


Podziwiam Skandynawów. Przez 3/4 roku panuje u nich zima. Temperatury dochodzą tam nawet do -50 stopni Celsjusza. Nie wyobrażam sobie życia w takim miejscu. Zwyczajnie nie dałbym rady. Piłkarze grający w tamtejszych ligach, są zahartowani i łatwo przystosowują się do gry w innych częściach Europy. Jednym z takich piłkarzy, jest pewien 19-latek z norweskiego Tromso.
Hakon Kjaeve urodził się 2 stycznia 1992 roku w Tromso. Większość jego kolegów lepiła bałwany czy rzucała się śnieżkami. Hakuś postanowił robić coś bardziej przyszłościowego i w wieku 14 lat zapisał się do szkółki miejscowego klubu piłkarskiego. Przez cztery lata uczył się podstaw piłki nożnej i dopiero w 2011 roku zagrał w 11 meczach, strzelając aż 8 bramek. Nie ma co, gość imponuje skutecznością.
Pewnie domyślacie się na jakiej pozycji gra ten młody Norweg. Tak, dobrze myślicie, jest napastnikiem. Hakon dobrze wykańcza akcje zespołu. Na tle swoich rówieśników imponuje techniką oraz efektownym dryblingiem. Szybka akcja? Hakon bierze w niej udział, dzięki grze z pierwszej piłki. Dużym plusem w jego grze, jest fakt że potrafi umiejętnie grać bez piłki, wyróżnia się błyskotliwością czy też współpracą. Do tego jest bardzo zdeterminowany i zaciekle dąży do wyznaczonego celu. Nie dziwne, że jego przygotowanie szybkościowe jest na wysokim poziomie. Przy temperaturach poniżej -10 stopni lepiej szybko biegać niż zamarznąć. Kiepsko z kolei prezentuje się jego równowaga czy siła.
„Hakon, Hakon, Hakon!” - tak właśnie będą u niektórych z Was skandowali kibice, gdy nasz bohater strzeli bramkę. Cena mała, potencjał średni. Bierzcie póki tani!