Witajcie Czytelnicy. Dzień dobry, Centrum FM.
Nie wiem czy koleżanki i koledzy, którzy oto tutaj przyszliście już graliście w Football Managera 2012, planujecie to albo zupełnie odpuszczacie, ale jeśli to ostatnie, to stracicie trochę dobrej gry od londyńczyków. Nie jest moją najmocniejszą stroną rozumienie złego pieniactwa, które część społeczności uprawia w nadmiarze, bez hamulców, bez zabezpieczeń i w hardcorze najgorszym z możliwych, gdy tylko wyłapie jeden błąd w grze albo tłumaczeniu. Refleks Sports Interactive w załataniu pierwszych błędów jest reakcją z wysokiej półki troski o graczy. Kto się nie zgadza, łapa do góry i za klawiaturę. Czekam.
Pewnie sami napiszecie mi tutaj na dole, co najbardziej urzeka Was z tych nowości, to znaczy bardzo byłbym rad, gdybyście to zrobili, ale mnie niezwykle pociągają zebrania zespołu – czasem nie rozumiem dlaczego moi piłkarze reagują tak beznadziejnie, czuję się nieswojo, gdy najlepiej łapie to wszystko akurat Patryk Małecki, bo chyba to nie jest ten typ charyzmy i podejścia, które… znaczy może wystarczy, że powiem, iż kiełbasa ze stadionu w takim jesiennym zimnie jest całkiem smaczna. Kiedyś przeczytałem, że polskim piłkarzom za granicą zwykle brakuje umiejętności wyrywania tego, co według nich powinno im się należeć – wchodzenia do szatni, brania presji w swoje łapy i jazdy z Anglikami, Hiszpanami, Włochami, Francuzami, czy innymi rywalami. Strach gasi ambicję. Umiejętności piłkarskich pewnie naszym brakuje prawie zawsze, ale czemu mentalnych? Tym bardziej, że "opanowanie", wyuczenie, czy udoskonalenie tych drugich wydaje się łatwiejsze.
Wielką i wspaniałą nadzieją dla graczy, którzy grają w Polsce i rozgrywają w Football Managerze długie kariery jest możliwość pokazywania się w grze znacznie bardziej utalentowanej polskiej młodzieży w rodzimych zespołach. Już w zimie 2012 roku do mojego zespołu juniorskiego dołączyło kilku zawodników mogących w przyszłości być już nie tylko zapchajdziurami w rywalizacji w Lidze Mistrzów, ale podstawowymi piłkarzami. Przy okazji warto przejrzeć kadry naprawdę małych klubów w poszukiwaniu polskiej przyszłości dla prowadzonej przez siebie drużyny. Teraz te dzieciaki trzeba dobrze wychować i zadbać o ich szanse.
Nie da się długo i naprawdę grać w Football Managera nie mając celów. To charakteryzuje nieudaczników. I nie chciałbym ich utwierdzać w tym przekonaniu, że tacy są, ale bardziej przekonać do tego, żeby je sobie wyznaczać i realizować. Czasem ważna jest nawet próba i myślę, że wielu z Was doskonale to rozumie. Znam prześmiewców, którzy nabijali się z tego, że Polska jest w budowie. Wasza drużyna powinna być zawsze w budowie, bo klub to nie tylko pierwszy skład. Zespół to nie zbiór piłkarzy, w którym mamy tylko zmienników dla kluczowych piłkarzy. Obserwowanie jak młody zawodnik, nawet niekoniecznie wychowanek, bo o to czasem trudno, wyrasta i wbija najpierw gole w drużynie młodzieżowej, potem w rezerwach, gra początkowo ogony w pierwszej drużynie, żeby potem załapać się do składu i stać się jego filarem, to kapitalna sprawa. Niezwykle pochłaniają mnie historie przejścia wszystkich szczebli kariery – z samego dołu na sam szczyt. Jeśli to nie jest tandeta amerykańskiego snu, to trochę inspiruje. Podwijajcie rękawy i do roboty. Budujcie swoje drużyny. Wtedy naprawdę można poczuć, że są Wasze. Czasem bardzo trudno uniknąć bałaganu, ale to Wy szefujecie, macie ster we własnych rękach. Zdecydowanie wolę rządzić niż być rządzonym przez kogoś innego. To rola menedżera. Chowanie się za plecami sztabowców i asystentów to nie dla mnie.
Za Football Managerem 2012 uganiałem się prawie jak za uroczą nieznajomą z dobrym posagiem i urzekającymi butami. Tutaj bardzo trzeba wyciągnąć za krawat speców od dystrybucji, bo jeśli czytam w Internecie, że ludzie, którzy chcieliby kupić grę mają problem z dostaniem jej w sklepach, to zastanawiam się czy na pewno jestem w epoce, w której powiedzenie: klient – nasz pan jest oczywistością. Chciałbym naprawdę kiedyś pochwalić CD Projekt w związku z tym, że to właśnie oni po polskiej stronie zajmują się Football Managerem. Nie dają do tego okazji. To każdy może sobie łatwo uzmysłowić, gdy zobaczy sobie jak w sklepach promuje się choćby gry od EA Sports. Są plakaty, inne większe materiały promocyjne i Kuba Błaszczykowski na okładce. Football Managera 2012 w dniu premiery w wielu przypadkach nie było nawet na półkach sklepowych. To obciach. Ja mam 2012 pomysłów na promocję Football Managera i nawet nie trzeba grubo sypać funtami.
Oczywiście, że burzyłem się, gdy Sports Interactive i SEGA tak blisko związali się ze Steamem, ale dzięki temu wygrali dość dużo. Piraci mają problemy jak nigdy, a z nimi to też nigdy nie jest rywalizacja jak równy z równym. Domyślam się, że w końcu pewnie te zabezpieczenia zostaną złamane, ale przeciągnięcie tego w takim czasie, to już sukces.
To moje pierwsze refleksje związane z pierwszym tygodniem z Football Managerem 2012. Jak było u Was? Zmiany w grze przed premierą uznałem za nudne i faktycznie takie są. To powolny proces ewolucji. Są kroki w przód i raczej zero w tył, więc jednak mimo wszystko musi być na plus.
Dwa różne słowa jedno określa obszar za granicą (zagranica), a drugie za linią, za wartością (za granicą).
Pisownię nasi zagranicą przez długi czas stosował pewien znany tygodnik piłkarski, będąc nad wyraz oporny (w osobie jednego z ważniejszych redaktorów) na wszelkie próby wyprowadzenia go z błędu, i w ogóle dziwi fakt, że nierzadko przy takim zapisie upierają się urzędy, instytucje czy redakcje.