


Nieczęsto zdarza się, żeby siedemnastolatek rozegrał w ekstraklasie swojego kraju ponad dwadzieścia meczów i strzelił prawie dziesięć bramek. Wcale nie świadczy to o tym, że dana liga jest słaba. Oznacza to, że piłkarz ten ma nieprzeciętne umiejętności i za parę lat może siać postrach w całej Europie.
Kto wie, może właśnie taki scenariusz spotka Davida Boysena. Duńczyk przyszedł na świat 30 kwietnia 1990 roku w małej mieścince zwanej Harlev. Debiut w Akademisk Boldklub zaliczył w roku 2008 mając, jak już wspomniałem, siedemnaście lat. W tamtym sezonie zagrał w sumie w dwudziestu czterech meczach strzelając osiem bramek. Jest regularnie powoływany do duńskich młodzieżówek.
David najlepiej czuje się grając w ataku, jednakże równie dobrze spisuje się jako ofensywny pomocnik. To typ klasycznej dziesiątki. Na początku gry Boysen nie prezentuje się jednak zbyt okazale. Przyzwoicie drybluje i podaje, potrafi wykończyć akcję. Jak na tak młodego piłkarza jest bardzo waleczny i pracowity. Istnieje więc spore prawdopodobieństwo, że nigdy nie odstawi nogi oraz zawsze będzie walczył do samego końca. Jest również zdeterminowany i agresywny, zatem może zdarzyć się, że raz na jakiś czas dostanie niepotrzebną kartkę. Do jego zalet można też zaliczyć dobrą szybkość i świetne przyśpieszenie.
Czas omówić jego wady. Tych niestety jest sporo. Już na początku widać, że beznadziejnie strzela z dystansu oraz kiepsko gra z pierwszej piłki. Jak na ofensywnie usposobionego piłkarza powinien też lepiej grać bez piłki i się ustawiać. Przydałoby się, żeby trochę popracował nad swoją muskulaturą, bo jak na razie jest po prostu słaby fizycznie piłkarzem.
Ponarzekałem trochę, ale mimo wszystko Boysen jest piłkarzem wartym uwagi. Jego cena także nie jest odstraszająca - około pół miliona euro. Jeśli tylko będziemy mieć odrobinę szczęścia, za niewielkie pieniądze możemy mieć w przyszłości naprawdę ciekawego grajka.