


Miałem bardzo ambitny plan, żeby rozpocząć ten opis kilkoma słowami o polskiej kadrze w piłce nożnej, miałem napisać o naturalizowaniu zawodników i Ludovicu Obraniaku, ale wiecie co? Nie powiem tego, bo nie jestem w stanie myśleć o polskiej reprezentacji, wszystko dlatego, że skomplikowane (albo i nie) procesy myślowe zachodzące w mojej głowie doprowadziłyby mnie do meczu ze Słowenią, Słowacją, Irlandią Półno… Aaaaa!
On nazywa się Thimothée Kolodzieczak, jest nominalnie lewym obrońcą i ma zaledwie 16 lat. Ma francuskie obywatelstwo, ale także jest Gwadelupczykiem i Polakiem, na co wskazuje jego nazwisko. Czemu o nim piszę? Nie ma to nic wspólnego z tym, o czym próbowałem pisać na początku, a znalazł się tutaj przede wszystkim dlatego, że ma ogromny potencjał, który bez wątpienia wskazuje na to, że będzie z niego naprawdę dobry zawodnik. Jak wspomniałem, jest bardzo młody, ale już na samym początku jest kilka cech, które warto u Kolodzieczaka wyróżnić, a są to przede wszystkim: sprawność, wytrzymałość, agresja i determinacja. Nie jest to zbyt wiele, ale z drugiej strony, przed tym graczem jeszcze wiele lat ciężkiego treningu, więc zdąży nadrobić wszystkie zaległości, które bez wątpienia jeszcze ma. Co ciekawe, jest to gracz niezwykle młody, ale już na samym starcie kosztuje niespełna 2 miliony Euro i trzeba przyznać, że to wiele, ale po prostu trenerzy Lyonu poznali się na talencie młodego Francuza (?) i wiedzą, że będzie z niego wielki zawodnik. I nie mylą się, bo faktycznie Kolodzieczak wyrasta na świetnego lewego obrońcę, który po kilku latach może stanowić o sile defensywy jednego z lepszych europejskich klubów. Warto więc pomyśleć o zatrudnieniu go, bo będzie to miało bardzo pozytywne skutki w przyszłość, a budowanie przyszłościowej drużyny to chyba podstawa.