Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Buena onda. Lata 2014 - 2018.

Wersja: 14.3.1 DB: Średnia (14.0.0) Ligi grywalne (32/16): Anglia (1-2), Argentyna (1-2), Brazylia (1-3), Chile (1-2), Francja (1-2), Hiszpania (1-2), Holandia (1-2), Kolumbia (1-2), Meksyk (1-2), Niemcy (1-2), Peru (1), Polska (1-2), Portugalia (1-2), Rosja (1-2), Urugwaj (1-2), Włochy (1-2) Piłkarze: ok. 72.000 Zachowani piłkarze: Reprezentanci Pliki dodatkowe: SUSIE Real Name Fixes 2.1, Japan 140103 Zasady: ciasne, ale własne

= 1 =

 

                Na początku była wódka. Morze wódki, jak to zwykle bywa na polskich wycieczkach zagranicznych. Radosne pieśni na Ipanemie i szpanowanie mięśniem piwnym w ogólną stronę czekoladowych piękności, które na pierwsze imię miały Beatriz, Rafeala lub Leticia, a na drugie nieodmiennie cinqüenta dólares. Polak udomowiony po wypuszczeniu na wolność, nic specjalnego.

 

                Potem było morze. Takie zwykłe, słone i mokre. Statek wycieczkowy, Baía de Guanabara, drinki z palemką i zdegustowani stewardzi, którzy nie chcieli się dać przekonać, że mistrzem Polski jest Lech, a Legia jest puta velha, wielka puta, komprendewu? Potem żołądek zażyczył sobie wyjrzeć za burtę, z wiatrem, o ile to było możliwe, z głębi mego jestestwa napłynęła jedna fala, od strony otwartego morza druga i nagle odkryłem, że lecę, nurkuję, pływam... Moje wrzaski zagłuszył chóralny śpiew współwycieczkowiczów, więc uczepiony jakiegoś kawałka drewna podryfowałem na spotkanie przygody.

 

= 2 =

 

                Na piaszczystym brzegu siedział pan Oscar Carlos Rodríguez Grova, prezes trzecioligowego Club Social y Deportivo Villa Española, szlochając żałośnie. Swe zmęczone stopy oparł na oplecionej wodorostami kłodzie drewna, nie potrafiąc znaleźć ukojenia w radosnym falowaniu biustów zawodniczek lokalnej drużyny siatkówki. "Mateńko przenajświętsza i ty, święty Józefie z Arymatei, patronie grabarzy", załkał, "sprawcie, abym nie był ostatnim prezesem w historii mojego ukochanego klubu, który dopiero co awansował do trzeciej ligi i na pewno się w niej nie utrzyma". Po tych słowach padł na kolana w wilgotny piach, żegnając się zamaszyście, że aż furczały jego wysmarowane brylantyną wąsy.

 

                Znikąd zerwał się wiatr, zaszumiało morze, samotna mewa zaskrzeczała ochryple i zatoczyła trzy kręgi nad głową prezesa Oscara Carlosa Rodrígueza Grovy. A potem opleciona wodorostami kłoda drewna podniosła się chwiejnie na nogi, powtarzając bełkotliwie "Cthulhu fhtagn... Cthulhu fhtagn...".

 

                — Chupacabra! — zakrzyknęły przerażone zawodniczki lokalnej drużyny siatkówki plażowej, rzucając się do ucieczki.

 

                — Madre de Díos... — wyszeptał prezes Oscar Carlos Rodríguez Grova. Jego babcia powtarzała mu, by nie wypowiadał imienia Pańskiego nadaremno, gdyż mógł w ten sposób wywołać demona z piekieł; zawsze uważał starowinkę za niespełna rozumu, ale teraz nie był już tego taki pewien. Poderwał się z kolan i popędził w ślad za zawodniczkami lokalnej drużyny siatkówki plażowej niczym polski ksiądz za ministrantem. Nagle spadek do 4. ligi nie wydawał mu się już aż tak straszną perspektywą.

 

                — Cthu... cthu... kurwa mać... — wybełkotała chupacabra, wyrzucając z ust strumień cuchnącej cieczy. — Chyba nie jestem już w Kansas.

 

= 3 =

 

                Mamacita Culebra nie prowadziła organizacji charytatywnej. Jeżeli chciało się cieszyć poczuciem bezpieczeństwa, jakie zapewniało jej menaje, trzeba było na to zapracować. Niemotę, wyrzuconą przez morze na plażę w La Paz, początkowo chciała sprzedać znajomym carniceros na narządy do przeszczepów, lecz zupełnie nieoczekiwanie zaopiekowały się nią dziewczynki z "K-Ricias", salonu masażu i usług akrobatycznych na rogu Arenal Grande i Republiki. Nikt nie rozumiał, co widziały w tym przybłędzie — blada skóra, zero mięśni, ani jednego tatuażu, za którym przepadały wszystkie chicas, a jednak znalazły dla niego wolny kawałek podłogi na zapleczu. Gringo języka nie rozumiał, na bramkarza się nie nadawał, ale sprawnie operował mopem, a jeśli chicas dzięki temu lepiej się spisywały podczas pokazów gimnastycznych, Mamacita Culebra nie zamierzała się wtrącać. Niemota wiele nie jadła, dokumentów nie posiadała, pracowała tak solidnie, że po kilku tygodniach awansowała do roli kuriera rozwożącego po lokalach kokę — nawet gdyby chciała zdradzić, nie była w stanie się z nikim dogadać, a liczyć umiała całkiem wprawnie. A w razie czego zawsze pozostawali jeszcze znajomi carniceros.

 

= 4 =

 

                Ponoć to pryszczaty Momo spanikował na widok policji i zupełnie niepotrzebnie sięgnął po broń. Na handel dopalaczami pochodzenia naturalnego funkcjonariusze mogli jeszcze przymknąć oko, w końcu dostawali za to odpowiednią rekompensatę. Sarjento z dziurą w głowie i mózgiem rozmazanym na ścianie stanowił problem zupełnie innego kalibru. Mamacita Culebra wybrnęła z niego z wrodzonym talentem — gringo nadal nie mówił po hiszpańsku, więc wystawienie go policji antynarkotykowej poszło z dziecinną łatwością. Manuela i Jacinta przepłakały potem co prawda parę nocy, ale menaje było ważniejsze.

 

                Podejrzany, który na wszystkie pytania odpowiadał "Que?", zaś szczyt jego możliwości lingwistycznych stanowiło "Yo no soy trafficante, soy profesor" zaśpiewane na melodię "La Bamby", doskonale nadawał się do tego, by przykleić mu pół tuzina nierozwiązanych spraw z całego Montevideo. Podczas gdy policjanci poklepywali się nawzajem po plecach, gratulując sobie awansów i odznaczeń, bezpaństwowiec określany w aktach jako Polaco Anónimo pod silną strażą odwieziony został do Penal de Libertad, najpilniej strzeżonego więzienia w Urugwaju.

 

                Nowy lokator bloku C wzbudził spore zainteresowanie. Z jednej strony nie wyglądał na zbyt groźnego, blady, z masą mięśniową średnio rozwiniętego ratlerka, za to bez choćby jednego tatuażu, z drugiej wszakże porozumiewał się z otoczeniem za pomocą zaledwie trzech monosylab, "Sí", "No" oraz "Que?", co na gadatliwych pensjonariuszach Penal de Libertad robiło spore wrażenie, podobnie jak nieprzeniknione spojrzenie jego pozbawionych wyrazu, szarych oczu. Nic więc dziwnego, że dyżurny więzień, sprzątający gabinet dyrektora, zajrzał do jego akt i już następnego dnia wszyscy wiedzieli, że anonimowy Polak ma na swoim koncie handel narkotykami, porwanie ze szczególnym okrucieństwem, zamach na posterunek policji, kilka zabójstw na zlecenie, a nawet znęcanie się nad zwierzętami domowymi. Jasne, łatwo było się przekonać empirycznie, ile z tego było prawdą, ale pensjonariusze Penal de Libertad nie trafiali tam z reguły za brak wyobraźni. Szybko też wypracowali modus vivendi zadowalający wszystkich —Anónimo otrzymał w celi swój kawałek podłogi tuż przy oknie oraz specjalne przywileje w kolejce na stołówce, a w zamian wszyscy mieli pewność, że nie obudzą się z tchawicą w odbycie bądź też odbytem w tchawicy.

 

= 5 =

 

                Byt określa świadomość. Pobyt w więzieniu o zaostrzonym rygorze również. Po kilku miesiącach na więziennym wikcie Anónimo zaczął wyglądem dostosowywać się do reputacji, jaką się cieszył. Podpakował bicepsy na siłowni, ozdobił tatuażami klatę (goła baba wyrywająca serce smokowi) oraz plecy (smok wyrywający serce gołej babie) i tylko zasób jego słownictwa wciąż ograniczał się do trzech monosylab. Na skrócenie wyroku (trzy dożywocia) nie liczył, pozostawało mu mieć nadzieję na odmianę losu.

 

                Wysłannikiem losu okazał się pan Gonzalo De Los Santos. Był on prezesem klubu piłkarskiego Oriental de La Paz, karnie usuniętego z drugiej ligi za potężne przekręty finansowe, odsiadującym skromny wyrok sześciu miesięcy z możliwością skrócenia do dwóch za dobre sprawowanie. Anónimo od zawsze interesował się piłką nożną, wziął zatem prezesa De Los Santosa pod swoją osobistą opiekę, co Penal de Libertad przyjęło ze zrozumieniem — nawet najwięksi ludzie miewali swoje słabostki. Prezes sprawował się dobrze, hojnie wspomagając fundusz emerytalny funkcjonariuszy więziennictwa, więc po dwóch miesiącach opuścił więzienie z niepowiększoną średnicą odbytu. Nie zapomniał, komu to zawdzięcza — po kilku tygodniach sąd apelacyjny zamienił Anónimo trzy dożywocia na trzy miesiące więzienia, zaliczając na poczet kary to, co już odsiedział. Tym samym po raz kolejny zatriumfowały demokracja, prawo oraz sprawiedliwość. Następnego dnia Polaco Anónimo zniknął bez śladu, zaś nowym menedżerem Orientalu został nikomu nieznany fachowiec, który zabawnym zbiegiem okoliczności również pochodził z dalekiej Polski, kraju Wałęsy, Jana Pawła II i wódki wyborowej.

 

01.07.2014

Club Oriental de Football (Urugwaj)

Parque Oriental, La Paz: 2.000 miejsc (150 krzesełek)

Secunda División Profesional: prognoza 14/14, oczekiwania: uniknąć spadku

 

Finanse: £43.556 (w ostatnim miesiącu —)

Budżet transferowy: £0 (10% z transferów)

Budżet płac: £5.935 (wykorzystane £754)

 

= 6 =

 

                Wciąż jeszcze czułem się dziwnie, jakbym ubrał cudzą skórę i udawał kogoś, kim nie byłem. Łapałem się czasem na tym, że tęsknię za książkami i studentami, a widok mojej twarzy w lustrze napawał mnie przerażeniem. Penal de Libertad łamie człowieka, albo go zmienia, wypluwa worek flaków albo wypuszcza gotowego, by stawić czoła wrogiemu światu. Rzeczywistość poza murami, gdzie ptaszek oznaczał coś zupełnie innego niż w ich obrębie, nie była już w stanie mnie przytłoczyć.

 

                Gonzalo po wyjściu na wolność musiał budować zespół od nowa. Sztab szkoleniowy rozpierzchł się po trzecich ligach, spośród zawodników pozostali tylko ci najbardziej oddani klubowi. On sam doskonale rozumiał, co oznacza lealtad, a że Oriental traktował jako hobby, zarabiając na produkcji puszkowanej wołowiny na rynek rosyjski, nie miał wygórowanych oczekiwań. Zresztą z budżetem płac w wysokości £6.000 tygodniowo, brakiem kasy na transfery i raptem dwutysięcznym stadionem trudno było mieć wygórowane oczekiwania. Z mojej perspektywy był to układ wręcz idealny. Zahaczyć się w futbolu było dziecinnie łatwo, skoro już raz weszło się na tę karuzelę, spaść z niej było bardzo trudno, a pieniądze były całkiem niezłe — w La Paz £600 na tydzień pozwalało na spokojne życie i weekendowe rozrywki.

 

= 7 =

 

                Zawodników w klubie było jedenastu, z tego połowa na kontraktach amatorskich, które mogli w każdej chwili rozwiązać. Chętnie bym coś z tym zrobił, tyle że drużyna miała wakacje, o czym z błogim uśmiechem na twarzy powiadomił mnie Gonzalo, wynurzając się na moment z obłoków słodkiego dymu. Pomyślałem zatem, że przynajmniej skompletuję sobie w międzyczasie sztab szkoleniowy — zapomnij, zainteresowanie pracą w Orientalu było znikome, nawet błagania nie zmusiłyby większości kandydatów do rozważenia tej perspektywy. Nie żebym błagał, co to, to nie, byłem bardziej skłonny pogrozić naruszeniem nietykalności osobistej, lecz niestety przez telefon nastręczało to sporo kłopotu. W tej sytuacji pozostało mi porozmawiać z dziennikarzami, którzy z dziwną nieśmiałością zadawali mi zwyczajowe pytania o klubowe ambicje i współpracę z prezesem. Konferencja nie trwała długo, i dobrze, gdyż miałem jeszcze coś do załatwienia na mieście.

 

= 8 =

 

                Pryszczaty Momo przełknął nerwowo ślinę. Nie lubił tej dzielnicy i nie lubił ciemności, ale zamówienie obiecywało spory zarobek, a klient, choć pierwszy raz robił z nim interes, użył właściwego kodu i powołał się na właściwych ludzi. Niemniej jednak, zatknięty za pasem pistolet znacznie dodawał mu pewności siebie.

 

                W głębi alejki poruszył się cień, odklejając się od ściany. Momo zacisnął palce wokół oksydowanej stali i niepewnym głosem zapytał zbliżającą się postać:

 

                — Señor Siarra?

 

                — Sí — odpowiedział tamten ochrypłym głosem, unosząc dłoń z plikiem banknotów. Momo odetchnął z ulgą i popełnił niewybaczalny błąd, odwracając się do niego plecami, by otworzyć wypełniony koką bagażnik swojego samochodu. Nie wiedział jeszcze, że następnego dnia jego zdjęcie trafi na pierwsze strony porannych gazet, a nagłówki krzyczeć będą krwistą czerwienią, TRAFICANTE DE DROGAS SE ENCONTRÓ CON SU TRÁQUEA EN SU ANO!

 

= 9 =

 

                Dziwnie było pracować w klubowym budynku, gdzie oprócz stróża dziennego nie było żywego ducha nawet w godzinach urzędowania; Gonzalo wpadał na godzinę w porze sjesty, aby wyciągnąć mnie do knajpy na coś piekielnie pikantnego i miauczącego. Po paru dniach to się zmieniło, gdyż udało mi się znaleźć dwóch współpracowników; moim asystentem został absolutny debiutant Daniel Esteban, zaś do pomocy przydałem mu równie niedoświadczonego Gonzalo Bordada. Obaj chętnie zamienili ładowanie skrzyń z mrożoną wołowiną na pracę niewymagającą aż takiego wysiłku fizycznego; przez najbliższy miesiąc właściwie czekały ich płatne wakacje. Marcelo Taborda, którego zatrudniłem jako scouta, nie mógł liczyć na podobne luksusy, a to z powodów, o których poniżej.

 

Do sztabu szkoleniowego:

02.07.14               Daniel Esteban (41; Urugwaj) => z FT jako asystent menedżera

02.07.14               Gonzalo Bordad (34; Urugwaj) => FT jako trener

02.07.14               Marcelo Taborda (35; Urugwaj) => FT jako scout

 

                Jak już wspomniałem, piłkarzy w klubie było jedenastu. Jakby tego było mało, część z nich związana była z klubem kontraktami amatorskimi i nasze szanse na ich utrzymanie były znikome. Niestety był wśród nich jedyny bramkarz Orientalu, Yilmar Costa (27, GK; Urugwaj), tak więc za punkt honoru postawiłem sobie podpisanie z nim nowej umowy. A należało jeszcze wspomnieć o tym, że oprócz niego nie miałem do dyspozycji ani jednego zawodnika reprezentującego poziom drugoligowy. Jakimś cudem musieliśmy zatem przez najbliższe dwa miesiące zbudować ten zespół od zera absolutnego.

 

                Costa na szczęście dał się namówić do pozostania w klubie na kolejny sezon; nikomu innemu nie oferowałem przedłużenia kontraktu, gdyż nie gorsi od nich piłkarze kopali piłkę na parkingu przed stadionem. Zamiast tego zatrudniłem drugiego scouta, zielonego jak jabłko w maju Juana Da Silvę, wcisnąłem mu w dłoń plik banknotów i wysłałem do Brazylii, by tam znalazł dla mnie przepisowe pół tuzina talentów.

 

Do sztabu szkoleniowego:

09.07.14               Juan Da Silva (38; Urugwaj) => FT jako scout

 

                8 lipca był historycznym dniem w mojej karierze, gdyż wtedy to podpisałem kontrakt z pierwszym nowym piłkarzem Orientalu. Młodziutki Ignacio Reyes prezentował się wystarczająco dobrze, by zająć miejsce na ławce rezerwowych, żadną gwiazdą nie był, ale musiałem jakoś sobie poprawić humor po tygodniu bicia głową w mur.

 

                Poprawa humoru była tymczasowa, bo żaden zawodnik starszy niż 20 lat nawet nie chciał rozmawiać o przejściu do Orientalu. Taborda przesyłał mi linki do jutubek z jakimiś licealistami (parę jutubek z licealistkami też się trafiło) i uznałem, że skoro już mamy grać w lidze zespołem U18, trzeba zacząć ten zespół budować. Stąd też przez kolejny tydzień rozmawiałem głównie z wystraszonymi rodzicami pryszczatych szesnastolatków — choć trafił się też jeden z wypasionymi pekaesami, dzięki czemu poszerzyłem kadrę (wzmocnienie byłoby zbyt mocnym określeniem) o trzech obrońców i dwóch pomocników z pewnym potencjałem. Żadnego z nich nie zamierzałem wyróżniać, ale zapewne większość z nich miała szansę debiutu w dorosłej piłce jeszcze jesienią.

 

Transfery do klubu:

08.07.14               Ignacio Reyes (17, DM; Urugwaj) => FT

13.07.14               Ismael Pérez (16, DM; Urugwaj) => FT

15.07.14               Álvaro González (16, DL; Urugwaj) => FT

15.07.14               Emiliano Rodríguez (16, DC; Urugwaj) => FT

15.07.14               Federico Olveira (16, DC; Urugwaj) => FT

15.07.14               Javier Mastrángelo (16, DM-MC; Urugwaj) => FT

 

                Na szczęście karuzela transferowa powoli zaczęła się kręcić. Niewielka w tym była zasługa scoutów — Da Silva zaginął w Brazylii po przysłaniu kilku rachunków z klubów ze strip-teasem, a Taborda koncentrował się na nieletnich. Muszę mu wszakże oddać, że w amatorskim Torque wypatrzył ciekawego bramkarza, Estebana Garrela, który zgodził się przejść do nas za darmo. Skąd więc jakiekolwiek wzmocnienia? Proste, codziennie rano wchodziłem na lokalny odpowiednik weszlo.com, spisywałem nazwiska zawodników, którzy według dziennikarzy byli o krok od transferu, po czym wysyłałem Marcelo, by się im przyjrzał. Panowie mieli z reguły spore wymagania, ale w kilku przypadkach udało się nam dojść do porozumienia. Udało mi się zatem sprowadzić mocnego defensywnego pomocnika, który zwiedził już pół tuzina krajowych klubów, Enzo Riestrę, wychowanka Bella Visty, Federico Díaza, który obsadzić miał prawą obronę, oraz rozgrywającego Gastóna Ferrero, do tej pory pałętających się po okolicznych urugwajskich LZSach.

 

Transfery do klubu:

19.07.14               Enzo Riestra (28, DM-MR; Urugwaj) => FT (ost. Avenida del Florida)

20.07.14               Federico Díaz (25, DR; Urugwaj) => FT (ost. Bella Vista)

20.07.14               Gastón Ferrero (27, AMC-MC; Urugwaj) => FT (ost. Juanicó de Canelones)

26.07.14               Esteban Garrel (20, GK; Urugwaj) => FT z Torque

 

                W międzyczasie z życiorysu wypadły mi dwa dni, gdyż w finałowym meczu Mistrzostw Świata Urugwaj pokonał Turcję 2:1, po raz trzeci w historii zdobywając miano najlepszej reprezentacji globu. Imprezom oczywiście nie było końca, ale polskie geny sprawiły, że to ja rozwoziłem po świętowaniu sztab szkoleniowy po domach. Inna sprawa, że przynajmniej w jednym przypadku delikwenta znaleźliśmy dopiero po 48 godzinach intensywnych poszukiwań; nikt nie miał odwagi powiedzieć mi w twarz, że jeśli klucz nie pasuje do zamka, należy sprawdzić adres przed wykopaniem drzwi i złożeniem nieprzytomnego współpracownika w wannie.

 

                4 sierpnia do klubu wreszcie wrócili wszyscy zawodnicy, więc niezwłocznie się z nimi spotkałem. Nie wiem, czy to moje tatuaże, czy też dar przekonywania — w klubie absolutnie nikt nie mówił po angielsku ani po niemiecku, o polskim nie wspominając; na szczęście w klasztorze ojców kapucynów mieli nowicjusza z Polski, który zgodził się być moim tłumaczem w zamian za niespalenie klasztornej kaplicy. Nie byłem pewien, czy cherubinkowaty blondynek imieniem Jacek dobrze znał hiszpański, bo na próżno szukałem w jego tłumaczeniu znanych mi przecież odpowiedników słów na k.... i ch...., jednakowoż wyszło na to, że zgadzamy się, iż utrzymanie będzie dla nas życiowym sukcesem.

 

                Na rynku pojawiło się znacznie więcej zawodników w naszym zasięgu finansowym, ale negocjacje transferowe trwały, zwłaszcza że każde peso musiałem oglądać pięć razy. Nie miałem tyle gotówki co Tottenham po sprzedaży Llorisa do Barcelony, nie mogłem sobie pozwolić na sprowadzenie mistrza świata tak jak Spurs, którzy ściągnęli z Galaty Muslerę. Musiałem się zadowolić utalentowanym szesnastolatkiem, Miguelem Alsiną, wyjętym za darmo z River Plate de San José, oraz bardzo solidnym lewym obrońcą, Federico Da Luzem, który zdecydował się odejść po wielu latach gry z Racingu de Montevideo.

 

Transfery do klubu:

04.08.14               Miguel Alsina (16, STC; Urugwaj) => FT z River Plate de San José

06.08.14               Federico Da Luz (24, DL; Urugwaj) => FT (ost. Racing de Montevideo)

 

                Udało mi się też troszkę odciążyć fundusz płac, gdyż amatorskie Atlético Fernandino nieoczekiwanie zapragnęło sprowadzić do siebie Alejandro Berttę. Prawy pomocnik do niczego nie był mi potrzebny, prawy pomocnik z zerowymi umiejętnościami tym bardziej, więc nie stawiałem oporu i choć kibice kręcili nosami, w szatni zluzowało się jedno miejsce na ławce.

 

Transfery z klubu:

08.08.14               Alejandro Bertta (23, MR; Urugwaj) => Altético Fernandino (25%)

 

                Na 9 sierpnia zaplanowany miałem pierwszy z serii sparingów z amatorami, tymczasem zespół miałem daleki od gotowego. Według moich obliczeń dysponowałem siedmioma zawodnikami, których nie wstydziłbym się posłać do gry w drugiej lidze. Uzupełniłem więc skład testowanymi piłkarzami i juniorami, zdecydowałem się na wąskie ustawienie 4-1-2-1-2, które najlepiej do nich pasowało, i posłałem ich w bój. Boże Ty mój... zagraliśmy słabiutko, choć niczego innego nie spodziewałem się w tych warunkach, a jedynego gola strzelił po rzucie rożnym Alsina.

 

09.08.14               Parque Oriental, La Paz: 83 widzów

TOW1   Oriental de La Paz — Chimenea de Montevideo 1:0 (0:0)

                M.Alsina 50

 

                Drużyna z wolna nabierała kształtu. Dzięki odważnym decyzjom transferowym — agenci piłkarscy zadziwiająco łatwo rezygnują z prowizji po wywiezieniu w głąb interioru — właściwie zakończyłem budowę linii defensywy. Wzmocniło ją dwóch weteranów, Rodrigo Gómez z Esparty de Colonia i Juan Bicca z Litoralu de Paysandú, oraz wciąż jeszcze młody i obiecujący, nie tylko według polskich standardów, Rodrigo Curbelo, wychowanek San Carlos de Maldonado. Teraz zacząłem się zatem rozglądać za zawodnikami ofensywnymi.

 

Transfery do klubu:

10.08.14               Rodrigo Gómez (33, DC-DR; Urugwaj U21: 1/0) => FT (ost. Esparta de Colonia)

11.08.14               Juan Bicca (34, DC-DR; Urugwaj) => FT (ost. Litoral de Paysandú)

12.08.14               Rodrigo Curbelo (23, DC; Urugwaj) => FT (ost. San Carlos de Maldonado)

 

                Rozglądanie zmuszony byłem zintensyfikować w dniu drugiego sparingu. Przed porannym treningiem zajrzał do mnie Ignacio San Martín, nasz jedyny poza Alsiną napastnik. Przedstawiciela kamedułów akurat nie było w pobliżu, więc Ignacio uśmiechnął się szeroko, wskazał na siebie i powiedział:

 

                — Yo. Transferencía.

 

                — . Wypierdalaj —odrzekłem z równie szerokim uśmiechem, sięgając po zawieszoną nad biurkiem maczetę, pożegnalny prezent od dyrektora Penal de Libertad. W odpowiedzi Ignacio zademonstrował start z miejsca, jakiego nie pokazywał na boisku, i tym sposobem zostaliśmy z szesnastoletnim Alsiną w roli egzekutora. Jasne, Matylda zaczynała karierę w tym fachu w wieku lat dwunastu, ale zdążyłem się już przekonać, że trafić do bramki jest trudniej niż celowi między oczy.

 

Transfery z klubu:

14.08.14               Ignacio San Martín (25, STC; Urugwaj) => Colón (FT)

 

                W zaistniałej sytuacji przeciwko Fronterze Brandon w ataku zagrali ofensywni pomocnicy, w pomocy skrzydłowi, a po przeprowadzeniu zmian w drugiej połowie na boisku miałem w sumie dziewięciu nominalnych pomocników. Miarą mojego geniuszu taktycznego, a może raczej słabości rywala był wynik, który zdawał się sugerować, że modyfikacje, jakich dokonałem po meczu z Chimeneą, zdały egzamin. Bardzo dobry występ zaliczył zwłaszcza Gastón Ferrero, ustawiony tym razem w roli cofniętego napastnika.

 

14.08.14               Parque Oriental, La Paz: 100 widzów

TOW2   Oriental de La Paz — Frontera Brandon 5:0 (2:0)

                M.Alsina 18, 66, G.Ferrero 29, 52, D.Piñero og 79 — G.Giménez rc 75

 

                — Powiedz mi, Anónimo —wychrypiał Gonzalo za pośrednictwem tłumacza. — Na co ja patrzę? Co to są za ludzie, którzy biegają po moim boisku? Czemu ja ich nie znam?

 

                — Es simple — odpowiedziałem łamaną hiszpańszczyzną. — Esto jest twój nowy attacante, Maximiliano de León. A ten segundo to segundo attacante, Herman Barreto. Es uruguayano, no es germano, chociaż es Herman. — Poczekałem, aż kameduła wyjaśni Gonzalo zawiłości jego języka, po czym kontynuowałem. — Emiliano Bernales — pokazałem w bok, gdzie piłkarz w koszulce wyciągniętej na spodenki popijał wodę z bidonu — to rozgrywający de nosotros, playmakero, si? Oy, Emiliano! — przerwałem na moment. — Camiseta w pantalones albo cojones na desayuno!

 

                Gonzalo wzdrygnął się odruchowo, pewnie przypomniał mu się pobyt w Penal de Libertad. — A tamci dwaj?

 

                — Ten poco to José Da Silva, el defensor. Czwarty, cinko, quarto, si? A ten muy grande i periculoso to Alejandro Machín, ajudatore, no, Jacek, synku, powiedz, jak jest pomocnik po hiszpańsku?

 

                — El centrocampista — wyszeptał przerażony cherubinek, zaciskając kurczowo w dłoni medalik ze św. Romualdem.

 

                — Pięciu nowych zawodników — westchnął Gonzalo. — A kto za to płaci?

 

                — Ty — roześmiałem się serdecznie, klepiąc go po plecach. Ta zabawa w trenera zaczynała mi się nawet podobać.

 

Transfery do klubu:

16.08.14               Maximiliano de León (24, STC; Urugwaj) => FT (ost. Lavalleja de Rocha)

16.08.14               Herman Barreto (28, STC; Urugwaj) => FT (ost. Metropolitanos FC)

17.08.14               José Da Silva (26, DC-DR/DM; Urugwaj) => FT (ost. Central de Tacuarembó)

18.08.14               Alejandro Machín (24, MC-DM; Urugwaj) => FT (ost. Unión Juvenil de Durazno)

19.08.14               Emiliano Bernales (22, AMC-STC; Urugwaj) => FT (ost. San Carlos de Maldonado)

 

                Sparing z Avenida de Florida stanowił kolejny kluczowy moment sezonu — po raz pierwszy cała wyjściowa jedenastka była taką nie tylko z nazwy. Oczywiście nowozatrudnieni piłkarze potrzebowali czasu, by złapać choć cień formy, tyczyło się to zwłaszcza napastników, ale ich gra wyglądała chwilami nawet przyzwoicie. Bernales swojego gola strzelił pięć kwadransów po podpisaniu umowy z Orientalem, a Alsina pokazał dobitnie, że spodobało mu się w pierwszym zespole.

 

19.08.14               Parque Oriental, La Paz: 93 widzów

TOW3   Oriental de La Paz — Avenida de Florida 3:0 (1:0)

                E.Bernales 14, M.Alsina 57, 69

 

                Po trzech łatwych rywalach przyszła kolej na trudniejszego przeciwnika. Parque del Plata wyszło na nas ustawieniem 4-4-2 z dwójką defensywnych pomocników i nagle nasza gra ofensywna przestała istnieć. Mało tego, goście byli od nas lepsi i dopiero moje pospieszne zmiany taktyczne — Jacek sporządził mi bardzo przydatny arkusik w Excelu, coś na kształt Football Managera, jeśli wiecie, o czym mówię — opanowały kryzys. Na tę wygraną przyszło nam uczciwie zapracować.

 

24.08.14               Parque Oriental, La Paz: 79 widzów

TOW4   Oriental de La Paz — Parque del Plata 2:0 (1:0)

                H.Barreto 40, G.Ferrero 59

 

                W ciągu kolejnego tygodnia Gonzalo parokrotnie sprawiał wrażenie, jakby chciał powrócić do kwestii wydatków na wynagrodzenia, ale jakoś zbrakło mu odwagi. W sumie miał powód — fundusz płac przekroczony był już o prawie 20% — ale przecież gdyby to mu nie odpowiadało, na pewno by mi coś powiedział, prawda? Tak więc dalej rozbudowywałem skład, teraz sprowadzając już tylko piłkarzy na ławkę rezerwowych. Najgorzej pod tym względem wyglądała druga linia, dlatego też zakontraktowałem weterana Miguela de Souzę oraz znacznie od niego młodszego Valentína Ramosa, których największą zaletą była wielopozycyjność.

 

Transfery do klubu:

26.08.14               Miguel de Souza (38, MC-DM/MR; Urugwaj) => FT (ost. Boca Juniors de Melo)

28.08.14               Valentín Ramos (27, AMC-ST; Urugwaj) => FT (ost. Unión Juvenil de Durazno)

 

                Spotkanie towarzyskie z Huracánem San Ramón kończyło dla nas sierpniową fazę przygotowań. Rywal był całkiem solidny, ale dochodzący do formy napastnicy Orientalu udowodnili swoją przydatność dla zespołu. Straciliśmy co prawda pierwszą bramkę w okresie przygotowawczym, acz z rzutu karnego, lecz mnie znacznie bardziej martwiło to, że nadal nie byłem w stanie zatrudnić w klubie żadnego fizjoterapeuty. W obecnej sytuacji każda kontuzja potencjalnie groziła końcem kariery.

 

29.08.14               Parque Oriental, La Paz: 100 widzów

TOW5   Oriental de La Paz — Huracán San Ramón 2:1 (1:0)

                H.Barreto 13, M.de León 46 — I.Itman pk 67

 

                Tak jak się obawiałem, zaczął się wrzesień, zaczęły się i kontuzje. Pierwszy kompresem z rumianku kurować się musiał Ferrero, wkrótce dołączył do niego też Díaz i dwóch piłkarzy pierwszego zespołu miałem z głowy. Skład zamierzałem dopełnić wypożyczeniami, ale przeciwko Progreso de Canelones musiałem raz jeszcze łatać skład juniorami. Wyszło nam całkiem nieźle, nawet samobójczy gol nie ostudził naszego entuzjazmu, a szczególnie na plus wyróżnił się strzelec hat-tricka Ramos, który najbardziej skorzystał na kolejnych modyfikacjach naszej taktyki.

 

03.09.14               Parque Oriental, La Paz: 87 widzów

TOW5   Oriental de La Paz — Progreso de Canelones 6:1 (2:1)

                H.Barreto 20, 26, V.Ramos 54, 59, 60, M.de León 55 — J.Da Silva og 7

 

                Wielkimi krokami zbliżała się inauguracja sezonu, lada dzień zamknąć się miało takoż i okno transferowe. Tym bardziej ucieszyłem się, że dwa całoroczne wypożyczenia udało mi się sfinalizować jeszcze przed tym terminem. Matías Castro z Cerro miał pełnić rolę zmiennika dla Díaza na prawej obronie, zaś niepozorny, ale zaskakująco skuteczny piłkarz lidera ekstraklasy i reprezentacji U20, Franco Acosta, widziany był przeze mnie jako rezerwowy napastnik numer jeden.

 

Transfery do klubu:

06.09.14               Franco Acosta (19, STC; Urugwaj U20: 8/8) => wyp. (Fénix)

07.09.14               Matías Castro (19, DR; Urugwaj) => wyp. (Cerro)

 

                Przed ostatnim sparingiem przydzieliłem numery zawodnikom pierwszego zespołu, podjąłem decyzje co do piłkarzy, którzy mieli trafić na resztę kontraktu do rezerw, a także wybrałem nowego kapitana drużyny. Argentyńczyk Bossel, który do tej pory sprawował tę funkcję, był jedynie dublerem dla Da Luza, a do tego z klubem związany był kontraktem amatorskim i w każdej chwili mógł nas opuścić. Dlatego też mimo jego sprzeciwów rolę tę powierzyłem Riestrze, który jako rozgrywający pierwszego zespołu był w nim najważniejszy również i na boisku. Niestety, choć zespół w tym składzie trenował góra od dwóch tygodni, znalazło się paru malkontentów, uważających, że lepiej nadają się na lidera drużyny. Byli wśród nich dwaj gracze wyjściowej jedenastki, de León oraz Gómez, więc zamierzałem czujnie ich obserwować w najbliższych dniach.

 

                Punta de Rieles skazywane było na pożarcie i tak też się stało, rozjechaliśmy rywala bez większych problemów. Niestety dwa strzelone gole okupiliśmy dwiema kolejnymi kontuzjami, Da Silvy oraz Bernalesa, który wypadł z gry na co najmniej dwa miesiące. Chętnych na stanowisko fizjoterapeuty nadal nie stwierdzono.

 

08.09.14               Parque Oriental, La Paz: 117 widzów

TOW6   Oriental de La Paz — Punta de Rieles 2:0 (1:0)

                E.Bernales 31, F.Acosta 57

 

                Rzutem na taśmę udało mi się jeszcze wypożyczyć z Nacionalu środkowego pomocnika Luciano Ísolę, który nieco zwiększył mi pole manewru na tej pozycji. Prowadziłem negocjacje z kilkoma kolejnymi zawodnikami, ale niestety zabrakło mi czasu, by je sfinalizować, i tym samym kadra Orientalu na rundę jesienną została skompletowana.

 

Transfery do klubu:

11.09.14               Luciano Ísola (20, DM-MC; Urugwaj) => wyp. (Nacional)

 

                A skoro tak, zdecydowałem się zaproponować kontrakt Bosselowi, by nie zostać z opuszczonymi pantalonami w środku sezonu, a następnie wysłałem do siedziby ligi faks z zawodnikami pierwszego zespołu zgłoszonymi przeze mnie do rozgrywek.

 

Oriental de la Paz — kadra na sezon 2014/2015

 

1. Yilmar Costa (27, GK; Urugwaj)

12. Esteban Garrel (20, GK; Urugwaj)

4. Rodrigo Gómez (33, DC-DR; Urugwaj U20: 1/0)

13. Juan Bicca (34, DC-DR; Urugwaj)

5. Federico Díaz (25, DR; Urugwaj)

34. Matías Castro (19, DR; Urugwaj) (L)

14. José Da Silva (26, DC-DR/DM; Urugwaj)

2. Federico Da Luz (25, DL; Urugwaj)

15. Julián Bossel (27, DL; Argentyna)

3. Rodrigo Curbelo (23, DC; Urugwaj)

24. Carlos Fontes (24, DC; Urugwaj)

16. Miguel de Souza (38, MC-DM/MR; Urugwaj)

6. Enzo Riestra (28, DM-MR; Urugwaj)

7. Alejandro Machín (25, MC-DM; Urugwaj)

33. Luciano Ísola (20, DM-MC; Urugwaj) (L)

10. Gastón Ferrero (27, AMC-MC; Urugwaj)

17. Valetín Ramos (27, AMC-STC; Urugwaj)

8. Emiliano Bernales (22, AMC-STC; Urugwaj)

9. Maximiliano de León (24, STC; Urugwaj)

11. Herman Barreto (28, STC; Urugwaj)

32. Franco Acosta (19, STC; Urugwaj U20: 8/8) (L)

18. Miguel Alsina (17, STC; Urugwaj)

 

                Przygotowania dobiegły końca, nadszedł dzień, w którym miałem się przekonać, czy udało mi się zbudować w La Paz cokolwiek wartego uwagi. Jechaliśmy na wyjazdowe spotkanie z ligowym średniakiem, za jakiego bukmacherzy uznawali Plaza Colonia, osłabieni brakiem trzech podstawowych zawodników, Da Luza, Ferrero i Bernalesa. Wydawało mi się, że jesteśmy w stanie nawiązać z nimi równorzędną walkę. Srodze się myliłem.

 

                Oszczędziłem chłopakom gadek moralizatorskich, zebrałem drużynę w kółko i trzykrotnym okrzykiem Jurva! Jurva! Jurva!, z którego byłem bardzo dumny, obwieściliśmy swoją obecność. Fachowcy prognozowali remis, bukmacherzy stawiali na gospodarzy, nie mieliśmy nic do stracenia. Nie minęło kilka minut, a przecierałem oczy ze zdumienia. Wymyśliłem sobie taktykę polegającą na szybkich, długich podaniach do przodu, tymczasem graliśmy urugwajską odmianą tiki-taki, klepiąc piłkę wzdłuż i wszerz boiska. Uznałem, że będziemy grać bez skrzydeł, a tymczasem moi boczni obrońcy chodzili wzdłuż linii jak czółenka w warsztacie tkackim. Skoro ja byłem tym zaskoczony, trudno było czepiać się rywali. W 26. minucie Díaz zagrał skrzydłem do wychodzącego na wolne pole de Souzy, ten dośrodkował na krótki słupek, z piłką minęli się kolejno Barreto, obrońca oraz bramkarz gospodarzy, i nieoczekiwanie objęliśmy prowadzenie. Pomyślałem sobie, że przynajmniej przegramy z honorem, ale moi podopieczni mieli inne plany. Tuż przed przerwą rzut wolny wykonywał jeszcze niedawno skreślany przeze mnie Bossel. Argentyńczyk tak wkręcił piłkę w same widły, że bramkarz Plaza Colonia tylko odprowadził ją wzrokiem.

 

                "Po przerwie gospodarze się na nas rzucą", uznałem. Ale tak się nie stało, nasi rywale chyba nie wierzyli w to, co się działo. Po pięciu minutach przeprowadziliśmy kopię akcji na 1:0, tyle że tym razem Barreto uprzedził bramkarza w wyjściu do centry de Souzy, zdobywając gola jak najbardziej po bożemu. Zacząłem wprowadzać rezerwowych, by moi emeryci nie umarli stojąc, ale obraz gry nie uległ zmianie. Mało tego, w 90. minucie de León uderzył zza obrońcy prosto w okienko, zasłonięty bramkarz nie zdążył z interwencją i na oczach zaszokowanego Urugwaju przywitaliśmy się z drugą ligą efektownym 4:0.

 

13.09.14               Campus Municipal Profesor Alberto Supicci, Colonia del Sacramento: 213 widzów

L01/26  Plaza Colonia (—) — Oriental de La Paz (—) 0:4 (0:2)

                M.de Souza 26, J.Bossel 45, H.Barreto 50, M.de León 90

 

Oriental: Y.Costa 7.4 — J.Bossel 8.3 (71. M.Castro 6.6), R.Curbelo 8.1, R.Gómez 7.9, F.Díaz 8.2 — E.Riestra 7.8 — A.Machín 7.6, M.de Souza 8.7 (71. L.Ísola 6.7) — V.Ramos 7.7 — M.de León 8.6, H.Barreto 7.8 (74. F.Acosta 6.8)

 

                Szok wywołany naszym zwycięstwem szybko przerodził się w zainteresowanie moimi zawodnikami. Jakiś spryciarz z Argentyny uznał, że skoro Bossel nie ma podpisanego kontraktu z klubem, da się go skaptować za darmo. Miał nawet tyle czelności, że czekał na Juliána po treningu. W takiej sytuacji uznałem, że wypada się z nim przywitać, niestety pechowiec potknął się i wpadł na moją wyciągniętą pięść z jakieś pół tuzina razy. Następnego dnia Bossel przedłużył umowę z Orientalem na kolejny rok i było po problemie.

 

                W drugiej kolejce do La Paz przyjechało Villa Teresa, jeden z faworytów do awansu. Gotowi do gry byli już La Luz i Ferrero, ale uznałem, że zwycięska jedenastka sprzed tygodnia zasługuje na zaufanie. Ciekaw byłem, czy znów zrunujemy miejscowych bukmacherów — Gonzalo postawił na naszą wygraną parę tysięcy peso, ja również poczyniłem małą inwestycję. Żeby zmotywować zespół, kolejny kupon opłaciłem z premii meczowych, i to chyba okazało się właściwym podejściem. W 9. minucie sygnał do ataku dał kapitan zespołu, Enzo Riestra, zabierając piłkę Díazowi i podając ją do de Leóna, który uderzeniem przy słupku zaskoczył źle ustawionego bramkarza. Dwie minuty później strzelec bramki wystawił piłkę Barreto, a ten z zimną krwią podwyższył na 2:0. Te dwa szybkie ciosy wybiły gości z rytmu i do końca pierwszej połowy nic ciekawego się już nie działo.

 

                Druga połowa zaczęła się od drugiego gola Barreto, po zamieszaniu podbramkowym, ale niestety pod naszą bramką. Kontaktowy gol dla Villa Teresa padł całkowicie nieoczekiwanie i przez dłuższy czas nie potrafiliśmy się po nim pozbierać. Dopiero zmiany, jakie przeprowadziłem w ostatnich dwudziestu minutach, dodały nam nowego dynamizmu i w 78. minucie de León pokonał Marticorenę strzałem ze skraju pola karnego. Byłem w szoku, choć tym razem z innego powodu — w sparingach Maximiliano prezentował się dosyć przeciętnie, a w lidze wymiatał, i w 87. minucie skompletował hat-tricka po świetnym dośrodkowaniu Díaza z głębi pola, które ominęło wszystkich obrońców gości. La Paz miało powody do świętowania — oczywiście poza zezowatym Juanem, prowadzącym na dzielnicy punkt bukmacherski.

 

20.09.14               Parque Oriental, La Paz: 352 widzów (R)

L02/26  Oriental de La Paz (1.) — Villa Teresa (4.) 4:1 (2:0)

                M.de León 9, 78, 87, H.Barreto 11 — H.Barreto og 46

 

Oriental: Y.Costa 7.7— J.Bossel 6.8 (61. F.Da Luz 6.7), R.Curbelo 6.3 (61. J.Bicca 6.7), R.Gómez 7.0, F.Díaz 8.1 — E.Riestra 7.3 — A.Machín 7.1, M.de Souza 6.7 (70. G.Ferrero 6.7) — V.Ramos 9.0 — M.de León 9.7, H.Barreto 7.8

 

                Przeciwko Racingowi de Montevideo Da Luz i Ferrero wyszli już od pierwszej minuty; gospodarze ustawili się taktyką identyczną co nasza, tak więc o wyniku zadecydować miały umiejętności i szczęście, a jednego i drugiego nam tym razem zabrakło. Już w 1. minucie gospodarze wywalczyli rzut rożny i niekryty Trujillo strzałem głową pokonał Costę. W odpowiedzi przeprowadziliśmy nie jedną, a trzy świetne akcje, lecz tak chwalony przeze mnie de León, zmarnował je koncertowo, raz nie trafiając nawet do pustej bramki. Racing podobnych problemów nie miał i po kwadransie gry Gómez cudowną podcinką z linii pola karnego zaskoczył naszego bramkarza. Zanosiło się na z dawna oczekiwany łomot, więc jeszcze przed przerwą dokonałem pierwszej zmiany, ale i to nie pomogło. W 39. minucie Ferreira uciekł Díazowi prawym skrzydłem, jego centrę zamknął ponownie Gómez i przegrywaliśmy już 0:3.

 

                Na drugą połowę Díaz już nie wyszedł, zawodnicy usłyszeli też ode mnie parę gorzkich słów w szatni, i gra się wyrównała. W 71. minucie Machín wypuścił lewym skrzydłem de Leóna, jego centrę wybił jeden z obrońców, ale piłka trafiła do Ramosa, który spokojnie ją przyjął i mocnym strzałem umieścił w bramce. Parę minut później Ferrero świetnie przymierzył z rzutu wolnego, ale Depratti popisał się efektowną interwencją, w pełni zarabiając na swoje wynagrodzenie. W 81. minucie nie miał już tyle szczęścia, Da Luz zagrał cudowną piłkę między obrońców i de León w końcu wpisał się na listę strzelców. Niestety na wyrównanie zabrakło nam już czasu, ale po przerwie pokazaliśmy już znacznie lepszy futbol.

 

27.09.14               Parque Osvaldo Roberto, Montevideo: 349 widzów

L03/26  Racing de Montevideo (8.) — Oriental de La Paz (1.) 3:2 (3:0)

                F.Trujillo 1, F.Gómez 18, 39 — V.Ramos 71, M.de León 82

 

Oriental: Y.Costa 6.7— F.Da Luz 6.9, R.Curbelo 6.6, R.Gómez 6.2 (34. J.Bicca 6.4), F.Díaz 6.9 (45. M.Castro 7.0) — E.Riestra 6.6 — A.Machín 6.5, G.Ferrero 6.5 — V.Ramos 7.1 — M.de León 7.1, H.Barreto 6.1 (59. F.Acosta 6.6)

 

                Skoro zmiana składu zaowocowała porażką, przeciwko Canadianowi wróciłem do ustawienia z Bosselem i de Souzą, ale nie było to dobrym pomysłem; nasze skrzydła znów nie trybiły jak należy i po kwadransie Díaz wpuścił prawą flanką Grillo, a jego centrę na gola zamienił Chaco. Federico zawiódł w w drugim meczu z rzędu i w drugiej połowie z powodzeniem zastąpił go młody Castro. Wcześniej wszakże doprowadziliśmy do wyrównania, gdy Bayarres wybijając piłkę nastrzelił Barreto, co bezlitośnie wykorzystał Ramos.

 

                Po przerwie szybko zaświeciło dla nas słońce, drugi rezerwowy, Gastón Ferrero przymierzył z rzutu wolnego tak celnie, że bramkarz gospodarzy mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem do siatki. Niestety potem daliśmy się zepchnąć do obrony i po dziesięciu minutach w wątpliwych okolicznościach sędzia odgwizdał faul Riestry na Ohaco, a Tabárez uderzeniem z rzutu karnego wyrównał na 2:2. Canadian gniótł nas potężnie i zmuszony byłem pozmieniać to i owo w taktyce, co przyniosło efekty. Najpierw de León, a potem Barreto wychodzili sam na sam z bramkarzem, ale nie byli w stanie go pokonać. Ale na pięć minut przed końcem spotkania przeprowadziliśmy śliczną akcję, złożoną z kilkunastu podań, po której Ramos strzałem w krótki róg zapewnił nam trzecie zwycięstwo w sezonie.

 

04.10.14               Estadio Obdulio Jacinto Varela, Montevideo: 96 widzów

L04/26  Canadian S.C. (11.) — Oriental de La Paz (2.) 2:3 (1:1)

                M.Chaco 12, S.Tabárez pk 55 — V.Ramos 24, 85, G.Ferrero 49

 

Oriental: Y.Costa 7.1— J.Bossel 6.1, R.Curbelo 6.4, R.Gómez 6.5, F.Díaz 6.2 (45. M.Castro 6.6) — E.Riestra 6.1 (65. L.Ísola 6.7) — A.Machín 6.5, M.de Souza 6.3 (45. G.Ferrero 7.3) — V.Ramos 9.2 — M.de León 6.7, H.Barreto 6.6

 

                Cerro Largo było spadkowiczem z ekstraklasy, więc nie oczekiwałem cudów od mojego zespołu. Pomyślałem, że dam szansę wykazać się paru zawodnikom i od pierwszej minuty zagrali La Luz (słabo), Castro (poprawnie) oraz Da Silva (tragicznie). Pierwsza połowa przypominała tę z meczu z Racingiem, tyle że trzeba było kwadransa, by Espinosa otworzył wynik po rzucie rożnym. Na 2:0 podwyższył Bueno, także po rzucie rożnym, ale tym razem przy biernej postawie słabego dziś Costy. W doliczonym czasie gry rzut wolny pośredni skończył się trafieniem Acosty i było po meczu. Obecności Orientalu na boisku nie stwierdzono.

 

                Zmiany i wrzaski w przerwie przyniosły pewną poprawę naszej gry i po kwadransie de León zagrał dobre podanie na wolne pole do Barreto, który wymanewrował bramkarza i zdobył dla nas honorowego gola. Kolejne sytuacje jeszcze były, wrzutka Bossela w końcówce zmusiła gości do rozpaczliwej wybijanki w polu bramkowym, ale rywal był zdecydowanie poza naszym zasięgiem i końcowy wynik dobitnie to odzwierciedlał. Czerwona kartka dla Riestry w samej końcówce najlepiej dowiodła naszej bezsilności w tym spotkaniu. Da Silva swoim występem na dłużej zamknął sobie drogę do wyjściowego składu, a La Luz i Bossel wciąż mieli na to po 50% szans.

 

18.10.14               Parque Oriental, La Paz: 765 widzów (R)

L05/26  Oriental de La Paz (1.) — Cerro Largo F.C. (14.) 1:3 (0:3)

                H.Barreto 61 — R.Espinosa 12, M.Bueno 37, A.Acosta 45+1

 

Oriental: Y.Costa 6.2— F.La Luz 6.1 (68. J.Bossel 6.5), R.Curbelo 6.7, J.Da Silva 5.9 (45. R.Gómez 6.7), M.Castro 6.6 — E.Riestra 6.7 RC — A.Machín 6.3, G.Ferrero 6.5 — V.Ramos 5.9 (45. M.de Souza 6.5) — M.de León 6.7, H.Barreto 7.1

 

                Po tej kolejce pracę stracił pierwszy szkoleniowiec z drugiej ligi, Mario Viera z Cerrito. Natomiast Riestra zawieszony został na jeden mecz, dostał też ode mnie w pełni zasłużony ochrzan, ale nie przejął się nim zbytnio, bo piątym występem w barwach Orientalu przedłużył sobie kontrakt z klubem o kolejny rok.

 

                Marcelo Taborda wrócił z wojaży po kraju z dossier bardzo ciekawego defensywnego pomocnika z przeszłością w juniorskiej reprezentacji kraju, Mario Viery. Chłopak musiał być bardzo zdesperowany, bo przystał na niskie wynagrodzenie, byle tylko zahaczyć się w La Paz, i tym samym miałem w zespole zmiennika dla Riestry.

 

Transfery do klubu:

23.01.14               Rodrigo Viera (20, DM; Urugwaj U20: 5/0) => FT (ost. Liverpool)

 

                Mecz z drugim spadkowiczem z ekstraklasy, Juventud de Las Piedras, nie mógł być łatwym spotkaniem dla beniaminka. Do wyjściowej jedenastki powrócił Gómez, zawieszonego Riestrę zastąpił Ísola, nie mogłem też skorzystać z kontuzjowanego Bossela. Zagraliśmy bardzo ostrożnie i przez godzinę udawało się nam właściwie zabić rywalizację, a jedynym wydarzeniem wartym wzmianki był uraz Machína. W 60. minucie Ramos pięknym prostopadłym podaniem obsłużył Acostę, ale nasz rezerwowy napastnik przegrał pojedynek z Verą. Ta okazja się zemściła dziesięć minut później; szykowałem już zmianę dla najsłabszego na boisku Castro, lecz nim ją przeprowadziłem, Mas uciekł mu prawym skrzydłem, a jego dośrodkowanie precyzyjną główką zamknął Ramírez. Przez ostatni kwadrans musieliśmy zatem gonić wynik i remis była naprawdę blisko. Acosta ponownie musiał uznać wyższość Very, zaś Ramos w doskonałej sytuacji zdecydował się strzelić wprost w bramkarza Juventud. Kontuzja Barreto w samej końcówce spotkania przekreśliła nasze nadzieje na wyrównanie.

 

25.10.14               Parque Oriental, La Paz: 368 widzów

L06/26  Oriental de La Paz (2.) — Juventud de Las Piedras (3.) 0:1 (0:0)

                D.Ramírez 71

 

Oriental: Y.Costa 7.0— F.La Luz 6.7, R.Curbelo 6.8, R.Gómez 6.4, M.Castro 6.2 (71. F.Díaz 6.7) — L.Ísola 6.8 — A.Machín 6.4 (50. M.de Souza 6.5), G.Ferrero 6.7 — V.Ramos 6.7 — M.de León 6.3 (56. F.Acosta 6.6), H.Barreto 6.6 KNT

               

                Po meczu z Juventud uaktywniona została klauzula w kontrakcie Díaza, który przedłużony został na kolejny rok. Natomiast drugą już ofiarą tegorocznych rozgrywek padł menedżer dwunastego w tabeli Cerro Largo, Eduardo Acevedo.

 

                Cerrito zajmowało ostatnie miejsce w lidze, ale bynajmniej nie oznaczało to, że jest najsłabszym zespołem w stawce drugoligowców. Dwaj wysunięci skrzydłowi rywali zmusili mnie do przyjęcia bardziej ostrożnej taktyki na ten mecz; do składu powrócił po odbyciu kary Riestra, a kontuzjowanego przed tygodniem Machína zastąpił de Souza.

 

                Nie był to mecz dla kibica, oba zespoły bardzo starały się nie stracić bramki i sytuacji strzeleckich było jak na lekarstwo. Po raz kolejny nieszczególnie spisywał się Castro i po raz kolejny spóźniłem się ze zmianą, bezsilnie patrząc, jak opuszcza boisko z czerwoną kartką. Ale wymyślone przeze mnie defensywne ustawienie było zadziwiająco groźne dla rywala; w 78. minucie Ferrero podał piłkę do Acosty, ten przyjęciem uwolnił się od obrońcy i precyzyjnym lobem pokonał Cariniego. Ta jedna akcja warta była dla nas komplet punktów.

 

01.11.14               Parque Maracaná, Montevideo: 241 widzów

L07/26  Cerrito (14.) — Oriental de La Paz (6.) 0:1 (0:0)

                F.Acosta 78

 

Oriental: Y.Costa 7.0 — F.La Luz 6.9, R.Curbelo 6.6, R.Gómez 6.6, M.Castro 6.6 RC — E.Riestra 7.0 — M.de Souza 6.9, G.Ferrero 6.7 — V.Ramos 6.2 (59. F.Ísola 6.7) — M.de León 6.4 (69. F.Acosta 8.0), H.Barreto 6.4 (72. F.Díaz 6.8)

 

                Karuzela trenerska rozkręcała się na dobre, Gustavo Ferráza z Tacuarembó przed zwolnieniem nie uratowało zajmowane przez jego zespół ósme miejsce w lidze.

 

                Do spotkania z wiceliderem przystępowaliśmy bez zawieszonego Castro oraz przeziębionego Ísoli. Bukmacherzy nie dawali nam szans, więc oczywiście skorzystałem z okazji, by trochę na nich zarobić, i wybrałem się do zezowatego Juana. W drzwiach minąłem się z Barreto, co tłumaczyło jego szczególnie aktywną postawę w tym meczu. Zaraz w 3. minucie wykorzystaliśmy fakt, że piłkarze Atenas nie zdołali wybić piłki po rzucie rożnym, Ferrero zacentrował w pole bramkowe, a Herman strzałem głową dał nam prowadzenie. Chwilę później Ramos obił piłką słupek, a w 41. minucie Ferrero przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Na szczęście nie daliśmy niewykorzystanym okazjom szansy, by się zemścić, i tuż przed przerwą Barreto zagrał świetną piłkę w uliczkę, a de León w swoim stylu posłał ją do bramki plasowanym strzałem z dystansu. W drugiej połowie skutecznie broniliśmy wyniku, a szanse debiutu dostali wracający po długiej kontuzji Bernales oraz nadrabiający braki kondycyjne Viera.

 

08.11.14               Parque Oriental, La Paz: 361 widzów

L08/26  Oriental de La Paz (6.) — Atenas de San Carlos (2.) 2:0 (2:0)

                H.Barreto 3, M.de León 45+1

 

Oriental: Y.Costa 7.0 — F.La Luz 6.8, R.Curbelo 8.3, R.Gómez 6.8, F.Díaz 7.4 — E.Riestra 6.8 (73. R.Viera 6.7)— M.de Souza 6.6, G.Ferrero 7.1 — V.Ramos 6.5 (63. E.Bernales 6.6) — M.de León 8.3 (77. F.Acosta), H.Barreto 8.0

 

                Pozbawione menedżera Tacuarembó stanowiło wielką niewiadomą, a do tego wyszło na nas dwójką defensywnych pomocników, a z takim ustawieniem zawsze mieliśmy problemy. Goście wchodzili też w nas jak w masło, ja zaś potrzebowałem pół godziny na odpowiednie przestawienie zespołu. W tym czasie ratował nas głównie Costa, który wygrał w sumie pięć pojedynków sam na sam z piłkarzami Tacuarembó. Jednak i on nie był w stanie nic zrobić, gdy znów słabiutki Díaz sfaulował w polu karnym Dos Santosa, a Quagliotti pewnie wykorzystał jedenastkę.

 

                Díaza jeszcze przed przerwą zastąpił równie niepewny Castro, ale losy spotkania odwrócił grający w miejsce kontuzjowanego Ramosa Bernales. Emiliano w 39. minucie zdecydował się na strzał z dystansu, Pérez nie utrzymał mokrej od deszczu piłki, a zamykający akcję de León posłał ją do bramki. Po przerwie i opierdolu w szatni zagraliśmy już o wiele lepiej. W sumie remis z przebiegu spotkania byłby w pełni zadowalającym rezultatem, ale w 66. minucie talentem błysnął młody Acosta, strzałem z 35 metrów zapewniając nam zwycięstwo; asystę perfekcyjnym podaniem zaliczył ponownie Bernales.

 

22.11.14               Parque Oriental, La Paz: 360 widzów

L09/26  Oriental de La Paz (3.) — Tacuarembó (11.) 2:1 (1:1)

                M.de León 39, F.Acosta 66 — M.Quagliotti pk 23

 

Oriental: Y.Costa 7.1 — F.La Luz 6.7, R.Curbelo 7.2, R.Gómez 6.6, F.Díaz 5.8 (36. M.Castro 6.7) — E.Riestra 6.9 — M.de Souza 6.5 (75. L.Ísola 6.6), G.Ferrero 6.7 — E.Bernales 7.4 — M.de León 7.1, H.Barreto 6.4 (64. F.Acosta 7.2)

 

                To była już dziesiąta kolejka i zespoły ze szpica tabeli nie znajdowały się tam przypadkowo. Huracán del Paso zajmował pozycję wicelidera i na zakończenie listopada dobitnie to nam udowodnił. Właściwie nie mieliśmy w tym meczu nic do powiedzenia, choć gol na 1:0 dla gospodarzy padł dosyć przypadkowo, w zamieszaniu pod naszą bramką. My sytuacji stwarzaliśmy niewiele, ot, w sumie dwie, a pierwsza z nich, po rzucie rożnym, zakończyła się wyrównującym trafieniem de Leóna. Jeszcze przed przerwą Ramírez obił słupek naszej bramki, a gdy zabrakło na boisku kontuzjowanego Maximiliano, skończyła się nasza gra ofensywna. Costa kilkakrotnie popisywał się efektownymi robinsonadami, ale w 66. minucie skapitulował po perfekcyjnym strzale de Oliveiry z rzutu wolnego. W tej sytuacji porażka 1:2 była dla nas najniższym możliwym wymiarem kary.

 

29.11.14               Parque Pedro Alejandro Bossio, Montevideo: 138 widzów

L10/26  Huracán del Paso (2.) — Oriental de La Paz (3.) 2:1 (1:1)

                D.Torres 5, B.de Oliveira 66 — M.de León 21

 

Oriental: Y.Costa 7.1 — F.La Luz 6.8, R.Curbelo 6.2, R.Gómez 6.3, F.Díaz 6.1 (69. M.Castro 6.7) — E.Riestra 6.7 — A.Machín 6.5 (65. L.Ísola 6.6), G.Ferrero 6.7 — E.Bernales 6.3 — M.de León 7.1 (45. F.Acosta 6.3), H.Barreto 6.3

 

 

                Kolejny nieudany występ Díaza zmusił mnie do postawienia sprawy na ostrzu noża — Federico usłyszał ode mnie, że jeśli nie zacznie grać lepiej, czeka go lista transferowa. Chyba potraktował mnie poważnie, bo w Urugwaju deficyt cierpliwości był niczym nowym; czwartym menedżerem, który zapłacił głową za słabe wyniki, był Fabián Charreau z Plaza Colonia.

 

                Na mecz z Rochą musiałem sięgnąć po Acostę, gdyż najskuteczniejszy napastnik Orientalu, Maximiliano de León, wypadł z gry na półtora miesiąca ze skręconą kostką. Franco pokazał się z dobrej strony już w 5. minucie, dośrodkowując piłkę z lewego skrzydła wprost na głowę Barreto, co skończyło się golem na 1:0. Goście zachowali się ambitnie i przez kolejne pół godziny ostro nas przycisnęli, doprowadzając do wyrównania po centrze Silvery z lewej flanki. Ale my mieliśmy w składzie Gastóna Ferrero, człowieka, który z rzutu wolnego był w stanie pokonać każdego bramkarza. W tym meczu udało się to mu dwukrotnie; najpierw tuż przed przerwą zdmuchnął pajęczynę z wideł bramki Rochy, a w 84. minucie pociągnął z 25 metrów obok muru, zaskakując źle ustawionego Lemosa. To drugie trafienie tak go ucieszyło, że niemalże skręcił sobie kark, wykonując efektowne salto. W końcówce dałem jeszcze szansę gry debiutantowi, Miguelowi Alsinie.

 

06.12.14               Parque Oriental, La Paz: 373 widzów

L11/26  Oriental de La Paz (4.) — Rocha F.C. (14.) 3:1 (2:1)

                H.Barreto 5, G.Ferrero 45, 84 — G.Bello 36

 

Oriental: Y.Costa 7.1 — F.La Luz 6.3 (56. J.Bossel 6.7), R.Curbelo 6.8, R.Gómez 6.3 (65. J.Bicca 6.7), F.Díaz 7.0 — E.Riestra 7.1 — A.Machín 6.9, G.Ferrero 9.2 — V.Ramos 6.8 — F.Acosta 7.4, H.Barreto 7.3 (76. M.Alsina)

 

                Rzeź niewiniątek trwała dalej, a tym razem osobiście przyłożyłem do niej rękę, gdyż po przegranej z nami posadę stracił opiekun Rocha F.C., José Luis Bitabares. My natomiast straciliśmy kontuzjowanego Acostę, który z naciągniętym ścięgnem wypadł na trzy tygodnie ze składu. Musiałem w związku z tym wprowadzić parę modyfikacji przed meczem z Centralem — do ataku przesunięty został Ramos, a jego miejsce za plecami napastników zajął Bernales. Posadziłem też na ławce Gómeza, który grał z meczu na mecz słabiej, co oznaczało, że na swoją szansę doczekał się Bicca.

 

                Rywala udało nam się stłamsić w środku pola, ale słabość naszego ataku nie pozwalała na stworzenie zbyt wielu sytuacji. Na szczęście zawsze były jeszcze stałe fragmenty gry; w 11. minucie po rzucie rożnym Machín wystawił piłkę Riestrze, a nasz kapitan mocnym strzałem tuż przy słupku zdobył gola na 1:0. Gola jedynego w tym meczu, jak się okazało, w czym duża była zasługa gospodarzy, grających niezwykle twardo. W końcówce z boiska zejść musiał Barreto i stanąłem w obliczu gry bez trójki podstawowych napastników.

 

13.12.14               Parque Palermo, Montevideo: 189 widzów

L12/26  Central Español (8.) — Oriental de La Paz (5.) 0:1 (0:1)

                E.Riestra 11

 

Oriental: Y.Costa 7.4 — F.La Luz 6.5, R.Curbelo 7.4, J.Bicca 7.4, F.Díaz 7.7 — E.Riestra 7.8 — A.Machín 7.0, G.Ferrero 6.7 — E.Bernales 6.3 (65. M.de Souza 6.6) — V.Ramos 6.5 (74. M.Alsina 6.6), H.Barreto 6.6 KNT (80. L.Ísola)

 

                Barreto ze skręconą kostką miał wznowić treningi dopiero w styczniu, więc ani trochę nie było mi żal Claudio Techery, który w konsekwencji porażki z Orientalem wyleciał z Centralu Español. Gorzej, że kadrowo robiliśmy już bokami i całe szczęście, że do końca rundy pozostał już tylko jeden mecz. Naszym rywalem było zajmujące miejsce w czołówce Progreso, przeciwko któremu w ataku wystawić musiałem Alsinę z Ramosem. Zdecydowałem się tym razem na defensywną taktykę, jako że goście grali trójką środkowych ofensywnych pomocników, i był to dobry pomysł. Co prawda okazji podbramkowych było niewiele, ale nie daliśmy się zdominować w środku pola, a to było dla mnie ważniejsze. W ostatniej akcji przed przerwą rezerwowy de Souza, który zastąpił kontuzjowanego — a jakże! — Bernalesa, wypuścił prawym skrzydłem Alsinę, ten wrzucił piłkę w szóstkę, a wychodzący zza obrońców Ramos dynamiczną główką wpakował ją do bramki. Ten sam zawodnik przeprowadził w 68. minucie solową akcję, ale zabrakło mu precyzji i posłał piłkę po niewłaściwej stronie słupka. Straciliśmy jeszcze poobijanego Machína, ale wynik po w sumie dobrym występie udało się nam obronić.

 

20.12.14               Parque Oriental, La Paz: 372 widzów

L13/26  Oriental de La Paz (3.) — Progreso (4.) 1:0 (1:0)

                V.Ramos 45

 

Oriental: Y.Costa 6.8 — F.La Luz 6.8, R.Curbelo 6.7, J.Bicca 6.7, F.Díaz 7.0 — E.Riestra 7.1 — A.Machín 6.9 KNT (83. L.Ísola), G.Ferrero 6.7 — E.Bernales KNT (7. M.de Souza 6.7) — V.Ramos 7.2, M.Alsina 6.7

 

1.1

 

                Zajęcie drugiego miejsca na półmetku ligi było wielkim, nieoczekiwanym sukcesem. Dwa miesiące przerwy dawały mi szansę na dołożenie wszelkich starań, by go na wiosnę nie roztrwonić, ale wymagało to zdecydowanych ruchów. Przede wszystkim po brutalnie szczerej rozmowie przekonałem Gonzalo, że klub patronacki nie jest takim głupim pomysłem, i otrzymałem zapewnienie, że w styczniu mogę się spodziewać ruchów w tym kierunku.

 

                Następnym krokiem było renegocjowanie kontraktów pierwszego zespołu. Miałem nadzieję, że uda mi się zbić trochę funduszu płac, a przy okazji zatrzymać gros zawodników na dłużej niż do końca sezonu. Nie całkiem mi się to udało, część z nich wolała sowicie zarobić przez najbliższe pół roku, a potem odejść na wolnym transferze. W tej sytuacji na podkreślenie zasługiwała lojalność takich piłkarzy jak de León, Ramos czy Machín, którzy dobro klubu przedłożyli nad garść banknotów.

 

                Skoro musiałem liczyć się z odejściem Barreto oraz wypożyczonego do klubu Acosty, zacząłem rozglądać się za nowym napastnikiem i znalazłem takowego w osobie Jonnathana Isli, byłego gracza Polancos de Nueva Palmira, piłkarza wciąż jeszcze stosunkowo młodego i niezdeprawowanego, który zgodził się występować w Orientalu za naprawdę niewielkie pieniądze.

 

Transfery do klubu:

20.12.14               Jonnathan Isla (23, STC; Urugwaj) => FT (ost. Polancos de Nueva Palmira)

 

                Końcówka roku nie była przyjemna dla Massimiliano Allegriego z Milanu, który stracił pracę na cztery dni przed świętami. Ostrzył sobie na nią zęby Bernd Schuster z Málagi, lecz ostatecznie Sprośny Silvio postawił na rodaka, Claudio Ranieriego. A w La Paz pracę stracił obrońca Carlos Fontes, który zgodził się rozwiązać kontrakt z klubem za porozumieniem stron.

 

Transfery z klubu:

30.12.14               Carlos Fontes (24, DC; Urugwaj) => FT (£1.000)

 

                W styczniu mieliśmy wolne; jednoosobowy zarząd w osobie Gonzalo kląskał w zachwycie, choć księgowy pomrukiwał, że fajnie byłoby zredukować wydatki na wynagrodzenia. W tej sytuacji bez cienia żalu oddałem za darmo do lokalnej amatorskiej drużyny Palermo de Rocha trójkę słabiutkich zawodników, którzy gnili w rezerwach, Sebastiána Pereirę, Rodrigo Risso oraz Daniela Prato.

 

Transfery z klubu:

10.01.15               Sebastián Pereira (27, ML-MR; Urugwaj) => Palermo de Rocha (FT) [1s]

10.01.15               Rodrigo Risso (28, MR; Urugwaj) => Palermo de Rocha (FT) [1s]

10.01.15               Daniel Prato (21, DC-DL; Urugwaj) => Palermo de Rocha (FT) [1s]

 

                Rodrigo Viera narzekał ciutek, że chciałby częściej grać w pierwszym zespole, a ja bez zawahania mu to obiecałem, gdyż spodziewałem się nieuniknionych kontuzji w drugiej linii. W pierwszym z pięciu sparingów przed rundą wiosenną udało się nam ich uniknąć — wyjściowa jedenastka zmasakrowała amatorów z Punta de Rieles, za to zmiennicy bynajmniej się nie popisali i zanosiło się na to, że z taką dyspozycją pozostaną jedynie zmiennikami.

 

22.01.15               Parque Oriental, La Paz: 90 widzów

TOW6   Oriental de La Paz — Punta de Rieles 4:1 (4:0)

                M.de León 32, 40, G.Ferrero pk 36, V.Ramos 37 — A.Garisto 68

 

                Urugwaj to zabawny kraj, a prezesów urugwajskich klubów charakteryzuje ADHD połączone z OCD. Tylko tutaj bowiem można było stracić pracę w środku przerwy zimowej, a taki peszek przytrafił się opiekunowi Canadian S.C., Erardo Cócaro. O ile dobrze liczyłem, wymieniona została już połowa menedżerów drugiej ligi.

 

                Drugi sparing poszedł już znacznie lepiej, tłuszczyk zgromadzony przez święta ładnie się spalał, a amatorski Huracán San Ramón boleśnie się o tym przekonał.

 

30.01.15               Parque Oriental, La Paz: 92 widzów

TOW7   Oriental de La Paz — Huracán San Ramón 6:1 (3:0)

                M.de León 21, H.Barreto 30, V.Ramos 39, F.Acosta 60, 85, J.Isla 62 — M.Marrero 54

 

                Luty przeznaczyłem na kolejne trzy sparingi, tak by nie mieć braków kondycyjnych na starcie ligi. Mecz z Fronterą Brandon przeszedł bez większych emocji, jego ozdobą był gol Ferrero z rzutu wolnego, a zmartwieniem dla mnie po nim był uraz Machína. Od pierwszej minuty zgodnie z życzeniem zagrał Viera, ale na kolana nikogo swoją grą nie rzucił.

 

06.02.15               Parque Oriental, La Paz: 117 widzów

TOW8   Oriental de La Paz — Frontera Brandon 2:0 (2:0)

                G.Ferrero 29, M.de León 40

 

                W następnym sparingu także nie działo się nic szczególnego. Pierwsza jedenastka tradycyjnie ustawiła mecz, a Viera tym razem pokazał kilka ciekawych zagrań oraz jeden mocny strzał z dystansu, zakończony golem.

 

11.02.15               Parque Oriental, La Paz: 97 widzów

TOW9   Oriental de La Paz — Progreso de Canelones 2:0 (2:0)

                H.Barreto 6, R.Viera 29

 

                Wielką radość sprawił mi Yilmar Costa, który zgodził się przedłużyć kontrakt z Orientalem, tak że nie groził nam brak golkipera. Dla równowagi dwa dni później podczas ostatniego sparingu złamał nadgarstek i na miesiąc i tak zostaliśmy bez bramkarza. Kontuzji na rozgrzewce nabawił się też Barreto i zupełnie nieoczekiwanie do rundy rewanżowej mieliśmy przystąpić mocno osłabieni.

 

16.02.15               Parque Oriental, La Paz: 86 widzów

TOW10 Oriental de La Paz — Chimenea de Montevideo 3:1 (2:0)

                M.de León 4, 44, J.Isla 78

 

                Tak jak przez całą przerwę zimową nic się w klubie nie działo, tak jej ostatnie dni wymagały ode mnie całego opanowania, jakie nabyłem pod prysznicem w Penal de Libertad. Zaczęło się od kontuzji Costy, zainwestowałem w taksówkę i wysłałem go na ostry dyżur, gdzie przemęczony chirurg orzekł, że Yilmar będzie mógł myśleć o treningach nie wcześniej niż za miesiąc. Zostaliśmy zatem z całkowicie niesprawdzonym Garrelem, co zmusiło mnie do rozpaczliwych poszukiwań. W River Plate wypatrzyłem ciekawego Gastóna Olveirę, jego klub zgodził się na wypożyczenie, ale nie zdążyliśmy z papierami i okno transferowe zamknęło się, zanim mogliśmy zatwierdzić jego przejście do Orientalu. W odwodzie miałem też testowanego Alberto Eiraldiego, ale tu z kolei wymagania finansowe zawodnika przeciągnęły negocjacje i ligę zaczynaliśmy z jednym bramkarzem.

 

                Nowe, co ważne, niższe kontrakty z klubem podpisali Barreto i Ferrero, a więc dwaj kluczowi zawodnicy pierwszego zespołu. Natomiast Rodrigo Viera uznał, że mimo przerwy w rozgrywkach powinienem był od pierwszej minuty wystawiać go do gry w meczach o stawkę, a że tego nie zrobiłem, stracił do mnie zaufanie. Ja do niego również, w końcu kto zaufałby wariatowi, i nasz rezerwowy defensywny pomocnik wylądował na liście transferowej.

 

                Do gry o punkty wróciliśmy 21 lutego meczem z Plaza Colonia. W pierwszej połowie gra była bardzo wyrównana, a Garrel spisywał się zaskakująco dobrze, popisując się nawet jedną całkiem efektowną interwencją, choć goście poza nią nie zmusili go do większego wysiłku. Po godzinie na boisku nie było już słabego Bikki, a także kontuzjowanego Acosty, którego zastąpił debiutant Isla. I właśnie Jonnathan w 67. minucie rozpoczął akcję, która przyniosła nam gola; piłka po jego podaniu trafiła do de Leóna, który uderzył w słupek, Dawson nie zdołał jej zdusić i Ramos z najbliższej odległości wpakował ją do bramki. Rywale przeszli na ustawienie z trójką ofensywnych pomocników, my zastosowaliśmy taktykę pomyślaną, by je zneutralizować, i przejęliśmy kontrolę nad meczem. Przy strzale Ferrero gości uratował jeszcze słupek, ale w 87. minucie po rzucie rożnym bitym przez Gastóna de León mocnym uderzeniem z ostrego kąta podwyższył na 2:0, dobijając przeciwnika.

 

21.02.15               Parque Oriental, La Paz: 369 widzów

L14/26  Oriental de La Paz (2.) — Plaza Colonia (13.) 2:0 (0:0)

                V.Ramos 67, M.de León 87

 

Oriental: E.Garrel 7.1 — F.La Luz 6.6, R.Curbelo 7.4, J.Bicca 6.3 (45. R.Gómez 6.6), F.Díaz 7.1 — E.Riestra 6.9 — A.Machín 6.6 (72. M.de Souza 6.7), G.Ferrero 7.7 — V.Ramos 7.2 — M.de León 8.0, F.Acosta 6.4 KNT (63. J.Isla 6.6)

 

                Pokonanie Plaza Colonia ewidentnie przekonało Eiraldiego, że nie skazuje się na ligowy niebyt, i były bramkarz Miramar Misiones podpisał z nami kontrakt, rozwiązując kryzys z obsadą tej pozycji. Na obniżkę uposażenia zgodził się też Gómez, a Machín aktywował klauzulę w swojej umowie, wiążąc się z Orientalem jeszcze na rok.

 

Transfery do klubu:

21.02.15               Alberto Eiraldi (24, GK; Urugwaj) => FT (ost. Miramar Misiones)

 

                Eiraldi już po tygodniu dostał szansę debiutu na Parque Salus, w konfrontacji z Villa Teresa. Byliśmy faworytami tego spotkania, ale pierwsza połowa na to nie wskazywała. Co prawda zaczęliśmy nieźle, Ramos próbował lobować Marticorenę, ale ten akrobatycznie przerzucił piłkę nad poprzeczką. Po pół godzinie gry Álvez wykonywał rzut wolny dla gospodarzy, piłka odbiła się od poprzeczki, dopadł jej Sosa i strzelił w słupek, ale za drugim razem pokonał kompletnie zdezorientowanego Eiraldiego. Kwadrans później nasza sytuacja uległa jeszcze większemu pogorszeniu, gdy Curbelo sfaulował bez piłki Aguilerę, za co otrzymał w pełni zasłużenie czerwoną kartkę. Druga połowa zapowiadała się na bardzo trudną.

 

                Po przerwie wyszliśmy moim specjalistycznym, defensywnym ustawieniem, licząc na szansę urwania czegoś z kontry. I już po sześciu minutach Ferrero zagrał na wolne pole do Ramosa, który uderzył nie do obrony w same widły, wyrównując na 1:1. Gospodarze przeszli na 3-4-3, ale nic z tego nie wynikało; nasza defensywna piątka trzymała się świetnie, a Eiraldi szybko nabrał pewności po paru nerwowych interwencjach. W 67. minucie Ferrero dośrodkował piłkę w pole karne z rzutu wolnego, Riestra uderzył głową, ale został zablokowany, piłka wróciła do Enzo, który plasowanym strzałem przez gąszcz nóg umieścił ją w bramce. Villa Teresa nadal nie była w stanie zagrozić naszej bramce, w 87. minucie jeszcze de León został zatrzymany przez Marticorenę i po świetnej grze wywieźliśmy z Parque Salus komplet punktów. Tego dnia miałem prawo być dumny ze swoich podopiecznych.

 

28.02.15               Parque Salus, Montevideo: 150 widzów

L15/26  Villa Teresa (12.) — Oriental de La Paz (1.) 1:2 (1:0)

                F.Sosa 29 — V.Ramos 51, E.Riestra 68

 

Oriental: A.Eiraldi 7.0 — F.La Luz 6.7 KNT (27. J.Bossel 7.0), R.Curbelo 5.7 RC, J.Bicca 6.7, F.Díaz 6.7 — E.Riestra 7.4 — A.Machín 6.5, G.Ferrero 7.5 (89. L.Ísola) — V.Ramos 7.4 — M.de León 6.6, J.Isla 6.4 (44. R.Gómez 6.8)

 

                Absolutnie nikogo nie zdziwiła wiadomość, że następnego dnia pracę stracił Gerardo Schiavo, menedżer Villa Teresa. Ja bardziej martwiłem się kontuzją La Luza, który naciągnął sobie więzadła krzyżowe i miał przed sobą 1-2 miesiące leczenia. Żadnego wytłumaczenia nie znalazłem natomiast dla kretyna Curbelo, który został przeze mnie solidnie zrugany.

 

                Marzec stanowił doskonały moment na rozpoczęcie fochów przez zawodników zbyt rzadko uwzględnianych przeze mnie przy ustalaniu składu. Pierwszy do moich drzwi zastukał Matías Castro, domagając się powrotu do swojego macierzystego klubu. Wypożyczony z Cerro prawy obrońca grał w co drugim meczu Orientalu, zgodnie z ustaleniami między klubami, ale nie zamierzałem się z nim kłócić i odesłałem, gdzie pieprz rośnie.

 

Transfery z klubu:

02.03.15               Matías Castro (19, DR; Urugwaj) => Cerro (powrót z wyp.) [8-0-0, 6.63]

 

                Wyjazd do Cerro Largo zapowiadał się mało ciekawie. W defensywie musiałem postawić na Bossela i Da Silvę, a gospodarze mimo niskiego miejsca w tabeli byli przecież spadkowiczami z 1. ligi, zaś jesienią ograli nas w La Paz 3:1. Na boisku było to też widoczne, choć dopiero w 20. minucie Suárez wyszedł przed pustą bramkę, po czym do niej nie trafił. Jeszcze przed przerwą Eiraldi fenomenalnie obronił uderzenia Nuñeza i Regueiro, ja zaś miotałem się w poszukiwaniu właściwego ustawienia defensywy. W drugiej połowie zespół trochę się ogarnął, ale Cerro Largo nadal miało przewagę i gdyby nie nasz bramkarz, zasłużenie wybrany graczem meczu, skończyłoby się kilkubramkowym łomotem.

 

07.03.15               Estadio Municipal Arquitecto Antonio E. Ubilla, Melo: 156 widzów

L16/26  Cerro Largo F.C. (9.) — Oriental de La Paz (1.) 0:0 (0:0)

 

Oriental: A.Eiraldi 7.3 — J.Bossel 6.2 (74. R.Gómez 6.7), J.Da Silva 6.9, J.Bicca 6.8, F.Díaz 7.1 — E.Riestra 6.7 — A.Machín 6.5 (68. M.de Souza 6.5), G.Ferrero 6.8 — V.Ramos 6.4 (58. E.Bernales 6.5) — M.de León 6.6, J.Isla 6.6

 

                Racing de Montevideo był pierwszym zespołem z czołówki, jaki stanął nam na drodze w tej rundzie. Przystąpiliśmy do niego bez Ramosa, który rozbił sobie głowę na treningu i musiał zostać zastąpiony przez Bernalesa. Losy meczu rozstrzygnęła sytuacja z 29. minuty, gdy Taramasco został wyrzucony z boiska za brutalny faul na Díazie; od tej chwili goście ograniczali się do defensywy. A że prowadziliśmy już wtedy po "szczurze" Bernalesa, przy który wyraźny błąd popełnił Depratti, trzy punkty wpadły na nasze konto. Zapłaciliśmy za nie urazami strzelca bramki oraz rezerwowego de Souzy, tak więc w klubie zaczynał się drobny kryzys kadrowy.

 

14.03.15               Parque Oriental, La Paz: 448 widzów

L17/26  Oriental de La Paz (1.) — Racing de Montevideo (5.) 1:0 (1:0)

                E.Bernales 22

 

Oriental: A.Eiraldi 7.0 — J.Bossel 7.0, J.Da Silva 7.1, J.Bicca 6.8, F.Díaz 7.5 — E.Riestra 6.8 — A.Machín 6.5 (70. L.Ísola 6.7), G.Ferrero 7.0 (85. M.de Souza) — E.Bernales 7.1 KNT — M.de León 6.4 (70. M.Alsina 6.6), J.Isla 6.5

 

                Trzeci tydzień marca spędziłem oceniając grupę juniorów, jakich Daniel przedstawił mi jako potencjalnych kandydatów do zespołu U18. Niestety żaden z nich nie zapowiadał się nawet na przeciętnego drugoligowca, dlatego zatrudniłem tylko kilku, by zapełnić luki w składzie.

 

Transfery do klubu:

20.03.15               Álvaro González (15, STC-AMRL; Urugwaj) => FT (szkółka)

20.03.15               Manuel Fraga (16, STC; Urugwaj) => FT (szkółka)

20.03.15               Julian Marcelo Del Campo (16, DL; Urugwaj) => FT (szkółka)

20.03.15               Carlos Tejera (15, GK; Urugwaj) => FT (szkółka)

20.03.15               Álvaro Merlo (15, AMC; Urugwaj) => FT (szkółka)

20.03.15               Fernando Domínguez (15, MC; Urugwaj) => FT (szkółka)

21.03.15               Deivis Reyes (16, DM-MRC; Urugwaj) => FT (szkółka)

 

                Przeciwko słabemu Canadian S.C. nie mógł zagrać de Souza, ale spodziewałem się stosunkowo łatwego meczu. Jakże boleśnie się pomyliłem. Od dwóch spotkań w składzie miejsce na środku obrony miał José Da Silva i spisywał się poprawnie, ale tym razem zawiódł na całej linii. W 10. minucie Ohaco okiwał go jak małe dziecko i plasowanym strzałem pokonał Eiraldiego. Odpowiedzieliśmy rzutem wolnym świetnie wykonanym przez Ferrero, po którym gości uratowała poprzeczka, ale to był nasz ostatni błysk tego dnia. Chwilę później Da Silva przegrał pojedynek główkowy z Ohaco i przegrywaliśmy już 0:2. José został przeze mnie niezwłocznie zdjęty z postanowieniem, że w Orientalu jest już skończony i nie przedłużę z nim kontraktu, ale po tych ciosach się już nie podnieśliśmy. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy popis dał Bicca, który pozazdrościł sławy Da Silvie, dwukrotnie faulując Aguilara. Przyniosło to bramkę Cresseriego z rzutu karnego oraz dwie żółte kartki. W tej sytuacji po przerwie pozostało nam bronić się przed jeszcze wyższą porażką i przynajmniej ten cel osiągnęliśmy, w czym pomogła nam czerwień dla Cabrala z 79. minuty. Tak efektownego kolapsu zespołu jeszcze nie doświadczyłem i nie było to przyjemne doświadczenie.

 

21.03.15               Parque Oriental, La Paz: 360 widzów

L18/26  Oriental de La Paz (1.) — Canadian S.C. (12.) 0:3 (0:3)

                M.Ohaco 10, 17, M.Cresseri pk 36

 

Oriental: A.Eiraldi 6.6 — J.Bossel 6.1, J.Da Silva 6.1 (18. R.Curbelo 6.7), J.Bicca RC 5.5, F.Díaz 6.0 — E.Riestra 6.5 — A.Machín 6.4 (63. L.Ísola 6.6), G.Ferrero 6.5 — E.Bernales 6.6 — M.de León 6.4, J.Isla 6.5 (45. R.Gómez 6.6)

 

                Nowe kontrakty, redukujące klubowe wydatki na wynagrodzenia, podpisali Garrel, Da Luz oraz Bernales. A tymczasem z nowym-starym środkiem defensywy, złożonym z Gómeza i Curbelo, wybraliśmy się na mecz z Juventud de Las Piedras, który transmitować miała telewizja; dla nas wszystkich było to niesamowite przeżycie. Bernales doznawał go raptem przez kwadrans, kiedy to po raz kolejny złapał kontuzję; jego liche zdrowie stanowiło podstawowy powód, dla którego był w Orientalu jedynie rezerwowym. Mimo to szybko weszliśmy w swój rytm, tak że gospodarze tylko w pierwszych minutach mogli mieć nadzieję na korzystny wynik. Cieszył mnie zwłaszcza powrót Barreto, bez którego de León był tylko cieniem siebie samego, i to Herman w 32. minucie przelobował Cardozo, dając nam prowadzenie. W drugiej połowie pilnowaliśmy rezultatu, Juventud próbowało stłamsić naszą defensywę, lecz przy wsparciu ze strony Riestry wytrzymała napór rywali. W końcówce tradycyjnie ustawiłem zespół bardziej zachowawczo i tradycyjnie przyniosło to nam gola — Ferrero wrzucił piłkę w szesnastkę z rzutu wolnego, a rezerwowy Acosta urwał się obrońcy i musiał jedynie dostawić nogę, by dobić Juventud.

 

04.04.15               Estadio Municipal Parque Artigas, Las Piedras: 339 widzów

L19/26  Juventud de Las Piedras (5.) — Oriental de La Paz (2.) 0:2 (0:1) TV

                H.Barreto 32, F.Acosta 90

 

Oriental: A.Eiraldi 6.9 — F.Da Luz 6.3 (64. J.Bossel 6.7), R.Curbelo 7.3, R.Gómez 6.7, F.Díaz 7.3 — E.Riestra 6.9 — A.Machín 7.4, G.Ferrero 7.6 — E.Bernales KNT (14. V.Ramos 6.7) — M.de León 6.6 (75. F.Acosta 7.3), H.Barreto 8.3

 

                Juan Da Silva powrócił z obserwacji meczów U19 z notatkami na temat dwóch ciekawych zawodników. Jeden z nich był skrzydłowym, a zatem do niczego nie był mi potrzebny, za to drugi, środkowy pomocnik Leandro Sirino z Canadian S.C., doskonale zapełniłby w przyszłym sezonie lukę po odejściu de Souzy. Kontrakt Sirino wygasał w czerwcu, więc bez trudu doszliśmy do porozumienia i pierwszy transfer letniego okna miałem już zaklepany.

 

                W lidze graliśmy z bardzo przeciętnym Cerrito, który na tyle skutecznie zamurowało dostęp do swojej bramki, że nie udało się nam ich złamać i musieliśmy zadowolić się jednym punktem. W meczu nie działo się absolutnie nic i mogliśmy jedynie się cieszyć, że tym razem nikt go nie transmitował.

 

11.04.15               Parque Oriental, La Paz: 361 widzów

L20/26  Oriental de La Paz (1.) — Cerrito (12.) 0:0 (0:0)

 

Oriental: A.Eiraldi 6.9 — F.Da Luz 7.1, R.Curbelo 6.6, R.Gómez 6.7, F.Díaz 6.5 (77. J.Da Silva) — E.Riestra 6.9 — A.Machín 6.7 (70. L.Ísola 6.6), G.Ferrero 6.8 — V.Ramos 6.6 — M.de León 6.4 (57. F.Acosta 6.5), H.Barreto 6.8

 

                Remis z Cerrito zapewnił nam miejsce w barażach o awans do ekstraklasy, co, bądźmy szczerzy, wielkim sukcesem nie było, gdyż grały w nich zespoły z miejsc 3-10. Znacznie ciekawsze rzeczy działy się w klubie kadrowo; Da Silva automatycznie przedłużył kontrakt z Orientalem o kolejny rok, za to dwaj zawodnicy skreśleni przeze mnie jeszcze w lipcu, Darío Barreto i Nicolás Morales, rozwiązali swoje umowy z klubem. I wreszcie zbuntowany Rodrigo Viera ustalił warunki transferu do argentyńskiego C.A.I. de Chubut, dokąd miał się przeprowadzić latem.

 

Transfery z klubu:

15.04.15               Darío Barreto (23, DR; Urugwaj) => FT (£500)

16.04.15               Nicolás Morales (25, DC; Urugwaj) => FT (£500)

 

                W kolejce numer dwadzieścia graliśmy mecz na szczycie z Huracánem del Paso. Całkiem rozmyślnie ustawiłem zespół defensywnie, tym bardziej że zawieszonego Machína zastępował Ísola, zaś miejsce pozbawionego formy de Leóna zajął Isla. Kibice na Parque Oriental obejrzeli mecz bardzo podobny do tego z Cerrito, goście nie pokazali niczego, my mieliśmy ze dwie półszanse, ale nic z nich nie wynikło.

 

18.04.15               Parque Oriental, La Paz: 444 widzów

L21/26  Oriental de La Paz (2.) — Huracán del Paso (1.) 0:0 (0:0)

 

Oriental: A.Eiraldi 6.9 — F.Da Luz 7.2, R.Curbelo 6.7, R.Gómez 6.9, F.Díaz 7.4 — E.Riestra 7.0 — L.Ísola 6.4 (68. M.de Souza 6.7), G.Ferrero 7.0 — V.Ramos 6.5 (77. E.Bernales) — J.Isla 6.3 (64. F.Acosta 6.5), H.Barreto 6.7

 

                W kwietniu udało się nam uniknąć załamania formy, to fakt. Niestety jej zwyżki również, gdyż w trzecim kolejnym meczu zaliczyliśmy bezbramkowy remis. Na nasze usprawiedliwienie trzeba dodać, że graliśmy na wyjeździe z Atenas de San Carlos, a zatem trzecim zespołem ligi. Gospodarze byli nieznacznie lepsi, stworzyli sobie dwie stuprocentowe sytuacje, lecz Pérez raz trafił w słupek, a za drugim razem zatrzymał go Eiraldi. Nasze strzały były z reguły blokowane, więc wynik należy uznać za sprawiedliwy. W tym meczu nie zagrał już de Souza, gdyż chciałem się go pozbyć po sezonie, a brakowało mu tylko jednego występu do automatycznego przedłużenia kontraktu.

 

25.04.15               Estadio Ateniense, San Carlos: 476 widzów

L22/26  Atenas de San Carlos (3.) — Oriental de La Paz (2.) 0:0 (0:0)

 

Oriental: A.Eiraldi 7.1 — F.Da Luz 7.0, R.Curbelo 7.0, R.Gómez 6.6, F.Díaz 6.9 — E.Riestra 6.9 — A.Machín 6.5 (56. L.Ísola 6.5), G.Ferrero 6.7 — V.Ramos 6.4 (56. E.Bernales 6.4) — M.de León 6.5 (69. F.Acosta 6.6), H.Barreto 6.7

 

                Sezon wchodził w decydującą fazę, a nasi rywale wciąż byli z najwyższej półki. Tacuarembó uważane było za faworytów w naszym pojedynku, ale na boisku nie było tego szczególnie widać. Walka toczyła się w środku pola, a okazji bramkowych było niewiele. W 25. minucie Ferrero podaniem po ziemi znalazł w polu karnym Barreto, a Hernan uderzył z półobrotu w długi róg i otworzył wynik meczu. Gospodarze swoją szansę mieli tuż przed przerwą, gdy udało się im rozklepać naszą defensywę, ale Eiraldi po raz kolejny pokazał, dlaczego posadził na ławce Costę. W drugiej połowie wiele się nie działo, mogliśmy postawić kropkę nad "i" w 52. minucie, ale nie udało się nam wykorzystać zamieszania po rzucie rożnym, niemniej jednak seria bezbramkowych remisów przeszła do historii. Teraz bardziej martwiła mnie seria de Leóna, który od dziesięciu godzin gry nie był w stanie wpisać się na listę strzelców.

 

02.05.15               Estadio Raúl Saturnino Goyenola, Tacuarembó: 2.516 widzów

L23/26  Tacuarembó (6.) — Oriental de La Paz (2.) 0:1 (0:1)

                H.Barreto 25

 

Oriental: A.Eiraldi 7.2 — F.Da Luz 7.0, R.Curbelo 7.0, R.Gómez 6.7, F.Díaz 7.3 — E.Riestra 7.1 — A.Machín 6.6 (55. L.Ísola 6.6), G.Ferrero 7.7 — V.Ramos 6.8 — M.de León 6.3 (71. F.Acosta 6.6), H.Barreto 7.1 (83. E.Bernales)

 

                Kiedy obcy facet całuje cię z rozmachem w usta na stopniach klubowego autokaru, wiedz, że coś się dzieje. Kiedy robi to siedmiu obcych facetów pod rząd, a ósmym jest twój prezes, można jedynie zapytać bezsilnie "Que?", co też uczyniłem. Odpowiedź wprawiła mnie w osłupienie, aczkolwiek tylko na chwilę. Atenas de San Carlos zremisowało 1:1 z Progreso i stracone przez nich punkty zadecydowały o tym, że na trzy kolejki przed końcem sezonu mogliśmy być pewni bezpośredniego awansu do ekstraklasy! Zdecydowanie był to najprzyjemniejszy sposób na uniknięcie spadku i resztę wieczoru spędziliśmy świętując. W naszym gronie brakowało tylko księgowego, który przypomniał sobie, że 90% naszych zawodników ma wpisane w kontrakty wysokie podwyżki w razie awansu — rok temu wydawało się to genialnym pomysłem, bo i kto o zdrowych zmysłach mógłby coś takiego założyć?

 

                — Wytłumacz mi jedno, Polaco — poprosił nieśmiało Gonzalo, rozlewając tequilę do musztardówek. — Było tak pięknie, zabawa w prezesowanie, druga liga, parę niezobowiązujących zwycięstw... a teraz będziemy grać w ekstraklasie. Piłkarze mają dostać podwyżki, stadion musi zostać wyremontowany, w pierwszej lidze sektor gości nie może być na trawniku za pastwiskiem dla lam... Przecież ja pójdę z torbami.

 

                — Oytam, oytam — popiłem, przegryzłem cytryną. — Powinieneś wiedzieć, że niczego nie robię na pół gwizdka. A skoro o torbach mowa, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu, że na następny wyjazd do Montevideo zabierzemy parę toreb ekstra, z... powiedzmy suplementami diety?

 

                — Jakimi suplementami diety, carramba? Przecież my fizjoterapeuty nie mamy, to skąd odżywki? Kręcisz coś za moimi plecami czy co? — Gonzalo, zachęcony procentami, odważył się na bardziej stanowczy ton.

 

                — Moment, płacisz mi niewiele, a żyć z czegoś trzeba — odstawiłem musztardówkę na stół. — A skoro o płaceniu mowa, kontrakt mi się kończy, zamierzasz coś z tym zrobić?

 

                — Hym — sapnął Gonzalo, którego nagle opuściła cała elokwencja. — No, wiesz, czasy są ciężkie, musimy najpierw zrobić biznesplan, kalkulacje, sam rozumiesz, kryzys, hehe...?

 

                — Jasne, mogę poczekać — uśmiechnąłem się szeroko, błyskając złotym siekaczem, który wprawiłem sobie z okazji awansu. — Kalkuluj sobie, ile chcesz. W końcu jeśli nie dostanę nowego kontraktu, nie zgwałcę ci córki, ani nie zamorduję psa, hehe. Ani na odwrót...

 

                Naszych pierwszoświatowych problemów nie podzielał Julio César González, menedżer Cerrito, który po tej kolejce rozstał się z klubem jako już drugi w tym sezonie opiekun tego zespołu. Natomiast w wyjazdowym meczu z Rocha F.C. problemy mieli właściwie wszyscy — gospodarze z uratowaniem się przed spadkiem, de León z trafieniem w światło bramki, a kibice z niezaśnięciem. Doszło do tego, że na boisko wpuściłem 17-letniego debiutanta Ismaela Péreza, a ostatni kwadrans zagraliśmy ultraofensywnie, dając rywalom szanse na przeprowadzenie kilku kontrataków. Bogowie futbolu czuwali nad nami, Eiraldi nie dał się pokonać, a w doliczonym czasie gry Machín wrzucił piłkę do Barreto, ten strącił ją do Bernalesa, a Emiliano plasowanym strzałem dał nam zwycięstwo.

 

09.05.15               Estadio Mario Sobrero, Rocha: 602 widzów

L24/26  Rocha F.C. (14.) — Oriental de La Paz (2.) 0:1 (0:0)

                E.Bernales 90+1

 

Oriental: A.Eiraldi 6.9 — F.Da Luz 6.9, R.Curbelo 7.1, R.Gómez 6.9, F.Díaz 7.3 — L.Ísola 6.8 (74. I.Pérez 6.7) — A.Machín 6.9, G.Ferrero 6.8 — V.Ramos 6.2 (45. E.Bernales 7.3) — M.de León 6.3 (49. F.Acosta 6.4), H.Barreto 6.6

 

                Kto nie chciałby być zawodnikiem szerokiego składu w zespole, który dopiero co awansował do ekstraklasy? Ano choćby José Da Silva, który przyszedł do mnie z żądaniem wystawienia go na listę transferową. Próbowałem mu wytłumaczyć, że jeśli zacznie grać na miarę swojego niewątpliwego potencjału, jego pozycja w zespole ulegnie wzmocnieniu, ale jego foch tylko narastał i zleciłem Danielowi, by się go pozbył za uczciwą cenę.

 

                Skoro awans mieliśmy już zaklepany, pozostało nam powalczyć o wygranie ligi. Naszym kolejnym, bardzo trudnym rywalem było Progreso, ja zaś zdecydowałem się na ten mecz w końcu posadzić na trybunach de Leóna, który na wiosnę nie zdobył jeszcze ani jednej bramki. Jego miejsce w wyjściowej jedenastce zajął Isla, a na ławce usiadł bardzo utalentowany Alsina.

 

                Pierwsza połowa w naszym wykonaniu wołała o pomstę do nieba. Defensywnie spisywaliśmy się słabo, a do tego zupełnie nie szło nam rozgrywanie piłki. W 9. minucie gospodarze przechwycili niecelne podanie w środku pola i wyprowadzili szybką kontrę, którą na bramkę zamienił Siles. Odpowiedzieliśmy pięknym strzałem Isli, który zmusił Gentilio do akrobatycznej interwencji, ale był to tylko pojedynczy przebłysk naszej dawnej formy. Na trzy minuty przed przerwą Progreso rozklepało nas podręcznikowo, Siles wystawił piłkę Bombaciemu, a ten bez trudu umieścił ją w naszej bramce.

 

                W szatni zaapelowałem do drużyny o większą ambicję i moje słowa dotarły do zawodników. Zagraliśmy z większą werwą i po dziesięciu minutach Barreto zagrał śliczną piłkę na dobieg do wchodzącego z głębi pola Ferrero, który nie dał najmniejszych szans Gentilio. Atakowaliśmy coraz mocniej, zwarliśmy też szyki w obronie, a każda kolejna zmiana wnosiła nową jakość do naszej gry. W 82. minucie w zamieszaniu po rzucie rożnym D'Amico popchnął Curbelo, a rzut karny na gola zamienił Ferrero. 2:2 było wynikiem całkowicie sprawiedliwym; Progreso wygrało wyraźnie pierwszą połowę, za to po przerwie to my byliśmy zdecydowanie lepsi.

 

16.05.15               Parque Abraham Paladino, Montevideo: 574 widzów

L25/26  Progreso (6.) — Oriental de La Paz (2.) 2:2 (2:0)

                A.Siles 9, G.Bombaci 42 — G.Ferrero 54, pk 82

 

Oriental: A.Eiraldi 6.9 — F.Da Luz 6.6, R.Curbelo 6.8, R.Gómez 6.5, F.Díaz 6.7 — E.Riestra 6.8 — A.Machín 6.4 (75. L.Ísola 6.7), G.Ferrero 8.8 — V.Ramos 6.6 (75. E.Bernales 6.6) — J.Isla 6.2 (64. M.Alsina 6.5), H.Barreto 6.7

 

                Da Silva nieoczekiwanie szybko przyciągnął oferty i już po paru dniach mogłem złożyć podpis pod umową, w myśl której latem miał się przeprowadzić do argentyńskiego Platense. Ale nie to zapowiadało się na hit nadciągającego okna transferowego, gdyż do klubu wpłynęła oferta złożona przez bośniacki Široki Brijeg, której przedmiotem był nasz prawy obrońca Federico Díaz. Chłopak był świetnym zawodnikiem, ale sam jeden zarabiał 15% klubowego funduszu płac, więc nie wahałem się zbyt długo z zaakceptowaniem tej propozycji. Federico zasługiwał na taki transfer po udanym sezonie, a do tego już miałem dla niego następcę. Marcelo wypatrzył bowiem na wolnym transferze byłego gracza Cerro, Christiana Cossú, który z pocałowaniem ręki przyjął szansę gry w ekstraklasie.

 

Transfery do klubu:

19.05.15               Christian Cossú (22, DM-DR; Urugwaj) => FT (ost. Cerro)

 

                Przy okazji załatwiłem jeszcze jedną kwestię. Gonzalo nie był głupi, umiał czytać aluzje i wkrótce po naszej rozmowie przedstawił mi propozycję nowego kontraktu. Trochę sobie ponegocjowaliśmy, podnosząc budżet płac kosztem budżetu transferowego, ale po kilku godzinach rozmów wszystko było w porządku i związałem się z Orientalem na kolejne dwa sezony.

 

                Sezon kończyliśmy meczem z Centralem Español i na papierze byliśmy faworytami. Niestety, tylko na papierze, gdyż chłopaki myślami byli już na wakacjach i po prostu przeszli obok tego spotkania. Przez jakiś czas ratował nas jeszcze Eiraldi, ale w 31. minucie Gómez minął się z piłką i Rodríguezowi pozostało posłać ją do bramki, co też uczynił. Dwie minuty później cudem wyrównaliśmy, gdy centrę Ramosa do własnej bramki wpakował Zoryez, ale to było wszystko, na co nas było stać tego dnia. Po przerwie istniał już tylko jeden zespół i już po pięciu minutach Wanderson wykorzystał świetną wrzutkę Carro z lewego skrzydła, pokonując Eiraldiego strzałem głową. Sam Carro też wpisał się na listę strzelców uderzeniem z rzutu wolnego, które nasz bramkarz powinien był wyłapać, ale do niego nie zamierzałem mieć pretensji. Może gdyby sędzia uznał gola Barreto przy stanie 1:2, spotkanie skończyłoby się inaczej, a tak na pożegnanie z drugą ligą przegraliśmy 1:3, a oba zespoły kończyły mecz w osłabieniu. Rekordowa publiczność na Parque Oriental i tak miała powody do zadowolenia, gdyż Huracán nieoczekiwanie przegrał z Plaza Colonia, a to oznaczało, że zostaliśmy mistrzami Secunda División.

 

23.05.15               Parque Oriental, La Paz: 1.028 widzów (R)

L26/26  Oriental de La Paz (1.) — Central Español (9.) 1:3 (1:1)

                C.Zoryez og 33 — D.Rodríguez 31, Wanderson 50, M.Carro 69

 

Oriental: A.Eiraldi 6.9 — F.Da Luz 6.3, R.Curbelo 6.0, R.Gómez 6.2 (55. J.Bicca 6.5), F.Díaz 6.8 — E.Riestra 6.6 RC — A.Machín 6.5, G.Ferrero 6.4 — V.Ramos 6.2 (55. E.Bernales 6.7) — M.de León 6.3 (61. M.Alsina 6.5), H.Barreto 6.7

 

                A jednak nie zostaliśmy mistrzami Secunda División. Ewidentnie nie przeczytałem wystarczająco uważnie regulaminu, ale od czego miałem asystenta; Daniel przechwycił mnie, gdy pakowałem się przed weekendowym wyjazdem w pampę, i łamaną hiszpańszczyzną wyjaśnił mi, że czeka nas jeszcze finałowy baraż z Huracánem. Byłem tym wprost wniebowzięty, gdyż dopiero co pożegnałem Federico Díaza, który za £55.000 przeprowadził się do Bośni. W tej sytuacji zupełnie nieplanowo na prawej obronie zadebiutować miał Cossú.

 

Transfery z klubu:

24.05.15               Federico Díaz (26, DR; Urugwaj) => Široki Brijeg (£55.000 + 20%)

 

                Oprócz Christiana w składzie kibice ujrzeli też Ísolę, który zastąpił zawieszonego za kartki Riestrę, a także duet AcostaIsla w ataku; de León nadal był bez formy i usiadł na ławce, a Barreto po meczu z Centralem nie nadawał się do gry. Nie spodziewałem się cudów, choć w głębi ducha miałem nadzieję, że Matka Boska pomoże rodakowi, tymczasem już w 2. minucie Isla wystawił piłkę Ramosowi, który mocnym strzałem przełamał ręce Costaberríi. Ale Huracán szybko osiągnął przewagę i przeżywaliśmy ciężkie chwile. Po kwadransie gry Sosa pięknie uderzył piłkę głową, ale Eiraldi popisał się akrobatyczną interwencją, przerzucając futbolówkę nad poprzeczką. Odpowiedzieliśmy akcją Acosty z 38. minuty, po której Ramos skiksował, stojąc przed pustą bramką, a Isla uderzył wprost w Costaberíę. Trzy minuty później niewykorzystana akcja zemściła się i po rzucie rożnym Boyaro wyrównał na 1:1.

 

                Druga połowa znów zaczęła się od naszych ataków i po dziesięciu minutach wróciliśmy na prowadzenie; Ferrero zagrał w uliczkę do Acosty, a ten strzałem po słupku umieścił piłkę w bramce. Jeszcze Isla przetestował czujność bramkarza Huracánu, a potem przestaliśmy grać. Rywale zaczęli nas gnieść niemiłosiernie, ostatni kwadrans spędzili na naszej połowie, ale w końcówce najpierw Furia trafił w słupek, a minutę później Eiraldi zatrzymał Vázqueza. Sprawiedliwości stało się zadość, wygraliśmy 2:1 i odłożoną koronację można było w końcu sfinalizować.

 

26.05.15               Estadio Luis Franzini, Montevideo: 822 widzów

B1           Oriental de La Paz (1.) — Huracán del Paso (2.) 2:1 (1:1)

                V.Ramos 2, F.Acosta 54 — G.Boyaro 41

 

Oriental: A.Eiraldi 7.2 — F.Da Luz 6.8 (90. J.Bossel), R.Curbelo 6.8, R.Gómez 6.6 (37. J.Bicca 6.3), Ch.Cossú 6.8 — L.Ísola 6.8 — A.Machín 6.7, G.Ferrero 7.6 — V.Ramos 7.2 — F.Acosta 7.2, J.Isla 6.9 (83. M.de León)

 

                W drugiej lidze zapadły kolejne rozstrzygnięcia i poznaliśmy jedynego spadkowicza, a została nim ekipa Rocha F.C. Następnego dnia odbyłem pożegnalne spotkanie z zespołem, na którym przedstawiłem chłopakom naszego nowego napastnika, Brazylijczyka Alfredo z Paulisty. Ustaliliśmy, że dokonam wzmocnień, które pozwolą nam utrzymać się w ekstraklasie, co spotkało się z powszechnym zrozumieniem. Smętną minę miał jedynie Argentyńczyk Bossel, który dowiedział się ode mnie przed zebraniem, że nie zamierzam przedłużyć z nim kontraktu. Ja z kolei uważnie obserwowałem Riestrę, którym interesowały się kluby z Europy, ale póki co nasz kapitan nie wachlował się znacząco folderem z biura podróży.

 

Transfery do klubu:

26.05.15               Alfredo (22, STC; Brazylia) => FT (ost. Paulista)

 

                Awans nie oznaczał, że obecny skład mógł być pewien dalszej gry w biało-niebieskich barwach. Choć planowałem rozstać się z moim dotychczasowym asystentem, nie zamierzałem zwalniać go z wypełniania kontraktowych obowiązków, tak więc na początku miesiąca zajęliśmy się oceną kończącego się sezonu na poszczególnych pozycjach.

 

Bramkarze:

Yilmar Costa [13-14-5, 7.05]

Esteban Garrel [1-0-1, 7.10]

Alberto Eiraldi [13-10-8, 6.98]

 

                Bramka była jedyną pozycją, z obsadą której nie miałem najmniejszego problemu. W pierwszej połowie sezonu świetnie bronił Costa, po jego kontuzji sprowadzony awaryjnie Eiraldi okazał się jeszcze lepszym fachowcem a i junior Garrel, gdy nadeszła jego chwila, spisał się nienagannie. W nowym sezonie zamierzałem dalej stawiać na Eiraldiego; spodziewałem się, że Costa zechce odejść, więc zamierzałem rozejrzeć się za jakimś utalentowanym juniorem jako dublerem dla Alberto.

 

Lewi obrońcy:

Federico Da Luz [22-0-1, 6.71]

Julián Bossel [11-1-0, 6.74]

 

                Lewa strona obrony należała do Da Luza, który mógł być dalej pewny miejsca w wyjściowej jedenastce. Na moje nieszczęście jego dobrą dyspozycję zauważyły kluby z Europy, więc nie było wykluczone, że odejdzie jeszcze przed nowym sezonem. Co do Bossela nie miałem podobnych dylematów; był piłkarzem przeciętnym, a do tego obcokrajowcem, więc już od miesiąca wiedział, że nie przedłużę z nim kontraktu. Tym samym musiałem sprowadzić do Orientalu rezerwowego na tę pozycję.

 

Środkowi obrońcy:

José Da Silva [5-0-0, 6.50]

Rodrigo Gómez [24-0-0, 6.66]

Juan Bicca [12-0-0, 6.57]

Rodrigo Curbelo [25-0-1, 6.85]

 

                Patrząc na wyniki naszych środkowych obrońców, ciężko było zrozumieć, dlaczego straciliśmy tak mało bramek. Właściwie tylko Curbelo nie miał się czego wstydzić; Gómez zagrał bardzo przeciętnie, a Bicca i Da Silva po prostu słabo. Taka hierarchia szykowała się też póki co na nowy sezon — Curbelo miał grać w wyjściowej jedenastce, a Gómez, którego piętą achillesową była gra w powietrzu, widziany był przeze mnie w roli rezerwowego. Da Silva miał już zaklepany transfer do Argentyny, a Biccę czekał wolny transfer po wygaśnięciu kontraktu w lipcu. Ta pozycja wymagała gruntownej przebudowy; idealnie zamierzałem sprowadzić nową podstawową parę obrońców i przynajmniej jeszcze jednego zmiennika.

 

Prawi obrońcy:

Federico Díaz [25-0-3, 6.94]

Christian Cossú [1-0-0, 6.80]

Matías Castro [8-0-0, 6.63] (L)

 

                Na prawej flance przez cały sezon królował Díaz, który zasłużenie doczekał się transferu do Europy. Jesienią trochę grał wypożyczony do Orientalu Castro, ale uznał, że to za mało jak na jego potrzeby, i szybko wrócił do macierzystego klubu. W tej sytuacji sprowadzany jako zmiennik Díaza Cossú nie dość że załapał się na medal za wygranie drugiej ligi, to jeszcze na tę chwilę mógł być pewny gry w wyjściowym składzie. Mogło się to wszakże zmienić — na tę pozycję planowałem sprowadzić jednego zawodnika, ale nie przesądzałem, czy jako rezerwowego na wypadek kontuzji Christiana, czy też do gry od pierwszej minuty.

 

Defensywni pomocnicy:

Ismael Pérez [1-0-0, 6.70]

Enzo Riestra [24-2-0, 6.93]

Rodrigo Viera [1-0-0, 6.70]

 

                Ryglem naszej defensywy był operujący nieco w przedzie kapitan zespołu, Riestra. Nie dość, że rozbijały się na nim ataki rywali, to jeszcze dorzucił do swojego dorobku dwie bramki. Junior Pérez i psychiczny Viera, którego szybko pozbyłem się z klubu, odegrali jedynie marginalne role w tym sezonie; częściej szansę dostawał Ísola, który wszakże grał głównie na środku pomocy. Enzo był i miał nadal być naszym kluczowym graczem, ale pod niego również podchody robiły kluby z Europy, tak więc musiałem liczyć się z koniecznością sprowadzenia kogoś na jego miejsce w wypadku transferu za ocean.

 

Środkowi pomocnicy:

Miguel de Souza [14-1-1, 6.76]

Alejandro Machín [23-0-3, 6.70]

Luciano Ísola [18-0-0, 6.65] (L)

Gastón Ferrero [26-5-9, 7.08]

 

                Środkowych pomocników miałem czterech, ale tylko jeden w pełni zasługiwał na to miano. Ferrero był autentycznym królem środka pola, a do tego fenomenalnie wykonywał stałe fragmenty gry i ceniłem go na równi z Riestrą. Partnerował mu zwykle Machín, lecz choć miał niewątpliwe papiery na granie, rzadko to pokazywał. De Souzę sprowadziłem jako rezerwowego i z tej roli wywiązał się adekwatnie. Nie dałem mu szansy na rozegranie meczu numer piętnaście w Orientalu, co oznaczałoby automatyczne przedłużenie kontraktu — w wieku 39 lat na pewno w ekstraklasie by nie błyszczał. Solidnym zmiennikiem okazał się ściągnięty na wypożyczenie Ísola. Plany na okno transferowe obejmowały znalezienie godnego partnera dla Ferrero oraz lepszego od Machína zmiennika dla nich obu.

 

Ofensywni pomocnicy:

Valentín Ramos [23-7-4, 6.91]

Emiliano Bernales [15-2-2, 6.71]

 

                Ta pozycja w moim zamyśle miała przynosić nam sporo bramek. Pierwotnie widziałem na niej Bernalesa, lecz nękały go kontuzje, przez które nie pokazał pełni swoich umiejętności. Na szczęście Ramos dobrze go zastąpił i obu panów widziałem w składzie na nowy sezon. Niemniej jednak, obaj byli klasycznymi ofensywnymi pomocnikami, podczas gdy ja szukałem fałszywego napastnika, tak więc jakiś sensacyjny transfer wcale nie był wykluczony.

 

Napastnicy:

Maximiliano de León [22-9-5, 6.97]

Jonnathan Isla [8-0-1, 6.50]

Herman Barreto [20-7-2, 6.93]

Franco Acosta [16-4-2, 6.83] (L)

Miguel Alsina [6-0-1, 6.58]

 

                Jak jasno widać, nie miałem w zespole szczególnie skutecznych snajperów. Jesienią na takowego zapowiadał się de León, ale na wiosnę nie zdobył ani jednej bramki, co fatalnie rzutowało na jego ocenę za cały sezon. Barreto zagrał na miarę moich oczekiwań jako cofnięty napastnik, zaś młodzi Isla i Alsina grywali ogony, stąd ich niskie statystyki. Za udany ruch uznać należy wypożyczenie Acosty. Na ekstraklasę to mogło nie starczyć, stąd już zrealizowany transfer Brazylijczyka Alfredo, a także poszukiwanie kolejnej gwiazdy na tę pozycję.

 

                Czerwiec był dla moich piłkarzy okresem urlopowym, ale ja nie mogłem sobie na to pozwolić. Ciężko pracowałem nad wzmocnieniami, zaczytując się w raportach scoutów i ofertach agentów, a przez boisko treningowe przewijał się długi sznur testowanych piłkarzy. Jeden z nich, kolumbijski obrońca Camilo Saiz, zrobił na mnie na tyle dobre wrażenie, że z miejsca podpisałem z nim kontrakt; zaklepałem także lipcowy transfer defensora urugwajskiej młodzieżówki, Ericka Cabaco. Jako że spośród środkowych obrońców Orientalu tylko Curbelo zasługiwał na moje zaufanie, obaj nowi zawodnicy mogli liczyć na regularne występy w nowym sezonie.

 

Transfery do klubu:

20.06.15               Camilo Saiz (23, DC; Kolumbia U20: 16/1) => FT (ost. Envigado)

 

                Rozpoczęły się też ruchy w drugą stronę, jako że otwarło się okno transferowe w Argentynie. W efekcie klub opuścili Rodrigo Viera, przenosząc się za £7.750 do C.A.I. de Chubut, oraz José Da Silva, za którego £22.790 zapłaciło Platense. Po żadnym z nich w klubie nikt nie płakał.

 

Transfery z klubu:

02.06.15               Rodrigo Viera (21, DM; Urugwaj U20: 5/0) => C.A.I. de Chubut (£7.750) [1-0-0, 6.70; 1s]

02.06.15               José Da Silva (27, DC-DR/DM; Urugwaj) => Platense (£22.790 + 20%) [5-0-0, 6.50; 1s]

 

                A ostatnim akordem sezonu w drugiej lidze był finał baraży o awans do ekstraklasy, w którym Atenas de San Carlos pokonało w dwumeczu Central Español 4:3.

 

1.2

 

Podsumowanie sezonu 2014/2015

 

Anglia

Top 3 => 1. Man City, 2. Fulham, 3. Chelsea

Spadek => 18. Aston Villa, 19. Wigan, 20. Stoke

Król strzelców => Olivier Giroud (28, STC; Francja: 36/12) - 22 (Arsenal)

Awans => 1. Cardiff, 2. Burnley, 4. Reading

Puchar => Man Utd 1:0 Everton

 

Argentyna

Top 3 => 1. Vélez, 2. Newell's, 3. San Lorenzo

Spadek => 16. Atl. Rafaela, 18. Huracán, 20. Independiente

Król strzelców => Silvio Romero (26, STC; Argentyna) - 24 (Newell's)

Awans => 1. Gimnasia (LP), 2. Argentinos, 3. Patronato

Puchar => Boca 2:0 Rosario Central

 

Brazylia

Top 3 => 1. Fluminense, 2. Palmeiras, 3. Cruzeiro

Spadek => 17. Internacional, 18. Náutico, 19. Joinville, 20. Vasco

Król strzelców => Lucas Pratto (27, STC-AML; Argentyna) - 20 (Santos)

Awans => 1. Sport Recife, 2. São Caetano, 3. Atlético Paranaense, 4. América (MG)

Puchar => São Paulo 2:2, 4:0 Atlético Goianiense

 

Chile

Top 3 => 1. Universidad de Chile, 2. Audax Italiano, 3. Universidad Católica

Spadek => 13. Ñublense, 18. O'Higgins

Król strzelców => Diego Cháves (29, STC; Urugwaj) - 18 (Palestino)

Awans => 1. Coquimbo Unido, 3. San Marcos de Arica

Puchar => Universidad Católica 1:1p Cobreola

 

Francja

Top 3 => 1. PSG, 2. Lille, 3. Lyon

Spadek => 18. Nancy, 19. Stade Reims, 20. Brest

Król strzelców => Bafétimbi Gomis (29, STC; Francja: 21/4) - 27 (Lyon)

Awans => 1. Tours, 2. Valenciennes, 3. Ajaccio

Puchar => Guingamp 1:0 Tours

 

Hiszpania

Top 3 => 1. Real Madryt, 2. Atlético, 3. Barcelona

Spadek => 18. Valladolid, 19. Celta, 20. Mallorca

Król strzelców => Diego Costa (26, STC-AMRC; Brazylia: 10/3) - 22 (Atlético)

Awans => 1. Deportivo, 2. Rayo, 4. Espanyol

Puchar => Osasuna 3:2 R.Sociedad

 

Holandia

Top 3 => 1. Vitesse, 2. PSV, 3. Ajax

Spadek => 18. SC Cambuur

Król strzelców => Ola Toivonen (28, STC-AMC; Szwecja: 48/11) - 22 (PSV)

Awans => 1. VVV

Puchar => FC Dordrecht 3:2 AZ

 

Kolumbia

Top 3 => 1. Millonarios, 2. Santa Fe, 3. Deportivo Cali

Spadek => 18. Patriotas Boyacá

Król strzelców => Erwin Carillo (31, STC; Kolumbia) - 15 (Unión Magdalena)

Awans =>  4. Huila

Puchar => Deportivo Cali 2:0, 1:2 América de Cali

 

Meksyk

Top 3 => 3. América (MEX), 4. Chivas, 8. Santos Laguna

Spadek => 13. Estudiantes Tecos

Król strzelców => Emanuel Villa (33, STC; Argentyna) - 27 (Tigres)

Awans => 5. Correcaminos

Puchar => Xolos Tijuana 1:1p Santos Laguna

 

Niemcy

Top 3 => 1. Bayern; 2. Hannover; 3. Schalke

Spadek => 16. Bochum, 17. HSV, 18. Werder Brema

Król strzelców => Aleksandar Mitrović (20, STC; Serbia: 19/8) - 24 (Stuttgart)

Awans => 1. Union Berlin, 2. Köln, 3. Freiburg

Puchar => HSV 1:0e Schalke

 

Peru

Top 3 => 2. Cristal, 1. Alianza, 3. Melgar

Spadek => 15. Municipal, 16. Sport Boys

Król strzelców => Johan Fano (36, STC; Peru: 14/3) - 21 (León de Huánuco)

Awans => 1. Sport Huancayo, 2. Cienciano

 

Polska

Top 3 => 1. Legia, 2. Górnik Zabrze, 3. Piast

Spadek => 15. Lechia, 16. Widzew

Król strzelców => Kamil Biliński (27, STC; Polska U21: 1/0) - 15 (GKS Katowice)

Awans => 1. Cracovia, 2. Dolcan Ząbki

Puchar => Zagłębie Lubin 1:1p Legia

 

Portugalia

Top 3 => 1. Benfica, 2. Porto, 3. Nacional da Madeira

Spadek => 15. Aves, 16. Trofense

Król strzelców => Betinho (28, STC; Brazylia) - 14 (Académica)

Awans => 1. Gil Vicente, 2. Belenenses

Puchar => Marítimo 2:1 Sporting CP

 

Rosja

Top 3 => 1. Zenit, 2. CSKA Moskwa, 3. Dynamo Moskwa

Spadek => 13. Sibir, 15. Tom, 16. Salut

Król strzelców => Felipe Caicedo (26, STC-AMR; Ekwador: 54/23) - 24 (Łokomotiv)

Awans => 1. Urał, 2. Krylia Sowietow, 4. Arsienał Tuła

Puchar => Łokomotiw Moskwa 2:2p Rubin

 

Urugwaj

Top 3 => 1. Nacional, 11. Peñarol, 2. El Tanque Sisley

Spadek => 14. Cerro, 15. Boston River, 16. Deportivo Maldonado

Król strzelców => Álvaro Navarro (30, STC; Urugwaj U20: 6/1) - 15 (Defensor Sporting)

Awans => 1. Oriental de La Paz, 2. Huracán del Paso, 6. Atenas de San Carlos

 

Włochy

Top 3 => 1. Juventus, 2. Fiorentina, 3. Sampdoria

Spadek => 18. Varese, 19. Ternana, 20. Atalanta

Król strzelców => Fernando Llorente (30, STC; Hiszpania: 41/24) - 21 (Juventus)

Awans => 1. Palermo, 2. Empoli, 4. Crotone

Puchar => Palermo 1:0 Genoa

 

Liga Mistrzów => PSG 1:0 Juventus

Liga Europy => Arsenal 1:0 Szachtar

Copa Libertadores => Newell's 2:0, 1:1 Universidad Católica

Copa Sudamericana => Botafogo 4:4, 2:0 Boca

 

Złota Piłka => Cristiano Ronaldo (30, AML-AMR/STC; Portugalia: 116/56) => 550

 

Strony:

1 2 3 4




Komentarze
skilder3000
"a juniorzy przegrali 0:0."
20 lipca 2015 17:54
Piotr Sebastian
skilder3000 napisał:

"a juniorzy przegrali 0:0."


Życzysz sobie blokadę na Steam, czy może przesłać Ci cały tekst do ponownego sprawdzenia?
20 lipca 2015 18:26
Pr0fes0r
"W ciągu dwóch tygodni otrzymałem dwie propozycje z Rosji, od prezesa Wołgi Nożny Nowogród"

Automatyczny spellczek ssie. Zara poprawię.
21 lipca 2015 10:13


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu