Zamówiliśmy dwie herbaty i dwa duże kawałki ciasta. Usiedliśmy przy stoliku pod oknem, gdzie mogliśmy w spokoju omówić szczegółowy plan działania. Klubowa kawiarnia była schludna i panował w niej tropikalny klimat. Na każdym stoliku stała miniaturowa palemka, a obok niej mała tancerka hula. W kącie znajdowała się miniaturowa fontanna, której szmer wypełniał przestrzeń lokalu. Ponoć ma on znaczenie relaksacyjne i poprawia koncentrację. To dobrze, bo tego właśnie nam było trzeba – miejsca, w którym na spokojnie mogliśmy poczynić pewne założenia na przyszłość.
O swoim asystencie nie wiedziałem zbyt dużo. Jedynie to, co osiągnął w piłce. Piłkarzem był znakomitym, co do tego to nie ma wątpliwości. Jako trener prowadził Milton Keynes Dons i West Bromwich Albion. Teraz jest z kolei moim pomocnikiem w prowadzeniu wielkiego klubu. Niestety, na razie nie mogłem powiedzieć jaki jest z charakteru. Co lubi a czego nie. Wszyscy, którzy pracowali z Roberto twierdzą, że jest świetnym kompanem, a do tego uwielbiał doradzać i dzielić się swoimi spostrzeżeniami. Już w trakcie zwiedzania przeze mnie obiektów klubowych dawał mi cenne wskazówki. Co gdzie się znajduje, gdzie mi nie wolno wchodzić. Słynął ze swojego gadulstwa, nic więc dziwnego, że to on jako pierwszy złamał dzielącą nas tego poranka ciszę.
- I co sądzisz o swoich zawodnikach? – zaczął rozmowę Roberto.
- Nie wiem, to dopiero mój pierwszy kontakt z zawodnikami. Zrobiłem sobie sporo notatek podczas treningu i będę ślęczeć nad nimi do późnej nocy. Jakie cele wyznaczył nam prezes? Wiesz coś już na ten temat?
- Z grubsza to wiem. Naszym priorytetem jest wygrać Premiership. W drugiej kolejności Ligę Mistrzów i pozostałe puchary. Wiem, że to zadanie nie będzie łatwe, bo obecnie mamy sporo zaległości i musimy jak najszybciej ruszyć z kopyta. Wielu zawodników wykazuje spore braki kondycyjne. Poza tym gadałem wczoraj z prezesem. Powiedział mi krótko, że jeśli nie zdobędziemy Premiership, to nas wywali na zbity pysk.
- To prawda, mamy sporo zaległości, ale myślę, że wspólnie uporamy się z nimi dość szybko i wszystko będzie szło zgodnie z planem. Czeka mnie dzisiaj ciężka noc. Muszę wszystko dobrze przemyśleć. Kto się nadaje do pierwszego składu, kogo sprzedać, kogo jeszcze dokupić. Wiesz co Roberto, proponuję pójść już do domu i odpocząć. Bo od jutra zaczynamy ciężko pracować na sukces.
- Dobry pomysł. W takim razie, do jutra.
Po krótkiej rozmowie w klubowej kawiarni wróciłem do domu, aby zasiąść do sporządzonych wcześniej notatek. Podczas przeglądania moich wypocin, przez głowę przechodziło mi tysiąc myśli na minutę. Nie miałem pojęcia od czego pierw zacząć. Odłożyłem swój notes na bok i zajrzałem do teczki, którą dostałem od asystenta w kawiarni. Były tam kartoteki wszystkich graczy pierwszego i drugiego składu. Krótka historia piłkarska danego zawodnika, ulubione zagrania. Ogólnie rzecz biorąc wszystko to, co było mi potrzebne. Po czterech godzinach morderczego czytania odłożyłem teczkę na biurko i położyłem się do łóżka. Na zegarku widniała już 4 rano i za oknem słońce powoli budziło się do życia.
Przespałem się trzy godziny, po czym wstałem i zrobiłem sobie śniadanie. Przy posiłku wziąłem czystą kartkę i wypisałem sobie wszystkich zawodników, jakimi mogę zarządzać. Na dzień dzisiejszy miałem do dyspozycji takich zawodników jak:
Bramkarze:
Petr Cech, Hilario, Ross Turnbull.
Obrońcy:
Jose Bosingwa, Branislav Ivanovic, Ashley Cole, John Terry, Alex, David Luiz, Ryan Bertrand, Paulo Ferreira, Billy Clifford, Todd Kane, Ben Gordon, Carl Magnay, Daniel Pappoe, Rohan Ince.
Pomocnicy:
John Obi Mikel, Ramires, Florent Malouda, Juan Mata, Raul Meireles, Frank Lampard, Salomon Kalou, Oriol Romeu, Michael Essien, Kaby, Conor Clifford, James Ashton, Josh McEachran, Jacob Mellis.
Napastnicy:
Nicolas Anelka, Fernando Torres, Didier Drogba, Milan Lakovic, Daniel Sturridge, Marko Mitrovic, Philipp Prosenik, Romelu Lukaku.
Na pierwszy rzut oka skład wydawał się obszerny i bardzo silny. Moja taktyka opiera się głównie na ofensywie, więc większość zawodników będzie idealnie pasować do takiej koncepcji gry. Jednak wiedziałem już wtedy, że będę zmuszony do pozostawienia kliku piłkarzy w rezerwach, albo do ich sprzedaży za godziwą kwotę, bo zwyczajnie nie nadawali się do ustawienia taktycznego.
Spojrzałem na cyferblat na zegarku i przeraziłem się. Miałem 20 minut na ubranie się i dojechanie do siedziby klubu na umówione spotkanie z prezesem. Dobrze, że tak wcześnie rano nie ma zbyt dużych korków na ulicy. Podbiegłem do pierwszej lepszej taksówki i niemal od razu do niej wskoczyłem. Zerknąwszy do przodu zobaczyłem kierowcę, jak modli się nad jakąś księgą. Wyglądał mi na Pakistańczyka. Pewnie skubany się modli – pomyślałem. Na szczęście świat materialny wygrał z ucztą duchową i brzdęk kilku funtów rozproszył rozterki o jestestwie i Allahu. Zatrzepotałem pieniędzmi jeszcze raz – chciałbym dotrzeć na czas – dodałem. Kierowca zmarszczył tylko brwi i natychmiast wrzucił jedynkę.
- Proszę wejść.
- Dzień dobry. Przyszedłem na umówione spotkanie.
- A tak pamiętam. No i jak zapoznałeś się z kontraktem?
- Tak zapoznałem się szczegółowo i na ostatniej stronie widnieje mój podpis. Przyjmuję twoją ofertę.
- Cieszy mnie to bardzo. Myślę, że z tobą możemy wygrać wszystko.
- Oby tak było Roman. Mam kilka pytań. Po pierwsze, na ile mogę sobie pozwolić jako manager? Po drugie, czego ode mnie oczekujesz?
- Powiem krótko. Masz wolną rękę. Możesz sprzedawać kogo chcesz, podobnie zresztą jak kupować. Czego oczekuje? To chyba proste. Chciałbym, abyś poprowadził nasz klub na sam szczyt. Wygraj wszystkie możliwe rozgrywki. Pokażmy innym klubom, że Chelsea Londyn wkracza na sam szczyt i będzie rządzić w Europie przez długie lata. Zakończmy dominację tej cienkiej Barcelony, która wszystko wygrywa fartem. Udowodnij, że jesteś lepszy niż ten zadufany w sobie Pep Guardiola i pokaż, gdzie jest jego miejsce! – Roman zagotował się w środku, z widoczną agresją zmiął leżącą na blacie kartkę i energicznie cisnął w kierunku stojącego w rogu kosza na śmieci. To był odpowiedni moment na ewakuację…
Udałem się prosto do szatni, gdzie umówiłem się z asystentem. Na drugie spotkanie szedłem nieco mniej spięty. Za niecałe pięć minut miałem ogłosić, kogo biorę do pierwszego składu, a kto będzie grywać w rezerwach. Wielu zawodnikom pewnie się to nie spodoba, ale cóż... muszę postawić na najlepszych. Gdy wszedłem do szatni zobaczyłem wszystkich piłkarzy oraz swojego asystenta, który rozmawiał z Frankiem Lampardem. W pomieszczeniu panował zaduch. Połowa zawodników kręciła się nerwowo na ławce. Jeden z nich czytał jakąś książkę, inny z kolei słuchał muzyki.
- Witam was. Mam do ogłoszenia dwie rzeczy. Na początek ogłoszę skład, który będzie stanowić trzon głównej drużyny i z którym przyjdzie mi współpracować. To tak, w pierwszej drużynie będą grać: Petr Cech, Ross Turnbull, Jose Bosingwa, Branislav Ivanovic, Ashley Cole, John Terry, David Luiz, Ryan Bertrand, Oriol Romeu, John Obi Mikel, Ramires, Juan Mata, Raul Meireles, Frank Lampard, Josh McEachran, Salomon Kalou, Daniel Sturridge, Romelu Lukaku, Fernando Torres i Didier Drogba.
Drugą rzeczą, i dla niektóry przykrą jest fakt, że z niektórymi zawodnikami muszę się pożegnać. Mam na myśli takich zawodników jak: Hilario, Alex, Florent Malouda, Nicolas Anelka i Paulo Ferreira. Wiem, możecie mieć do mnie żal, ale po prostu chcę odmłodzić skład. Pozostali gracze, których nie wymieniłem będą grać w rezerwach. To by było na tyle, a teraz przebierzcie się i za trzydzieści minut widzę was na boisku.
Po wyjściu z szatni słyszałem rozmowy pomiędzy zawodnikami. Florent Malouda nie mógł pogodzić się z faktem, że musi opuścić klub i że nie ma dla niego już tutaj miejsca. Prawdę powiedziawszy, to było mi go nieco żal. Sprzedał dla tych murów całą swoją duszę, wylał hektolitry potu na treningach. Zapewne nikt, kto przez tyle lat oddawał swoją duszę za drużynę nie chciałby usłyszeć, że teraz stanowi dla niej dodatkowe obciążenie.

Bardzo ciężka i wyczerpująca rozmowa z zawodnikami już się odbyła. Teraz czekała mnie ostra przeprawa z prezesem. Wiedziałem, że nie będzie łatwo, ale musiałem mu zakomunikować o moich wyborach personalnych.
- Proszę wejść. O Damian. I jak tam spotkanie z zawodnikami?
- W sumie dobrze. Chciałem omówić z tobą pewne sprawy.
- Słucham uważnie.
- Tutaj masz listę zawodników, z którymi będę współpracować podczas tegorocznego sezonu. Na odwrocie masz z kolei graczy, których chce wystawić na listę transferową.
- Skład wygląda imponująco, ale mam małe „ale”. Czemu chcesz sprzedać Florenta Maloude? Przecież to świetny zawodnik i dobry kompan.
- Tak wiem, że to świetny zawodnik, ale chce odmłodzić skład. Szefie ja patrzę w przyszłość klubu. Chcę pościągać kilku młodych chłopaków, którzy są głodni sukcesu. Im to dobrze zrobi, bo będą mieli szansę na rozwój, a my będziemy mieć większą konkurencję w walce o pierwszy skład. Malouda ma już swoje lata i wątpię, aby to wytrzymał. Podobnie rzecz ma się z pozostałymi graczami, których chce sprzedać.
- No ok, tylko pytałem. A wiesz już mniej więcej jaką taktyką będziesz grać? Wiesz jakie pozycje musisz wzmocnić?
- Tak i tak. Może Cię trochę zaskoczę, ale chce zagrać 4-1-2-2-1. Czterech obrońców. Dwóch środkowych stanowiących trzon obrony i dwóch bocznych, którzy mają wspomagać atak. Jeden defensywny pomocnik, tak zwany trzeci obrońca w środku pola. Dwóch środkowy pomocników. Jeden odpowiedzialny za rozgrywanie piłki, drugi z kolei będzie zabezpieczać tyły w razie kontrataku. Dwóch bocznych skrzydłowych, którzy będą zbiegać w środek pola i staną się dodatkowymi napastnikami, a w przodzie jeden wysunięty napastnik.
Co do wzmocnień – kontynuowałem - potrzebuję prawego obrońcę, środkowego pomocnika i prawoskrzydłowego. I tutaj zarazem rodzi się pytanie. Jakimi funduszami dysponuję, jeśli chodzi o transfery?
- Hmm… daje Ci na chwilę obecną 16 mln euro. Możesz wydać wszystko. Kwestię zakupów zostawiam tobie.
Zaraz po wyjściu udałem się na boisko, by poprowadzić drugi trening. W zawodnikach widziałem zapał i chęć walki o najwyższe trofea. Do niedawna wszyscy bali się spotkania ze mną, a teraz wspólnymi siłami dążyliśmy do wspólnego celu. Ja natomiast w głowie miałem mętlik. Jeszcze do niedawna, oglądając wszystko z perspektywy zwykłego kibica, wydawało mi się, że Roman to gość, który lubi trzymać wszystko żelazną ręką. Dzisiaj widzę jak bardzo się myliłem.
Trzymasz poziom draug. No i dobrze! Ciekaw jestem transferów bo i zadanie niełatwe i fundusze niewielkie także zaiste ciekawie będzie.
Ja bym zrobił rewolucję w ataku: sprzedać Drogbę, Anelkę i Torresa i kupił zamiast nich np. Llorente, Sowa, Roux albo nawet można się postarać o Teveza... :)
opowiadanie ciekawe. dobry pomysl na pozbycie sie zawodnikow ktorzy maja swoje lata. jezeli moge polecic zawodnikow to na prawa obrone polecam gregorego van der wiela, mlody, uzdolniony, ja go z ajaksu wyciagnolem za 10mln w ratach. za opowiadanie oczywiscie 5
pan piotr sebastian nas zabardzo rozpieszczał 4 stronicowymi opowiadaniami
pisz więcej i z większego okresu czasu
Bardzo fajny tekst. 5 leci! Grasz na FM2012? I jeszcze pytanie, co ile będziesz wstawiał tekst?
Nie jestem jakoś zwolennikiem Lewego:). Akurat napastników nie potrzebuje:P. Ale transfery ciekawe zrobiłem:)
Szkoda że grasz takim gigantem ; /
Dzieki, jeszcze jedno pytanko.
Jesli mam np. pilkarza 16letniego (lub 17, 18letniego) ktöre ma obecne umiejetnosci 1 gwiazdke a potencjal na 4 gwiazdki...
co wszystko musze zrobic, aby wypelnij swoj potencjal i mial obecne umiejetnosci tez na 4 gwiazdki...?
Korekta tekstu idzie w 10 minut.