Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

999 : 1

Przez wiele lat istnienia naszej strony głos zabierali na niej przeróżni Autorzy. Bardzo wielu. Zewsząd. Na mnóstwo tematów. Dziś głos zabiorą nieliczni, ale zapewniam, że zaproszenie do współtworzenia tego artykułu otrzymało bardzo wielu z nich. Wszyscy, którzy wnieśli największy wkład w niewyobrażalną dziś liczbę 998 artykułów, które ukazały się na naszej stronie. Wszyscy, do których udało mi się dotrzeć.

Pamiętacie ich artykuły?

 

Ilość napisanych arykułów

 

Oto głos tych, spośród nich, którzy odpowiedzieli na wystosowane zaproszenie. Oto artykuł nr 999 na naszej stronie.

 

 

999:1

 

Yrkomm:

Do dziś pamiętam.

Kiedyś grałem w Football Managera całymi dniami. Do dziś pamiętam jak zarwałem dwie nocki pod rząd do rana dusząc nieprzytomną spację w mojej karierze Widzewem z edycji 2008. Po przyjściu ze szkoły rzucałem plecak na podłogę i z otwartą buzią i ślinką na języku odpalałem komputer, by pielęgnować mój codzienny maraton. Nie wszystko trwa jednak wiecznie... Nadeszło liceum, nowe obowiązki i zajęcia, przez co podbijanie europy Lechem Poznań w FM 2016 stało się tylko trudną w realizacji mrzonką. Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek znajdę w sobie tyle swobody i dziecięcej refleksji, by znów z "bananem" na ustach zatonąć w odmętach "menedżerskiej toni substytutu rzeczywistości". Cieszcie się więc każdą chwilą ze swoją ulubioną książką, grą czy tez filmem doświadczonym w dzieciństwie - nigdy nie wiadomo, kiedy znów przyjdzie wam po nie sięgnąć...

 

Perez:

Fascynacja.

Jestem żonaty od 6 lat. Mam dwie córki – 5-letnią i niespełna roczną. W obecnej pracy jestem od 7 lat. Znajomych, z którymi się widujemy, znam z grubsza 8 lat. Mieszkam w innym mieście, jeżdżę innym autem, nawet trawnik ma inny odcień niż ten, który pamiętam sprzed kilkunastu lat. Niezmienne pozostały pory roku, chociaż zimy jakby lżejsze. Niezmienna pozostała jesień.

Nie gram już tyle, co kiedyś. Nie piszę kolejnych odcinków karier, przeglądów scenowych, nie tworzę własnych stron. Nie zmienia to jednak faktu, że już blisko 16 lat Football Manager towarzyszy mi w życiu. Nie chcę nawet liczyć godzin spędzonych w tym cyklu, bo miałbym wyrzuty sumienia, że tyle czasu poświęciłem na „gierkę” (a niech stracę – 500h to tylko ostatnie 5 lat; gdyby doliczyć czasy CM-a – ach, któż wróci mi tę młodość!).

Tej fascynacji nie byłoby bez Sceny. Ten samonapędzający się organizm stymulował do gry, gra stymulowała do wypluwania kolejnych publikacji: tekst, komentarz, polemika. Dla nastolatka był to świetny czas, który z jednej strony kształtował zainteresowania, z drugiej rodził znajomości trwające do dzisiaj.

Obecnie grania jest mniej, ale rok w rok kolejne odsłony FM-a goszczą na moim dysku. Instaluje, sprawdzam, wspominam. Obecnie, dzięki dodatkom, mogę prowadzić Huragan Hrubieszów, A-klasowy zespół z moich rodzinnych stron – kiedyś nie do pomyślenia.

Nie odkopię tego maila, bo nie mam dostępu do tej poczty, ale było to jakieś 16 lat temu, gdy debiutowałem ze swoim tekstem na Centrum CM. Pamiętam maila od Bronia, który opiniował moją karierę. Wyobraźcie sobie, jakie wtedy to było wydarzenie dla 17-latka – publikacja tekstu w sieci! Dzisiaj wspominam to z sentymentem. Tym bardziej, że piszę z okazji zbliżającego się tysięcznego tekstu na Centrum prowadzonym przez Piotra Sebastiana. Cóż, Piotra (hi, Moskwa!) było mi dane poznać i po dziś dzień z podziwem patrzę na jego fascynację FM-em. Niech ta fascynacja trwa również w Was!

 

Kwiatek:

Satysfakcja.

Satysfakcja. Onegdaj dopadła mnie refleksja nad życiem. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż nie miało to miejsca w rzeczywistości, tu i teraz. Miało to miejsce w wirtualnej rzeczywistości Football Managera, tam i wtedy. Moje alter ego przebywało właśnie w Siedmiogrodzie zwanym Transylwanią, gdzie opracowywało misterny plan podboju piłkarskiej Europy reprezentacją Rumunii, której to selekcjonerem nie dawno zostało.

Zanim jednak jako dobrze zgrany zespół – ja i moje alter ego, przystąpiliśmy do właściwej selekcji i analizy, jak zawsze wybraliśmy się w podróż… palcem po mapie. Do stolicy Bukaresztu, nad zachwycające wybrzeże Morza Czarnego, poprzez malownicze cmentarze, zamki, urokliwe uliczki romantycznych miasteczek, skończywszy w górach Transylwanii. Jest na sali lekarz, tfu tfu Znachor? Interwencja medyczna (ani paramedyczna) nie będą jednak potrzebne. Wszystko jest w porządku. To tylko początek nowej kariery. 

Football Manager nie jest zwykłą grą. Niektórzy (nie będę wskazywał palcem) uważają, że to jedna wielka baza danych, ogromny zbiór cyferek i algorytmów. Bezduszny program, matematyczny worek. Poniekąd mają rację…, ale tylko poniekąd. Tak naprawdę to wirtualna rzeczywistość, która w pewnym stopniu znajduje swoje odzwierciedlenie w tu i teraz. Dowodem tego jest chociażby ta refleksja. Kluczem jest tu jedno słowo i odczucie zarazem – satysfakcja.

Dzięki karierom alter ego zwiedziłem (dosłownie – dzięki Google Earth), zakątki Rosji, Chile, Włoch czy Francji. Trochę poczytałem, dowiedziałem się ciekawych rzeczy, poszerzyłem horyzonty. Aktualnie przebywam w Rumunii – pozdrawiam z zamku hrabiego Draculi. Daje mi to satysfakcję i odrobinę wakacji, nawet po środku zawodowego tygla. Kolejny pokaźny zastrzyk satysfakcji przychodzi w momencie gdy już wdrożony, zaaklimatyzowany rozgrywam sezon i przychodzi ten mecz, ta chwila gdy piłka idzie jak po sznurku, akcja kończy się prostopadłym podaniem i… nie pada bramka. To nie ma jednak znaczenia, bo wszystko zostało zagrane tak jak chciałem. Udało się i taki wówczas jestem – usatysfkacjonowany.

 

Znachor:

Od Janusza do Jana.

Jako że tysięczny felieton ma być okazją do podsumowań, pozwolę sobie na takowe.

Trochę głupio się czuję przyznając, że zacząłem grywać w gry menadżerskie, zanim większość z Was jeszcze pojawiła się w planach Waszych Rodziców. Pamiętam taką grę na Atari 800 XL (co to był za skok jakościowy ze Spectrum 48, 64 kilobajty pamięci zamiast 48, 256 kolorów zamiast 16, a tak naprawdę 8, po prostu Kosmos wybuchał!): menadżer 4 lig angielskich, zero grafiki, w zespole do 20 graczy, a każdy określony jednym parametrem od 1 do 5. I tyle. A człowiek się w to zagrywał na śmierć. I przeżywał każdy mecz. I podskakiwał, jak tyci głośniczek generował szum naśladujący aplauz trybun po strzelonym golu (to zresztą było wszystko, na co stać było dział Special Effects firmy wydającej tą grę).

Potem Amiga i Premier Manager i inne takie. A potem PC. I pierwsze Championship Managery.  Aż docieramy do FM 2017 (minęło jak z bata, wspomnicie moje słowa). To raptem niecałe 30 lat. Dla mnie niewiarygodne, jaki w tym czasie nastąpił postęp technologiczny.

Nie tylko to jednak mam na myśli oceniając, co się zmieniło. Ja się również zmieniłem. Inaczej (mam nadzieję, że dojrzalej) patrzę na mecze piłki. Dzięki CM’owi, a potem FM’owi dostrzegam w rozgrywce rzeczy, które kiedyś mi umykały. Nie frustruję się tak po przegranych, bo mogę to sobie odbić w świecie wirtualnym. Nie oczekuję, że Nawałka wystawi samych napadziorów. Z politowaniem patrzę na kolegów, którzy się wkurzają sennym przerzucaniem piłki po obwodzie.

Last but not least, poznałem Was. Ludzi, jak to moje pokolenie mówi, „na poziomie”. Bo trzeba osiągnąć pewien stopień rozwoju intelektualnego, żeby czerpać rozrywkę z czegoś takiego.

Wszystko to, co zyskuję, a właściwie zyskałem dzięki „grze w Excela”.

 

Tofu:

Nie licząc dni

Przez 10 lat mojego życia zmieniło się wiele. Koniec liceum, matura, studia, praca, nowa praca, obecna praca, przeprowadzka, czarny kocur ze schroniska. W międzyczasie milion nowych pasji, zainteresowań, rozpoczętych projektów, spośród których wyszły może ze 3. Ale to wszystko od tych 10 dobrych lat przeplecione jest Football Managerem.

Każda z odpalonych wersji FM-a wiązała się z niezwykłą ekscytacją, móc znów wybrać AC Milan i nauczyć się gry. Na samym początku zastanawiałem się, jak sięw to w ogóle gra. Po godzinie byłem już przylepiony do monitora. Od dnia, przez tydzień, minął miesiąc, potem rok. Licznik wciąż nabija czas i nic nie wskazuje, że miałby się zatrzymać. W międzyczasie oprócz grania, zagłębiłem się w otoczkę gry. Społeczność. Niesamowitą satysfakcję sprawiało mi tworzenie dodatków. Tworzyłem koszulki z nowymi, fikcyjnymi sponsorami dla prowadzonej przeze mnie drużyny, dodawałem nowe twarze do facepacków, wyszukiwałem talenty. Próbowałem tworzyć skórki, ale akurat do tego nie miałem zupełnie talentu. Mimo wszystko czułem, że każda małą personalizacja tworzyła tę grę bardziej moją. A udostępniając ją innym czułem, że tworzę lepszy wirtualny świat dla innych.

Dla niektórych najlepszą odsłoną gry jest FM 2006. Dla innych 2008. Dla takiego Profesora – 2014. W moim sercu na zawsze jednak pozostanie Football Manager 2017, jako pierwsza wersja, którą pomagałem tłumaczyć. Wersja, w której moje nazwisko pojawiło się na liście współtwórców.

I tak, jak zakończyła się moja przygoda ze studiami, przemijały związki, zmieniało się miejsce pracy czy też skończył się czas na pisanie dla Centrum FM-a, Football Manager zawsze towarzyszył mi w drodze do miejsca, w którym jestem teraz. I prawdopodobnie zostanie w moim sercu na wyjątkowym miejscu.

Od 2016 roku jeszcze mocniej.

Życzę Wam, żebyście i Wy mogli powiedzieć, że jest w Waszym życiu coś, co niezależnie od upływu lat pozwala się cieszyć i rozwijać.

 

Profesor:

Ubi sunt qui ante nos fuerunt?

Football Manager 2018 będzie przełomową odsłoną serii pod jednym ważnym dla piłkarskiego kibica względem — po raz pierwszy w grze SI Games zabraknie Francesco Tottiego jako aktywnego zawodnika. Nie jest to dla mnie jedynie detal bazy danych, a raczej symboliczne zamknięcie drogi od symulacji, która bardzo wiele pozostawiała wyobraźni gracza, do graficznego molocha, który coraz więcej wykłada w sposób łopatologiczny.

Nic nie pokazuje tej przemiany wyraźniej niż fakt, że w zapomnienie odeszło stosowane wobec Championship Managera porównanie z arkuszem kalkulacyjnym na sterydach. Nie wydaje mi się, by wielu graczy myślało podobnie o FM 2017. Zwrot o 180 stopni w myśleniu o swojej grze SI Games zakończyło wraz z wprowadzeniem trybu FM Classic, który z klasyczną rozgrywką ma tyle wspólnego co demokracja socjalistyczna z demokracją. Ten ukłon w stronę gracza casualowego stanowił pokłosie zwycięskiej rywalizacji sprzed lat z konkurencyjnymi produktami EA oraz Eidosa. One bowiem, nie mając szans na dorównanie Football Managerowi głębią symulacji, postawiły na wodotryski graficzne i szybkość rozgrywki. SI Games swoje zwycięstwo okupiło kompromisem w myśl jakże mądrego powiedzenia o konsekwencjach spoglądania w otchłań.

Z kolei konsekwencją tego kompromisu był swoisty "koniec historii FMa" — już od paru lat, a dokładniej od wprowadzenia możliwości tworzenia własnego klubu, poza aktualną bazą danych SI Games nie jest w stanie zaproponować niczego prawdziwie rewolucyjnego. Programiści ograniczają się do wymyślania na nowo całkiem dobrze funkcjonujących modułów, ustawicznych zmian w GUI, dodawania elementów zaprojektowanych pod pojedynczych piłkarzy — powie mi ktoś, ilu Raumdeuterów poza Müllerem biega po boiskach świata i jak wyraźnie określona jest ta rola? — a ostatnimi czasy narastającym przegadaniem, które zamiast pogłębiać wrażenie zanurzenia w świecie gry, zniechęca do dłuższej rozgrywki. Nic nie wskazuje na to, by FM 2018 i jego następcy zatrzymały ten trend. Może zatem i dobrze, że cyfrowy Totti już tego nie doczeka...?

 

 

 

Jeżeli znalazłeś się na liście Autorów artykułów publikowanych na CFM i chciałbyś, aby Twój głos znalazł się tutaj, Z A P R A S Z A M.

To jest ten moment.

 

 

piotrsebastian@centrumfm.org

 

 

 

 

O artykule
Kategoria: Publicystyka
Dodano: 11.07.2017

Liczba wyświetleń: 946

Średnia ocen: 6.00

O autorze
Nick: Redakcja Centrum FM
Napisanych artykułów: 1



Komentarze
Yrkomm16
Niektórych artykułów i serii nie da się zapomnieć :D
12 lipca 2017 19:11
Piotr Sebastian
Yrkomm16 napisał:

Niektórych artykułów i serii nie da się zapomnieć :D

No to może małe głosowanie na tekst dekady?
13 lipca 2017 22:28
Iwabik
To co, kolejna szkoła taktyki jako nr 1000 bedzie specjalna? :P
14 lipca 2017 21:39
Robson
Super artykuł, przyjemnie się czyta te wspomnienia ;) Dziękuję.
17 lipca 2017 0:15
kowalinho
O ile pamiętam to miałem dwa newsy na cfm, jakieś podsumowanie downloadu miesiąca i coś jeszcze ale już nie pamiętam. Chyba, że to się nie liczy :P
18 lipca 2017 15:15


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu