Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

O sennych marzeniach, które stały się jawą, czyli Heko Czermno by Mike Mitnick cz.3

Wyjechałem do Anglii do ojca. Przeprowadziliśmy poważna rozmowę na temat mojego nowego "starego" zajęcia. Ojcu bardzo spodobała się wiadomość o tym, że po raz drugi chce spróbować sił w Polsce jako manager klubu piłki nożnej. Wyznawał on bowiem zasadę, że nie należy sie poddawać i dawać za wygraną. Wpajał mi to od dziecka. Przy okazji dowiedziałem się, że znowu mogę liczyć na wszelką finansową pomoc.

"Synu pamiętaj, że gdybyś potrzebował trochę grosza to śmiało dzwoń" - powiedział ojciec, gdy wsiadałem do samolotu

Pierwszego dnia lipca byłem w Polsce. Słońce piekło niemiłosiernie, nie dało się oddychać. Stałem zmęczony na warszawskim Okęciu i czekałem na BMWice od Griszy. Nagle z piskiem opon pod drzwi poczekalni podjechała czarna fura. "Super...30 minut spóźnienia" pomyślałem wsiadając do samochodu.
Szoferem był chyba jakiś niemowa, bo przez całą drogę nie odezwał sie ani słowa. Usnąłem.

"Misza wstawaj" - powiedział głos

Kiedy otworzyłem oczy zobaczyłem Grisze z prezesem, tzn z Heńkiem. Byłem już w Czermnie. Kiedy wychodziłem z samochodu zobaczyłem bardzo dziwny widok. Jakiś chłop z widłami gonił po polu konia, który najwidoczniej uciekł właścicielowi.

"Na tych polach już niedługo wybudujemy parkingi i budki z pamiątkami" - krótko wycedził Heniek widząc moją zdziwioną minę
"No ja myślę" - odpowiedziałem z ironią w głosie


"Jasne na tym zadupiu mam trenować zespół pierwszej ligi, będziemy pośmiewiskiem całej piłkarskiej Polski, ale wstyd...." - Takie oto myśli miałem wchodząc do biura prezesa. Nie wierzyłem bowiem w obietnice prezesa co do tego, że buduje się tu drużyna klasy co najmniej europejskiej. To brzmiało jak kiepski żart po tym wszystkim, co zobaczyłem.

"Misza, mogę tak do ciebie mówić, prawda?? Sprawa wygląda tak, że mamy teraz 1 lipca a za 3 tygodnie zaczyna się liga. Masz tutaj terminarz i rozpatrz się w szczegółach. Czasu mamy naprawdę niewiele. Chłopaki są po 2 tygodniowym zgrupowaniu w ...Czermnie. Twój asystent zafundował im porządny wycisk. Teraz pora na jakieś sparingi. Nie ingerowaliśmy w dobór przeciwników, gdyż jest to tylko twoja indywidualna sprawa. Jutro o godzinie 9 rano zaplanowany jest trening. Hmm... To chyba wszystko, co miałem ci do powiedzenia. Masz jakieś pytania?? - zapytał Heniek
- Prezesie no wszystko ładnie, pięknie - mówiłem przeglądając terminarz rozgrywek Orange.Ekstraklasy - Ale o co my tak właściwie mamy grać? Mamy jakieś jasno określone cele w tym sezonie?
-Misza ja powiem tak, co ugramy to nasze, ale ja buduje drużynę na lata. To ma być długoterminowa inwestycja. Chce żebyś z tych chłopaków zrobił prawdziwych profesjonalistów którzy za parę lat będą stanowili siłę polskiej piłki"
-Ładnie to wszystko brzmi ale... heh ... Czym my tak właściwie dysponujemy? Mogę prosić o listę zawodników? O jakieś informacje odnośnie budżetu, klubu itd.? Chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej o tym klubie, gdyż sama nazwa HEKO niewiele mi mówi. Rozumie pan?
-Proszę... - Prezes podał mi gruby segregator - Przygotowałem dla ciebie pigułkę wiedzy. Tutaj masz wszystkie informacje o klubie i zawodnikach. Przestudiuj to do jutra a rano widzę cie na treningu z chłopakami." - prezes wręczył mi tajemniczy segregator


Kiedy wychodziliśmy z siedziby klubu próbowałem wydusić z Griszy jak to sie stało że taki słaby klub jak HEKO nagle znalazł sie w 1 lidze a także co on tutaj robi. Co go połączyło z tym zadupiem. Moja ciekawość nie została jednak zaspokojona. Grisza milczał ciągle zbywając mnie jakimiś głupimi odzywkami.

O 15:30 byliśmy u Rozpierdalacza (tzn. Griszy- przyp.). Zjedliśmy prawdziwy polski obiad, czyli schabowy z surówką, frytki i zimny LECH. Najedzony i zmęczony podrożą położyłem sie na łóżku i zacząłem pochłaniać informacje zawarte w tym dziwnym białym segregatorze...

...Heko Czermno to klub założony w 1998 roku. Swoją piłkarską przygodę rozpoczynał od najniższej klasy rozgrywkowej rok w rok awansując...W sezonie 2005/2006 awansował do 2 ligi gdzie zajął 3 miejsce premiowane grą w barażach z 14 drużyną Ekstraklasy. Heko po wyeliminowaniu Pogoni Szczecin uzyskało pierwszy historyczny awans do najwyższej klasy rozgrywkowej...

"..Budżet, baza treningowa oraz stadion klubu przedstawiają sie satysfakcjonująco tzn. posiadamy jeden z największych stadionów w Polsce (10 tys miejsc), baza treningowa jest dobra (4 boiska treningowe, jedno boisko ze sztuczna nawierzchnią, hala sportowa, dwie siłownie, basen, jakuzi, trikomora) ..."

"...tak przedstawia sie kadra zawodników...



Zmęczenie przebytą podrożą dało o sobie znać i zamknęły mi się oczy. Rano podczas podróży do klubu ciągle myślałem o tym, co wczoraj przeczytałem. Po 50 minutach byliśmy na miejscu. Grisza poszedł do prezesa a ja do szatni. Zakładając klubowy dres w głowie miałem mętlik. Nie wiem, co tak na mnie podziałało, ale czułem stres. Za chwilę miałem poznać sztab szkoleniowy oraz samych zawodników. Z tego, co wczoraj wyczytałem to zdolni i utalentowani chłopcy. Tylko skoro są tacy utalentowani to co do cholery robią w takim zadupiu? Wyszedłem na murawę...

Moim oczom ukazał się piękny zadbany stadion. Aż mi dech w piersiach zaparło.

-Dzień dobry` - powiedział mężczyzna ze szpakowatym nosem - "Nazywam się Jarek Smołuch i będę pańskim asystentem. Pan Mike Mitnicka jak mniemam?
-Zgadza sie - podałem mu rękę - Miło mi. Może mi pan przedstawić wszystkich?
-Oczywiście. Oto nasz dyrektor generalny pan Grzesiu Pawlik. A teraz kolejno nasi trenerzy: Janek Tomaszewski, Janusz Wojcik, Sławek Pogonowski, Janusz Kosubek, Rysiu Karalus i Jacek Fieden. Mamy w kadrze jednego lekarza Bartka Krawczyka. Marcin Wozniak jest naszym szperaczem, jeżeli chodzi o przyszłych przeciwników. To tyle jeżeli chodzi o kadrę szkoleniową.
-Witam wszystkich. Nazywam sie Mike Mitnick i jestem waszym nowym managerem. Niektórym z was mogę sie nie spodobać z wyglądu, niektórzy mogą psioczyć ze poprzedni manager był lepszy, niektórym mogą sie nie spodobać moje metody treningowe... Ale panowie ja nie wymagam od was niewolniczej pracy. Jeżeli komuś nie leży już teraz praca ze mną to może powiedzieć to teraz. Jeżeli nie ma chętnych to wymagam od wszystkich pełnego zaangażowania i ostrej pracy na treningach. Zapomnijcie o tym, co było. Teraz rozpoczyna sie nowy rozdział w waszej karierze piłkarskiej. Każdy ma na początku równe szanse na grę w podstawowej jedenastce. Każdy, kto w pełni sie zaangażuje, kto odda temu klubowi nie tylko zdrowie, ale i swoje serce. Dla takiego zawodnika zawsze znajdę miejsce. Nie toleruje spóźniania sie, krętactwa a przede wszystkim wylewania wody za kołnierz. Mam nadzieje, że milo będzie sie nam pracowało bo uwierzcie jeżeli wy podejdziecie na serio do swojej pracy, pokażecie ze wam zależy, że chcecie osiągnąć cos więcej, że macie AMBICJE panowie, tak tak .. Ambicje, wtedy z mojej strony spotkacie sie ze zrozumieniem i dobra rada. Na początek to tyle z mojej strony. Są jakieś pytania?


Cisza...

-W takim razie zapraszam do rozruchu. Na początek 10 okrążeń wokół małej płyty. Średnie tempo. Ruszamy.

Zaczęliśmy biec. Widziałem w ich oczach coś dziwnego. Jakby się mnie bali. Chyba zrozumieli, co chciałem im przekazać. To w większości młodzi chłopcy w wieku 20-tu paru lat. W głowie znowu miałem mętlik. Milion myśli naraz pojawiało się i znikało. Patrzyłem na nich i zastanawiałem się któremu z nich uda się zrobić prawdziwą karierę na zachodzie, ilu z nich zostanie w kraju, ilu zatrzyma się na obecnym poziomie i nic więcej już nie osiągnie ... Biegliśmy....

Po skończonym treningu udałem się do prezesa. Chciałem ustalić jakieś konkrety odnośnie sparingów, bo liga zaczynała się tuż tuż a ja nie miałem bladego pojęcia o grze moich chłopców. Doszliśmy do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie zorganizowanie pucharu z udziałem naszych rezerw i drużyny u-18. Dodatkowo Heniek postanowił zaprosić Wierną Małogoszcz która będzie miała stanowić tło dla naszych ekip. Kilka dni po turnieju rozegramy sparing z RKS Radomsko.

Miałem 3 dni na przygotowanie zawodników do pierwszego meczu, który graliśmy z naszymi juniorami. Trenowaliśmy ostro. Chciałem od początku wpoić zespołowi, że pierwszą rundę ligi będziemy grali ustawieniem 1-4-1-2-1-2 z jednym defensywnym pomocnikiem oraz parą ofensywnie usposobionych skrzydłowych.


Szybka wymiana piłek w środku boiska, częste strzały z dystansu ofensywnego pomocnika grającego tuż za dwójką napastników. Taka miałem wizje, jeżeli chodzi o taktykę. Odliczaliśmy dni do pierwszego meczu...

Turniej okazał sie dla nas spacerkiem. Pokonaliśmy drużynę u-18 6:0 a w finale grając z naszymi rezerwami odnieśliśmy czterobramkowe zwycięstwo. W sumie nie byłem nawet zaskoczony takim obrotem sprawy ale skuteczność moich chłopaków mogła budzić respekt. Dwa mecze i 10 bramek. Jednak to, co stało się w meczu z Radomskiem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Rozgromiliśmy drugoligowca... Uwaga... 10:0!!!!


Teraz mogłem być w miarę spokojny przed pierwszym ligowym meczem z Bełchatowem. Stan mojej drużyny po 3 meczach (z drużyną juniorów, rezerw i RKS) przedstawiał sie bardzo okazale - 20 strzelonych bramek, z czego 11 było dziełem Macieja Korzyma. Tym bardziej cieszy mnie taki obrót sprawy gdyż co 45 minut graliśmy innym składem. Każdy z zawodników otrzymał szanse na pokazanie się z jak najlepszej strony.

22 lipca miał sie odbyć nasz pierwszy ligowy mecz o punkty, mecz z GKS BOT Bełchatów. Grisza wraz z Heńkiem (prezesem- przyp) byli niezwykle zadowoleni i pełni optymizmu przed naszym debiutem w ekstraklasie. Jednak ja wiedziałem swoje, sparingi to sparingi a mecze o punkty żądzą się swoimi prawami. Gdzieś tam w głowie miałem już obraz mojej wyjściowej jedenastki... Mojej ostatecznej taktyki...Mojej wizji zwycięstwa... Czekaliśmy...
O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: FM 2006
Dodano: 01.03.2008

Liczba wyświetleń: 1055

Średnia ocen: 0.00



Komentarze


Z tym materiałem nie są powiązane żadne opinie.



Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu