku transferowym nie przynosi mi spodziewanych rezultatów. Zatrudniłem dwóch dodatkowych skautów, ale jak dotąd we wszystkich raportach (starych i nowych) nie dostrzegam nic co mogłoby nas znacząco wzmocnić. Z kolei oferty, które napływają do nas dotyczą albo podstarzałych i przebrzmiałych już gwiazdorów, albo zawodników, którzy nic specjalnego do mojej ekipy by nie wnieśli. Cóż z tego, że mam worek pieniędzy do wydania skoro nie ma co kupić? Z drugiej strony każdy znaleziony przeze mnie zawodnik, którego powitałbym z ochotą na La Victoria, nie jest zainteresowany przejściem do Jaén. To podwójna pułapka reputacji. Po pierwsze, już mamy status pierwszoligowca, ale jeszcze zbyt niską cieszymy się renomą, by ściągać na siebie uwagę świetnych zawodników. Po drugie, od czterech lat drenując rynki nie zwracałem wcale uwagi na graczy tego formatu, którzy dziś by mi się przydali. Wówczas były to dla mnie zbyt wysokie progi. Dziś brakuje mi dobrego rozpoznania i szerokiej bazy danych. Wiele krajów muszę przeszukać ponownie. Tymczasem więc korzystam tylko z wcześniejszych raportów Rojasa i kontraktuję dobrego bocznego obrońcę z reprezentacji Islandii. To raczej poszerzenie niż wzmocnienie składu, ale dobre i to.
Wzmacniam także personel techniczny trzema nowymi trenerami. Z wolnego transferu trafia Matthew Rees, który będzie odpowiedzialny za trening strzelecki.
Wyławiam także z ogłoszeń Farida Simona, doskonale znającego się na przygotowaniu kondycyjnym zawodników. Pomoże on Azurzie w pracy nad siłą i aerobikiem.
Ostatni transfer w sztabie szkoleniowym to wykupienie z Barcelony za 100 tys. euro kontraktu Thusa Pinedo, który od teraz wprowadza moich juniorów w tajniki gry defensywnej.
Zakusy innych klubów na moich graczy są... rozczarowujące jak dotąd. Przyznaję, że spodziewałem się większego zainteresowania. Pamiętam co się działo po naszym awansie do Liga Adelante. Tymczasem teraz więcej plotek niż konkretnych ruchów. Jedynie wystawiony na sprzedaż Nikao i doskonale rokujący Zalo doczekali się ofert, ale z przyjemnością je odrzuciłem. Morale drużyny jest wysokie, a ochota do gry w Primera División powoduje, że nie muszę się obawiać konkurencji, więc zamierzam zacząć zgarniać rekordowe zyski za ewentualne transfery. Na razie rekordzistą jest Berchiche sprzedany do angielskiego Reading za ponad 7 mln euro, z którą to drużyną właśnie awansował do Premier League wygrywając rywalizację na lewej flance defensywy i stając się kluczowym zawodnikiem w klubie. Wcale mnie to nie dziwi. Najwyższy czas pobić ten rekord sprzed roku.
Miesiąc kończymy meczem z Orihuelą, po którym już wiem co i jak gra w mojej nowej taktyce. W sierpniu ogramy się z silniejszymi rywalami i popracujemy nad techniką. A ostatniego dnia sierpnia w pierwszym ligowym meczu na własnym boisku podejmiemy wielki Villarreal – drużynę która jeszcze dwa lata temu uniosła do góry trofeum Mistrzów Hiszpanii.
Już chyba ci się nie chce pisać, co?
Ja osobiście prorokuję Wam 11. miejsce :) A za rok europejskie puchary ;)
A i powiedz podoba ci się mój doping na stadionie? Dobrze zorganizowałem grupy kibica? I czy dobrze spisujemy się na wyjazdach :)
Co do napastnika, popatrz na Taisona, początkowo grał w Metaliście Charków, możliwe, że gdzieś się przeniósł,.
A co z ta pogawędką z barmanem o zapełnianiu trybun bo o ile pamiętam to był z tym problem mimo awansów ligowych?
beda transfery w nastepnych odcinkach ?
Piotrze, orientujesz się czy będą uaktualnienia transferowe po zakończeniu okienka ale do FM2010? Jeżeli nie to poproś w redakcji o przygotowanie. :)
na jakich twoim zdaniem zawodnikach drużyny przeciwnej trzeba stosować instrukcje dotyczące rywali.
z jaka baza danych gasz ?
skoro ty tak grasz w środku że dominujesz na Barceloną i Realem to przyszłość jest twoja.
chodziło mi o to gdzie się piszę i jak się wysyła do redakcji bo to już wiem.